Spis treści
Dorobek i nagrody Witolda Płóciennika
Witold Płóciennik należał do grona najbardziej uznanych polskich operatorów filmowych. Jego talent został wielokrotnie doceniony – w 2019 roku zdobył nagrodę na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni za zdjęcia do produkcji "Ikar. Legenda Mietka Kosza", a praca nad filmem "Zieja" przyniosła mu Złotą Żabę w Konkursie Filmów Polskich na festiwalu Camerimage. Stworzył także oprawę wizualną do takich obrazów jak "Carte Blanche", "Wymyk" oraz "Jak pies z kotem". Widzowie znają jego kunszt również z popularnych seriali, w tym z takich tytułów jak "Kruk", "Klangor", "Stulecie Winnych" i "Ołowiane dzieci". Poza działalnością artystyczną angażował się społecznie, pełniąc funkcję przewodniczącego Związku Zawodowego Filmowców.
Tragiczna śmierć cenionego operatora
Środowisko filmowe pogrążyło się w żałobie po informacji o śmierci 56-letniego Witolda Płóciennika. Tragedię poprzedziły niepokojące doniesienia o jego zniknięciu. Operator opuścił plan zdjęciowy i wszelki kontakt z nim ustał. Szeroko zakrojone poszukiwania zakończyły się tragicznym odkryciem – służby odnalazły ciało filmowca. Przeprowadzona sekcja zwłok wykazała, że zgon nastąpił z przyczyn naturalnych, na skutek ostrej niewydolności oddechowo-krążeniowej. Śledczy jednoznacznie wykluczyli udział osób trzecich w zdarzeniu.
Wzruszająca mowa syna Witolda Płóciennika na Powązkach
Ostatnie pożegnanie Witolda Płóciennika miało miejsce 18 września w Warszawie. Uroczystości żałobne zainaugurowano mszą świętą w Kościele Środowisk Twórczych przy Placu Teatralnym. Następnie urna z prochami artysty spoczęła na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach. Wśród żałobników nie zabrakło znanych osobistości ze świata polskiego kina. Hołd zmarłemu oddali między innymi Jan Holoubek, Robert Więckiewicz, Michał Żurawski, Bartosz Konopka oraz Gabriela Muskała.
Podczas ceremonii pogrzebowej przemówienie wygłosił syn operatora, dzieląc się osobistymi wspomnieniami o zmarłym ojcu.
- Gdy na początku tego roku wróciłem do rodzinnego domu, zobaczyłem, że jedna ze ścian została przez tatę całkowicie ocieplona. Zapytałem go: „Jak ty to wszystko zrobiłeś? Skąd się tego nauczyłeś?”. Odpowiedział krótko: „Z YouTube'a”. Tata nigdy nie był wylewny. Tę cechę chyba po nim odziedziczyłem. Nie potrzebowaliśmy wielu słów. Czuję, że doskonale się rozumieliśmy. On po prostu wiedział, kiedy miałem gorszy dzień, kiedy w moim życiu pojawiały się trudniejsze momenty. Pamiętam, jak w jednej z takich chwil, po długim milczeniu, powiedział mi tylko: „Po prostu jesteś moim synem”. To był jeden z najpiękniejszych komplementów, jakie od niego usłyszałem - powiedział syn.
Syn zmarłego zwrócił uwagę na bolesny zbieg okoliczności – stracił ojca dokładnie w tym samym wieku, w którym Witold Płóciennik pożegnał swojego tatę. Wspominał także ich telefoniczne rozmowy, które operator zawsze rozpoczynał charakterystycznym powitaniem „Cześć synu”.
- Te słowa wciąż dźwięczą mi w głowie. I oddałbym wiele, żeby móc usłyszeć je jeszcze raz - powiedział syn.
Młody mężczyzna podkreślił zaangażowanie ojca w wykonywany zawód. Wskazał, że Witold Płóciennik zawsze postępował zgodnie ze swoimi zasadami, stawiając wartości ponad osobiste korzyści. Był człowiekiem nastawionym na rozwiązywanie problemów, a nie eskalowanie konfliktów.
- Sprawiał, że można było na nim polegać. Myślę też, że w jego sercu bardzo głęboko zakorzeniona była potrzeba piękna. Widać ją było nie tylko w jego pracy zawodowej, w niezapomnianych obrazach i kadrach, które tworzył, ale również w jego zamiłowaniu do budowania, naprawiania i ulepszania wszystkiego, czego się podejmował - powiedział syn Płóciennika.