Spis treści
Liga Narodów: Jan Urban oburzony karnym w meczu z Bośnią
Po efektownym zwycięstwie 6:0 nad Rumunią, kibice liczyli na kolejne sukcesy kadry Jana Urbana. Jednak Bośnia i Hercegowina okazała się bardziej wymagającym rywalem, co było jasne już po bezbramkowym remisie w Warszawie. W rewanżu stan 0:0 utrzymywał się do 84. minuty. Szalę zwycięstwa na korzyść gospodarzy przechylił Ivan Basić, wykorzystując rzut karny po faulu Jana Bednarka. Ta decyzja arbitra wywołała ogromne kontrowersje i stała się powodem pierwszej pomeczowej afery. Selekcjoner reprezentacji Polski, Jan Urban, stanowczo skrytykował podyktowanie „jedenastki” podczas konferencji prasowej.
Afera wokół Cristiano Ronaldo na zgrupowaniu. Portugalia awansuje mimo nieobecności CR7
To nie jest rzut karny. Takich rzutów karnych po prostu się nie dyktuje - piłka w ogóle nie leciała w kierunku tego zawodnika. Tam jest walka o pozycje, często tego typu sytuacje nie są odgwizdywane w środku pola. Nie powinno być rzutu karnego, po prostu
Gorąca atmosfera po meczu: Jan Urban vs dziennikarz
Druga afera wybuchła chwilę później, również w trakcie spotkania z mediami. Dziennikarz Łukasz Ciona zadał bardzo rozbudowane pytanie, zdając się sugerować, że Bośniakom zależało na zwycięstwie znacznie bardziej niż Polakom. Długi wywód zirytował nie tylko lokalnych dziennikarzy, ale przede wszystkim samego selekcjonera, co doprowadziło do ostrej wymiany zdań.
Na każdej konferencji mówi pan jedno i to samo. Jak jest przegrany mecz, to brakuje ambicji i cech wolicjonalnych. Moim zdaniem tak nie było. Był pan w ogóle na meczu?
Spięcie trwało na tyle długo, że musieli interweniować przedstawiciele kadry. Dyrektor techniczny Adrian Mierzejewski oraz rzecznik prasowy Emil Kopański starali się uspokoić sytuację.
Albo zadajemy pytania, albo dyskutujemy
– powiedział Mierzejewski, przypominając zasady konferencji prasowych, podczas gdy Kopański apelował o krótsze i bardziej precyzyjne pytania.
Poprosimy krótkie, konkretne pytanie
Mimo napiętej atmosfery, Jan Urban wskazał także jasne punkty w grze swojej drużyny. Wyróżnił Wiktora Nowaka jako cennego zawodnika środka pola oraz Przemysława Frankowskiego, który według niego sprawdził się na lewej obronie.
Wciąż szukamy nowych piłkarzy i będziemy ich szukać. Będziemy patrzeć, co po Robercie Lewandowskim, bo sytuacja wśród napastników jest, jaka jest. Jeśli nie będzie ten, to będzie inny zawodnik. Ale to nie jest moment, by analizować wszystkie cztery mecze. My to zrobimy w naszym gronie w odpowiednim momencie. Nie będę popadał z euforii w rozpacz, bo taki nie jestem. Nie jesteśmy też drużyną, która nie potrafi zagrać dobrej akcji, oddać strzału. Potrafimy grać w piłkę, brakowało nam wykończenia. A teraz futbol jest taki, że trudno o nie wiadomo ile sytuacji. Musisz być skuteczniejszy