Widzowie "Tańca z Gwiazdami" bezlitośnie oceniają gwiazdy z doświadczeniem. Za granicą ten model działa od dawna

Format "Dancing with the Stars. Taniec z gwiazdami" cieszy się w Polsce niesłabnącym zainteresowaniem. Krajowa publiczność chętnie podziwia pląsy rodzimych celebrytów oraz sportowców na parkiecie. Równocześnie wielu widzów regularnie wyraża ogromne niezadowolenie w sytuacji posiadania przez uczestnika jakichkolwiek umiejętności tanecznych. Niewielu odbiorców w naszym kraju zdaje sobie jednak sprawę z podobnych kontrowersji wokół amerykańskiej wersji widowiska. Warto prześledzić historię tego powtarzającego się zjawiska.

Widzowie polskiego "Tańca z Gwiazdami" surowo oceniają Izabelę Miko i inne doświadczone gwiazdy

Polska edycja formatu "Taniec z Gwiazdami" przyciąga przed ekrany tłumy od przeszło dwóch dekad. Widowisko początkowo emitowała telewizja TVN, a następnie prawa przejęła stacja Polsat. Przez wszystkie sezony liczni uczestnicy musieli mierzyć się z bezkompromisowymi opiniami ortodoksyjnych miłośników show. Znaczna część widowni uważa brak jakiejkolwiek przeszłości tanecznej za warunek konieczny do udziału w rywalizacji. Każdy przejaw wcześniejszych treningów błyskawicznie spotyka się z surową reprymendą, nawet w przypadku znajomości wyłącznie stylów nowoczesnych. Niedawno obiektem takich internetowych ataków stała się Izabela Miko. Aktorka trenowała wcześniej taniec współczesny oraz balet klasyczny. Internauci natychmiast uznali jej umiejętności za nieuczciwy atut, choć w praktyce nie przełożyło się to na łatwe zwycięstwo na parkiecie.

Z falą negatywnych komentarzy musiał zmierzyć się niedawno także Michał Barczak. Uczestnik ukończył profesjonalną szkołę baletową i to wywołało powszechne oburzenie wśród telewidzów. Warto przy okazji zauważyć, że absolwenci wydziałów aktorskich również poznają podstawy choreografii podczas studiów. Sympatycy programu pozostają w tej kwestii niezwykle kategoryczni i traktują każdą formę edukacji ruchowej jako niesprawiedliwy kapitał początkowy. Dla purystów tanecznych nie ma najmniejszego znaczenia zupełnie inna technika baletu i klasycznego walca wiedeńskiego.

Gamou Fall ma plany po finale "TzG"

Amerykański "Dancing with the Stars" stawia na Zendayę i Nicole Scherzinger mimo ich przeszłości

Analogiczne dylematy obserwowano w pierwszych edycjach emitowanych w Stanach Zjednoczonych. Amerykańska odsłona "Dancing with the Stars" charakteryzuje się największym globalnym rozmachem produkcyjnym i gigantycznym nakładem finansowym. Wszystkie elementy widowiska przygotowuje się z niespotykaną nigdzie indziej oprawą wizualną. Część znanych osobowości aspirujących do występu musi najpierw pomyślnie zaliczyć zamknięte przesłuchania. Dopiero po tym etapie twórcy dopuszczają celebrytów do głównej rywalizacji o kryształową kulę.

Kwestia przygotowania motorycznego gwiazd budziła za oceanem równie skrajne emocje co nad Wisłą. Amerykańska publiczność w początkowych latach emisji wykazywała podobną bezwzględność w ocenach. Niezwykle ostrą falę nieprzychylnych komentarzy musiała znieść Zendaya. Aktorka zdobyła popularność dzięki roli w młodzieżowym serialu "Taniec rządzi", w którym wykonywała wymagające układy w stylu nowoczesnym. Widzowie jednoznacznie uznali jej telewizyjną przeszłość za gwarancję nieuczciwej dominacji nad resztą uczestników.

Podobny los spotkał Nicole Scherzinger. Wokalistka kultowej grupy Pussycat Dolls znalazła się pod bardzo ciężkim obstrzałem amerykańskich internautów. Widownia kompletnie zignorowała fakt, że artystka trenowała wcześniej wyłącznie style uliczne, a nie klasyczne tańce turniejowe. Z identycznymi pretensjami musiały skonfrontować się również Amber Riley oraz Heather Morris. Obie aktorki regularnie popisywały się swoimi umiejętnościami choreograficznymi na planie muzycznego serialu "Glee". Taka historia zawodowa z miejsca uczyniła z nich główne cele ataków zagorzałych fanów formatu.

Prawdziwą burzę w mediach wywołało jednak zakontraktowanie Charli D’Amelio. Influencerka stawiała pierwsze kroki na salach treningowych już w wieku trzech lat. Dwa lata później rozpoczęła regularne starty w ogólnokrajowych i w pełni profesjonalnych turniejach tanecznych. Dziewczyna doskonaliła swoje imponujące umiejętności głównie w jazzie, balecie oraz tańcu współczesnym. Fani programu nieustannie wytykali jej perfekcyjne wyszkolenie i gigantyczną przewagę nad zupełnymi naturszczykami. Mimo trwającej nagonki celebrytka bezapelacyjnie triumfowała w całej edycji widowiska.

Z nieustanną dezaprobatą odbiorców przed telewizorami zmagała się też Jojo Siwa. Twórczyni internetowa od najmłodszych lat rozwijała swoje pasje ruchowe pod okiem profesjonalnych instruktorów. Jej zaawansowane umiejętności wygenerowały w sieci mnóstwo ostrych dyskusji i stały się przyczyną ogromnych kontrowersji wokół całego show. Publiczność wyjątkowo nieprzychylnie patrzyła na jej oczywistą przewagę warsztatową.

W amerykańskich sezonach powszechnie występują uczestnicy z zaawansowanym warsztatem, a stawkę regularnie zasilają utytułowani łyżwiarze figurowi. Użytkownicy portali społecznościowych dostrzegają stały wzrost liczby zawodników z taneczną przeszłością w kolejnych odsłonach widowiska. Wśród zaproszonych gwiazd znajdują się osoby mające na koncie występy na deskach broadwayowskich teatrów oraz absolwenci małych placówek choreograficznych. Kulisy doboru uczestników odsłania fragment serialu "Sekrety mormońskich żon", gdzie w trakcie naboru rekruterka otwarcie wypytywała kandydatki o ich dorobek ruchowy. Takie procedury castingowe rodzą podejrzenia o celowe faworyzowanie artystów z konkretnymi predyspozycjami przez twórców show. Historia formatu wielokrotnie udowodniła jednak bolesne porażki faworytów, a początkowy kapitał okazuje się niewystarczający w konfrontacji z rygorystycznymi wymogami tańców standardowych.

Kontrowersje wokół profesjonalistów w brytyjskim "Strictly Come Dancing"

W kontekście tego zjawiska nie sposób pominąć brytyjskiego rynku, który dał początek wszystkim światowym edycjom tego tanecznego formatu. Telewizyjni twórcy na Wyspach Brytyjskich systematycznie rekrutują cenionych piosenkarzy dysponujących solidnymi podstawami choreograficznymi. Do tego ekskluzywnego grona zaliczała się między innymi Ashley Roberts z formacji The Pussycat Dolls. Artystka w trakcie trwania kariery muzycznej odpowiadała przede wszystkim za oprawę ruchową widowiskowych występów swojej grupy. Jej niespodziewany angaż zainicjował wyjątkowo gorące spory wśród miłośników brytyjskiego pierwowzoru.

Podobne emocje publiczności wzbudził Layton Williams, który dużo wcześniej realizował się w wymagających produkcjach musicalowych. Wywołało to bezprecedensową falę wrogości w internecie, która stanowiła mroczny rekord w historii całego brytyjskiego widowiska. Odbiorcy masowo tworzyli petycje, otwarcie argumentując w nich, że „profesjonalista robi kpinę z idei show”. Złość zbulwersowanych komentujących przybierała na sile wraz z każdą kolejną rundą. Na turniejowym parkiecie aktor regularnie prezentował bezbłędne piruety oraz skomplikowane figury akrobatyczne, co tylko podsycało złą atmosferę wokół jego osoby.

W awaryjnym trybie do obsady programu telewizyjnego dołączyła Amber Davies. Producentom udało się zakontraktować celebrytkę w ostatniej chwili jako niezwykle pilne zastępstwo za innego uczestnika. Dziewczyna zyskała rozpoznawalność głównie za sprawą udziału w popularnym formacie z gatunku reality show. Widzowie bardzo szybko odkryli jej obszerny dorobek choreograficzny i liczne występy w wymagających scenach musicalowych.

Niezmiennie potężnym echem wśród oglądających odbijają się zmagania artystek drag queen. Sympatycy programu nieustannie zauważają, że specyfika tej barwnej profesji naturalnie wymaga codziennych treningów ruchowych, co na samym starcie daje im lepsze perspektywy na zwycięstwo. Z głośną falą takich zarzutów i ostrą krytyką musiała zmierzyć się La Voix. Dla rygorystycznych fanów formatu codzienne pokazy sceniczne stanowią ewidentny dowód na ukryte wyszkolenie profesjonalnego tancerza.

Sonda
Czy w "Tańcu z Gwiazdami" powinien być zakaz jakiegokolwiek doświadczenia w tańcu?