Spis treści
Wiktoria i Filip S. w "Hotelu Paradise" - burzliwe wejście i niespodziewany zwrot akcji
Wiktoria, przebojowa szczecinianka, dołączyła do trzynastej odsłony "Hotelu Paradise" budząc spore zainteresowanie. Jej bezpośredniość sprawiła, że męska część uczestników przyjęła z entuzjazmem pojawienie się "wygadanej blondynki". Błyskawicznie zdobyła uznanie grupy po interwencji w sprawie zachowania Nadii. Zaskakująco szybko zbudowała też przyjacielską więź z Filipem, co nie umknęło uwadze uważnych fanów formatu.
Szybko pojawiła się szansa na coś więcej z Michałem. Przystojny uczestnik nie ukrywał fascynacji Wiktorią, a ona odwzajemniała to zainteresowanie. Sielanka nie trwała długo, bo zaczęły pojawiać się zgrzyty wywołane jego zbyt swobodnym podejściem do innych kobiet i odważnymi tańcami. Wtedy twórcy programu zrzucili prawdziwą bombę. Progi willi przekroczył Filip S., pieszczotliwie zwany Fifim. Szybko wyszło na jaw, że łączyła go w przeszłości romantyczna relacja z Wiktorią.
Wiktoria daje drugą szansę Filipowi w "Hotelu Paradise". Widzowie węszą podstęp
Początkowa reakcja Wiktorii była daleka od pozytywnej. Nie ukrywała, że wejście byłego partnera mocno ją zdenerwowało. Tłumaczyła, że w ich poprzedniej relacji pojawiło się zaangażowanie, które przerosło Filipa. Czuła się skrzywdzona i unikała z nim kontaktu. Jednak emocje szybko opadły i po krótkiej rozmowie doszło do nieoczekiwanego pojednania.
Czarę goryczy w relacji z Michałem przelało jego kolejne niestosowne zachowanie. Wiktoria postanowiła uciąć ten wątek i otworzyć się na powrót do Filipa S. Wciąż czuła do niego sentyment, dlatego zdecydowała się zaryzykować i dać mu drugą szansę w programie.
- Odbuduję twoje zaufanie - obiecywał Filip.
Widzowie natychmiast wychwycili nieścisłości i nie szczędzili słów krytyki w mediach społecznościowych. Szybkie zażegnanie konfliktu wzbudziło podejrzenia, że cała sytuacja z powrotem do byłego partnera została starannie wyreżyserowana.
- Nie chce mi się wierzyć, że nie wiedzieli o swoim udziale. Błyskawicznie się pogodzili i nagle tworzą parę. Ustawka jak nic - grzmi jedna z internautek.
Sama Wiktoria, dopytywana przez fanów na Instagramie o sens wchodzenia dwa razy do tej samej rzeki, zareagowała dość enigmatycznie. Obserwatorzy byli w szoku, widząc jej szybką woltę, a ona zdecydowała się uciąć spekulacje jednym, tajemniczym zdaniem.
- A czy ta sama rzeka zawsze ma ten sam nurt? - odpowiedziała filozoficznie Wiktoria.