Zachowanie Donalda Tuska a reakcje Putina
Ostrzeżenie wygłoszone w Sejmie przez Donalda Tuska wywołało szeroki odzew wśród sojuszników z NATO. Polskie oraz partnerów z Paktu dane wywiadowcze wskazują, że Rosja planuje hybrydowe uderzenia dronami i rakietami na państwa wschodniej flanki wspierające Ukrainę.
Zdaniem szefa polskiego rządu kluczowym celem Kremla jest osłabienie spoistości Sojuszu poprzez tzw. "przypadkowe" incydenty na terytorium państw członkowskich. Taki scenariusz ma zasiać niepewność i podważyć wiarę w praktyczne zastosowanie Artykułu 5.
Tusk poinformował przy tym o natychmiastowym wzmacnianiu infrastruktury przy granicy, rozbudowie schronów i systemów obrony przeciwlotniczej oraz przygotowaniu zaplecza do szybkich napraw.
Do wystąpienia polskiego premiera wprost odnieśli się liderzy państw NATO, w tym szef MSZ Litwy Kęstutis Budrys oraz premier Norwegii Jonas Gahr Støre. Potwierdzili oni, że dysponują takimi samymi informacjami wywiadowczymi i traktują słowa Tuska jako realne ostrzeżenie przed rosyjską prowokacją pod obcą flagą.
Ekspert o reakcji Tuska. Co planuje Putin?
- O tyle się nie boję, że gdyby Donald Tusk był przestraszony, to by państwo polskie intensywnie się przygotowywało, a ja tego nie widzę. A to, co jest w planach rosyjskich, to nie pełnoskalowa inwazja, tylko Rosja chce konfrontacji z NATO, ale poniżej wojny - powiedział Winnicki.
A co planuje Putin?
- Putin szykuje natarcie. Pierwsze to przełamanie na froncie do wiosny, drugie to zniszczenie energetyki tej zimy, a trzecie to rozgrywa Zachodem, czyli my też. W tym trzecim jest taka sytuacja, że Putin nie chce otwierać frontu wojennego, ale robi coś według niego sprytniejszego. Stoi na krawędzi wojny. Będzie tak balansować - podsumował