Łukasz Nowicki w żałobie po śmierci Przemysława Brannego. Aktor żegna wieloletniego przyjaciela

Odejście Przemysława Brannego to potężny cios dla artystycznego świata. Aktor, wieloletni członek zespołu krakowskiego Teatru Bagatela, opłakiwany jest przez bliskich oraz współpracowników. W gronie pogrążonych w żałobie znalazł się również Łukasz Nowicki. Dziennikarz przywołał wspomnienia z początków swojej pracy zawodowej, opisując wyjątkową więź łączącą go z nieżyjącym artystą. Opublikowane wyznanie ma bardzo intymny charakter i wywołuje ogromne poruszenie.

Łukasz Nowicki wspomina początki znajomości z Przemysławem Brannym

Stolica Małopolski stanowi dla Łukasza Nowickiego nie tylko rodzinne strony oraz punkt startowy jego zawodowej kariery. Właśnie tam prezenter przez długi czas nawiązywał relacje towarzyskie oraz poznawał osobistości, jakie wywarły ogromny wpływ na jego dalsze losy, nawet kiedy ich ścieżki ostatecznie rozwidliły się w różne zakątki kraju. Do grona tych niezwykle bliskich mu osób zaliczał się zmarły Przemysław Branny.

Gwiazdor zdobywał wykształcenie w krakowskiej akademii teatralnej, natomiast swoje premierowe występy realizował między innymi na scenie Teatru Bagatela. Dokładnie w tamtym miejscu, przy okazji przygotowywania jednej ze sztuk, miał szansę bliżej zapoznać się z Brannym. Zwykła koleżeńska więź błyskawicznie ewoluowała w głęboką zażyłość, która zdołała przetrwać upływający czas oraz późniejszą odległość dzielącą obu artystów.

Zobacz też: Nie żyje wybitny aktor. Bardzo smutne wieści

Sonda
Czy wierzysz w życie po śmierci?

Dziennikarz pożegnał wieloletniego kompana. Gwiazdor opublikował wzruszający wpis

Prezenter wraca pamięcią do wyjątkowego roku 2001, który zapadł mu głęboko w serce. Właśnie wtedy obaj artyści spotkali się przy tworzeniu widowiska „Tramwaj zwany pożądaniem”. Realizacja tego głośnego spektaklu sprawiła, że panowie mogli przebywać w swoim towarzystwie znacznie częściej, co ostatecznie pozwoliło im na dogłębne zapoznanie się oraz zacieśnienie przyjacielskich więzi.

Następnie rozpoczęły się ich wspólne eskapady, górskie wycieczki, krakowskie spotkania towarzyskie oraz turystyczne wizyty w stolicy Czech. Był to również czas obfitujący w wielogodzinne dyskusje i zupełnie prozaiczne sytuacje, jakie z dzisiejszego punktu widzenia zyskują dla dziennikarza całkowicie nową, sentymentalną wartość.

Zobacz też: Łukasz Nowicki ma dość wszechobecnego kultu młodości. "Jest mocno przereklamowana!"

Rok 2001. W teatrze Bagatela realizujemy 'Tramwaj Zwany Pożądaniem'. Wtedy - lepiej - poznaję Przemka Brannego. Spędzamy ze sobą czas. Potem wspólne wyjazdy w góry, czeska Praga, czasem Krakowskie imprezki - napisał Nowicki.

Były prowadzący poranny format „Pytanie na śniadanie” niezwykle czule opisał też chwile, kiedy u boku zmarłego artysty zagościła jego przyszła małżonka, Anna. Prezenter nie szczędził ponadto komplementów pod adresem artystycznych umiejętności przyjaciela. Jak zaznaczył, Branny charakteryzował się wielkim spokojem i życzliwością, chociaż potrafił też rzucać żartami, a nawet pokazać uszczypliwe oblicze. Najsilniej oddziaływał jednak jego wokal.

Nie wierzyłem, że ten niepozorny człowiek potrafi wydobywać z siebie takie dźwięki - wspominał Nowicki, nawiązując do występu Brannego w "Sztukmistrzu z Lublina" w Teatrze Rampa.

W kolejnych latach ich zawodowe szlaki zaczęły prowadzić w innych kierunkach. Nowicki przeniósł swoje główne projekty do stolicy, przez co widywał się z wieloletnim towarzyszem rzadziej niż w przeszłości. Taki obrót spraw absolutnie nie oznaczał ostatecznego zerwania bliskich więzi. Choć panowie spotykali się zdecydowanie sporadycznie, ich kontakt cały czas trwał.

Ostatni raz widzieliśmy się kilka lat temu na Krakowskich Plantach. Pisaliśmy do Siebie rok temu. Macie pewnie takich przyjaciół, z którymi nie kontaktujecie się zbyt często, ale z jakiegoś dziwnego powodu są wam bliscy. Tak było w mojej relacji z Przemkiem - wyznał.

Stanisława Ryster, Zofia Kucówna i Andrzej Kopiczyński. Burzliwe życie gwiazd TVP. Niezapomniani