Spis treści
Dominika Tajner o walce z rakiem piersi i obawach o przyszłość
Od wielu lat to właśnie dziesiąty miesiąc roku stanowi czas szczególnego nacisku na edukację w zakresie zapobiegania nowotworom piersi. Dominika Tajner ma pełną świadomość, jak diametralnie jedno kontrolne badanie w odpowiedniej chwili może odmienić ludzkie losy. Biorąc udział w inicjatywie "Dotykam = Wygrywam", od piętnastu lat uświadamiającej społeczeństwo o wadze samobadania, gwiazda zdecydowała się na publiczne obnażenie swoich traumatycznych przejść zdrowotnych.
Zobacz także: Joanna Senyszyn tryska energią na muzycznej imprezie! Brylowała wśród sporo młodszych celebrytów
Ważny apel Dominiki Tajner do kobiet w sprawie nowotworów
Celebrytka otwarcie przyznaje, że to zagadnienie dotyka jej w sposób bezpośredni. Potwierdziła, iż ma za sobą trudną batalię z chorobą nowotworową. Co więcej, w jej ustach padła deklaracja dobitnie świadcząca o tym, że wcale nie uważa tego mrocznego etapu życia za definitywnie zakończony.
Zobacz także: Nie tylko kreacje przyciągały spojrzenia! Naciągnięte lica gwiazd błyszczały na premierze
Ja walczyłam z nowotworem. Niewykluczone, że jeszcze będę walczyć. I to jest po prostu niezwykle ważne - powiedziała Dominika Tajner w rozmowie z "Super Expressem".
Jej przypadek stanowi naoczne potwierdzenie kluczowej wagi regularnego sprawdzania stanu zdrowia. Organizm Tajner nie wysyłał absolutnie żadnych ostrzeżeń sugerujących konieczność pilnej konsultacji medycznej. Kobieta nie wyczuła najmniejszych zgrubień i nie dostrzegła jakichkolwiek anomalii. Wizyta u specjalisty wynikała wyłącznie z faktu, że celebrytka od długiego czasu rygorystycznie przestrzegała harmonogramu zaplanowanych wcześniej wizyt kontrolnych. Okazało się, że ten jeden rutynowy wpis w terminarzu zadecydował o wszystkim.
Poszłam na USG piersi, czyli nie miałam żadnych objawów, nic nie wyczułam. U mnie guzek był bardzo głęboko pod brodawką i był praktycznie niemożliwy do wyczucia zewnętrznego - zdradziła.
Tylko dzięki precyzyjnej aparaturze ultrasonograficznej udało się zlokalizować niebezpieczne ognisko. Tajner zaznacza, że to dało szansę na błyskawiczną reakcję lekarzy. Gwiazda dodała, że choć przez dwanaście miesięcy guz znacząco zwiększył swoje rozmiary, ostateczny finał leczenia okazał się dla niej pomyślny.
Myślę, a właściwie wiem, że dzięki temu, że wykryłam to wcześnie, że bardzo o to dbam - mówiła.
Obecnie przebyta trauma spowodowała, że była partnerka Michała Wiśniewskiego z obsesyjną uwagą podchodzi do kwestii badań w swoim otoczeniu. Sama nie kryje, że niemal nieustannie wypytuje koleżanki i członkinie rodziny o aktualne wyniki diagnostyki.
Ja wręcz czasami terroryzuję najbliższe mi osoby, sprawdzając. Zawsze jak ja mam to badanie: "Na pewno robiłaś? Robiłaś?" - opowiadała z uśmiechem.
Za tym pozornym wymuszaniem kryje się jednak gigantyczna empatia. Intencją Tajner jest uświadomienie kobietom, że przesuwanie wizyt u lekarza w nieskończoność to błąd, a założenie o własnej nietykalności bywa zgubne. Właśnie takie złudne poczucie bezpieczeństwa uważa za główny czynnik zniechęcający społeczeństwo do regularnego kontrolowania organizmu.
Gwiazda wyznała w rozmowie przeprowadzonej przez Julitę Buczek, że w młodości tkwiła w błędnym przeświadczeniu, iż ciężkie schorzenia to domena wyłącznie emerytów. Z perspektywy czasu ocenia ten pogląd jako całkowicie chybiony. Zauważa jednak pozytywny trend polegający na tym, że dzisiejsza młodzież może czerpać wiedzę z niezliczonych i łatwo dostępnych akcji edukacyjnych.