Robert Makłowicz nie gryzł się w język o disco polo. Wskazał konkretny powód popularności

2026-10-22 8:23

Robert Makłowicz postanowił wypowiedzieć się na temat muzyki disco polo. Gość podcastu "WojewódzkiWojewódzki" podzielił się swoimi przemyśleniami o fenomenie tego gatunku w Polsce. Krytyk kulinarny nie zostawił suchej nitki na teledyskach i tekstach, ale przedstawił też własną hipotezę dotyczącą muzyki ludowej w czasach PRL.

Kwestia disco polo została poruszona podczas pierwszego odcinka podcastu "WojewódzkiWojewódzki". Kuba Wojewódzki wspomniał o badaniach, z których wynika, że aż 63 proc. Polaków lubi słuchać tego typu muzyki. Robert Makłowicz nie miał jednak zamiaru krytykować fanów tanecznych rytmów. Stwierdził, że muzyka rozrywkowa może wpadać w ucho i mieć prosty przekaz, nie tracąc przy tym na wartości artystycznej.

Robert Makłowicz o słuchaczach disco polo: "Nie jestem przeciwnikiem tej muzyki"

Sonda
Disco polo na weselu. Tak czy nie?
Ja nie jestem przeciwnikiem tej muzyki. To nie chodzi o to, żeby tym ludziom, którzy łakną czegoś prostego, zrozumiałego, wpadającego w ucho, żeby im od razu Mahlera albo Wittgensteina aplikować. To nie o to chodzi. Zobacz, ta muzyka nie musi być prostacka

– wyjaśnił Robert Makłowicz w rozmowie z Kubą Wojewódzkim.

Makłowicz krytykuje teledyski disco polo: "Widziałeś te panie półnagie?"

Choć sama muzyka jako taka nie przeszkadza Robertowi Makłowiczowi, to zdecydowanie gorzej ocenia on oprawę wizualną i tekstową utworów disco polo. Krytykowi kulinarnemu wyraźnie nie podoba się to, w jaki sposób w klipach ukazywane są kobiety oraz jak bardzo niskich lotów są słowa piosenek.

Widziałeś te panie półnagie, które się tam wiją? Na to nie da się patrzeć po prostu. Słowa, jakie są straszne.

Makłowicz zaznaczył, że skoczna muzyka wcale nie musi być pozbawiona gustu. Wymienił tutaj italo disco z lat 80., a także twórczość Giorgio Morodera oraz pary Al Bano i Romina Power. Zauważył, że można tworzyć muzykę do tańca, która zachwyca aranżacją i talentem kompozytorskim.

Zobacz kategorię, która jest dość podobna, a jednak jakże inna.

Robert Makłowicz podzielił się też swoją hipotezą na temat tego, dlaczego disco polo przyjęło się u nas z tak ogromnym sukcesem. Odniósł się do tego, jak w PRL-u traktowano muzykę ludową. Zdaniem dziennikarza, zamiast dbać o żywą tradycję, władze promowały sztuczny folklor, który nie oddawał prawdziwego ducha wsi.

Krytyk kulinarny ocenia PRL: "Prawdziwa muzyka ludowa została zamordowana"

Makłowicz podał też przykład ze swojego życia. Wspomniał o festiwalu "Karpaty na Widelcu" w Rzeszowie, gdzie tradycyjne kapele skutecznie zachęciły tłumy do zabawy. To dowód na to, że lokalna muzyka wciąż potrafi zachwycać.

Pół rynku w Rzeszowie tańczyło przy tym. Tych słów nie pisał Norwid. (...) Zupełnie inna estetyka. Problem polega na tym, że pieniądz gorszy wypiera pieniądz lepszy. Chodzi o to, że w Polsce prawdziwa muzyka ludowa została zamordowana w PRL-u.

Gość podcastu wspomniał też o archiwalnych występach radomskich skrzypków, grających pełne energii oberki, co pokazywało, że folklor wcale nie musi być nudny. Przywołał również przykłady z Węgier i Rumunii, gdzie tradycje muzyczne, między innymi poprzez domy tańca, są wciąż żywe i stanowią istotny element kultury.

Podróżnik woli folklor: "Wolę muzykę ludową niż disco polo"

Według Roberta Makłowicza disco polo wyrosło na gruncie braku autentycznej muzyki ludowej. Gdy przestrzeń na tradycyjny folklor została zamknięta, jej miejsce zajął nowy gatunek, dostarczając ludziom prostych i rytmicznych dźwięków, których potrzebowali.

Chodzi mi o to, że u nas się pojawiła pustka. A ponieważ życie nie znosi próżni, w to miejsce weszło disco polo. Ona zapełniła pustkę po prawdziwej muzyce ludowej. Wolę muzykę ludową niż disco polo.
ROZTAŃCZONY NARODOWY NOCNA ZMIANA | KAMILA BIEDRZYCKA & DR MIROSŁAW OCZKOŚ