Spis treści
Kamil i Damian z "Love is Blind" nagrali piosenkę o byłych
Format "Love Is Blind" polega na sprawdzaniu, czy można zbudować więź bez patrzenia na wygląd drugiej osoby. W polskiej wersji show jedynie Daria i Filip stworzyli relację, która przetrwała. Mimo że od finału minęło trochę czasu, niektórzy uczestnicy wciąż o sobie przypominają. Tym razem w centrum uwagi znaleźli się Kamil "Uno" i Damian.
Obaj panowie postanowili spróbować swoich sił w muzyce i stworzyli rapowy kawałek. Niestety, w utworze pojawiły się fragmenty nawiązujące do ich dawnych ukochanych. Piosenka błyskawicznie rozniosła się po sieci, wywołując lawinę komentarzy. Widzowie byli oburzeni tym, jak uczestnicy potraktowali swoje byłe partnerki. W rezultacie utwór został usunięty z sieci, ale to nie zamknęło sprawy.
Była partnerka Damiana zareagowała na jego słowa
Do sprawy szybko odniosła się Marta, która była związana z Damianem. Kobieta skomentowała część piosenki, w której uczestnik opowiadał o końcu relacji i swoich nowych planach. Marta przypomniała mu, że formalnie ich związek wcale nie został jeszcze zakończony.
Zanim zaczniesz podrywać Latynoski, to odbierz, proszę, papiery rozwodowe, które sąd próbuje dostarczyć ci od kilku tygodni. Pozdrawiam, (jeszcze) żona.
Jej wpis natychmiast wywołał poruszenie wśród internautów, a prywatne sprawy uczestników po raz kolejny stały się tematem publicznej dyskusji.
Tak Julia skomentowała piosenkę Kamila
Również Julia, dawna partnerka Kamila, nie przeszła obok utworu obojętnie. Zamiast jednak pisać obszerne wyjaśnienia, udostępniła w mediach społecznościowych wideo. Widać na nim, jak gotuje, a w tle leci wspomniany utwór jej byłego. Całość skwitowała sarkastycznym podpisem:
Wieczorne gotowanko przy ulubionej muzyce.
Kamil wyjaśnia, skąd wzięła się piosenka
Pod naporem krytyki Kamil postanowił przerwać milczenie. 7 października zamieścił na swoich profilach w mediach społecznościowych oświadczenie.
Widzę, że komentarze zdążyły już dopisać własne znaczenie do tego, co pojawiło się w materiale. (...) W tamtym momencie potrzebowałem po prostu wyrzucić z siebie emocje i wszystko, co nagromadziło się po programie. Nie było moją intencją uderzanie w konkretne osoby ani obrażanie kogokolwiek. Tamten etap jest już za mną i jestem dziś w zupełnie innym miejscu. Premiera materiału w tym momencie okazała się po prostu niefortunna. Mam swoje życie i swoją relację, dlatego nie chciałbym, żeby coś, co powstało wtedy, było dziś przenoszone na moją partnerkę, która nie miała i nie ma z tym absolutnie nic wspólnego. Mleko się rozlało i swoją część biorę na klatę. Nie chcę jednak, żeby dopisywane dziś interpretacje zaczęły żyć własnym życiem i uderzały w osoby, których ta historia w ogóle nie dotyczy. Z jednym się zgodzę – dajmy sobie już wszyscy święty spokój