Kim jest Kasia Nast?
Kasia Nast to znana polska twórczyni internetowa, a także przewodniczka duchowa. Z wykształcenia jest projektantką wnętrz oraz stylistką, jednak w pewnym momencie postanowiła całkowicie zmienić swoje życie. Jej droga do głębokiej transformacji rozpoczęła się po przeprowadzce na Bali, gdzie skupiła się na pracy z energią i tantrze, a także zaczęła wspierać kobiety w ich rozwoju. W ramach swojej działalności organizuje warsztaty, kursy online oraz wyjazdy typu "retreat", pomagając innym w budowaniu relacji i akceptacji siebie. Jej popularność znacząco wzrosła po udziale w programie "Królowa Przetrwania", w którym otwarcie poruszała tematy związane z duchowością i seksualnością.
W rodzimym show-biznesie stało się o niej głośno głównie za sprawą związku z członkiem zespołu Afromental, Aleksandrem Milwiw-Baronem.
Kasia Nast potrąciła psa. Miała wypadek na skuterze
Ostatnio na profilu Kasi Nast na Instagramie pojawiło się nagranie, które mocno zaniepokoiło jej obserwatorów. Kobieta zalała się łzami, opowiadając o przykrym incydencie. Okazało się, że influencerka miała wypadek podczas jazdy na skuterze.
- Jechałam na skuterze i wybrałam inną drogę niż zwykle. Jadąc po drodze, wyskoczył mi mały szczeniak. Czuję w sobie ogromny smutek. Uderzyłam w niego. Nie jechałam nadal szybko, wyskoczył mi znikąd. Z drugiej strony czuję radość, że tak naprawdę mam tylko zdartą rękę i obite biodro. Chłopak, który to widział, powiedział, że jak mnie zobaczył myślał, że stało się coś poważniejsze. Podczas tego wszystkiego, gdy to się działo, w słuchawkach ciągle leciała jedna piosenka - mówiła o zaufaniu do tego, co się dzieje w życiu - powiedziała Kasia Nast oszczyczając ranę na łokciu.
Celebrytka wyznała, że starała się wyminąć zwierzę, w wyniku czego sama przeleciała po asfalcie kilka metrów. Pies na szczęście nie miał widocznych ran, jednak oddychał z dużym trudem. Po chwili na miejscu zjawiała się jego właścicielka, która razem z Kasią opłakiwała zwierzaka. Twórczyni internetowa, która od lat jest wegetarianką, bardzo przeżyła ten incydent.
- W jednej chwili płakałam z bólu i bezsilności. W drugiej - z ogromnej wdzięczności, że skończyło się tylko na potłuczonym i krwawiącym ciele - powiedziała Nast.
Kasia Nast nie ukrywa, że nie ma pojęcia, czy potrącony przez nią pies przeżył ten wypadek.