Zdążyli powiedzieć "Cześć, giniemy". Od tej katastrofy mija 35 lat

Pomnik ofiar katastrofy w lesie kabackim
Autor: Google Pomnik ofiar katastrofy w lesie kabackim

Pod względem liczebności ofiar była to największa katastrofa w historii polskiego lotnictwa. 9 maja 1987 roku Ił-62M SP-LBG "Tadeusz Kościuszko" spadł w lesie kabackim. Zginęli wszyscy ludzie na pokładzie. O tej tragedii przypominamy w naszym artykule.

Katastrofa lotnicza w Lesie Kabackim była największym wypadkiem samolotu pasażerskiego w historii polskiego lotnictwa. Dziś mija dokładnie 35 lat od feralnego dnia katastrofy, w której zginęły 183 osoby - cała załoga i wszyscy pasażerowie maszyny Ił-62M SP-LBG "Tadeusz Kościuszko" Polskich Linii Lotniczych LOT. 9 maja 1987 roku, dokładnie o 11:12 samolot uderzył w ziemię na południowym skraju Lasu Kabackiego. Lot nr. LO 5055 odbywał się na trasie Warszawa - Nowy Jork. Problemy pojawiły się niedługo po starcie. Piloci chcieli spróbować lądować awaryjnie, jednak nie zdołali tego zrobić. Do historii przeszły ostatnie słowa jednego z nich: Dobranoc, do widzenia! Cześć, giniemy!

Wokalista grupy Chemia o płycie „Something to belive in”

Okoliczności i przyczyny katastrofy

"Tadeusz Kościuszko" wystartował o 10:18 i do 10:41 lot przebiegał bez zakłóceń. Wówczas doszło do dekompresji kadłuba, awarii dwóch silników i pożaru samolotu. Załoga podjęła próbę lądowania awaryjnego, jednak przez kolejne awarie i problemy piloci tracili kontrolę nad maszyną. Zawiodły między innymi systemy zrzutu paliwa, więc obciążony samolot lecący jedynie na dwóch silnikach szybko tracił wysokość. Kapitan Zygmunt Pawlaczyk robił wszystko, by bezpiecznie uziemić maszynę, jednak sytuacja wkrótce stała się jednak krytyczna. Pawlaczyk podjął decyzję o rezygnacji z lądowania w Modlinie i powrotu na Okęcie. To się nie udało. Kolejne wahniecie niemal bezwładną maszyną skierowało ją w stronę lasu kabackiego. O 11:12 samolot uderzył w ziemię.

Komisja badająca katastrofę stwierdziła, że jej przyczyną było zniszczenie jednego z silników, które nastąpiło w chwili, gdy samolot znajdował się na wysokości 8200 metrów w rejonie Grudziądza. Bezpośrednim powodem tego zniszczenia było zaś rozerwanie turbiny, od której odpadł wał. Ten zaś urwał się z powodu tzw. "zmęczeniowego zużycia" Łożyska wałeczkowego.

Ofiary

Aż do katastrofy smoleńskiej, rozbicie samolotu w lesie kabackim było uznawane za najtragiczniejszy wypadek lotniczy w historii kraju. Do dziś jest zaś największym pod względem liczebności ofiar. W samolocie znajdowało się 11 członków załogi i 172 pasażerów. Wśród zabitych było 17 obywateli Stanów Zjednoczonych i 21 Polaków mieszkających stale za granicą. Najstarszą pasażerką była 95-letnia Kazimiera Hanson-Adrian – Amerykanka polskiego pochodzenia, najmłodszą zaś półtoraroczna Yvette Victoria Trubisz podróżująca wraz z rodzicami. W miejscu katastrofy stanął pomnik ku czci ofiar - ścięty z jednej strony głaz, na którym wyryto nazwiska pasażerów i załogi.

Masz dla nas ciekawy temat lub jesteś świadkiem wyjątkowego zdarzenia? Napisz do nas na adres [email protected] Czekamy na zdjęcia, filmy i newsy z Waszej okolicy!

Źródło: Zdążyli powiedzieć "Cześć, giniemy". Od tej katastrofy mija 35 lat