Wiktoria Gorodecka ocenia współpracę z Janem Fryczem. Był zawsze nieprzewidywalny

Odejście Jana Frycza wywołało ogromne poruszenie w świecie kultury. Znany z niezwykłych ról artysta budził podziw nie tylko wśród widzów, ale i współpracowników. Wiktoria Gorodecka w przejmujących słowach opowiedziała o wspólnym graniu z legendarnym aktorem, zdradzając jego największe sekrety zawodowe.

Wiktoria Gorodecka ocenia współpracę z Janem Fryczem

Jan Frycz należał do grona artystów, których styl natychmiast zapadał w pamięć i absolutnie nie dało się go pomylić z nikim innym. Ogromna charyzma oraz bezkompromisowe traktowanie swojego zawodu zbudowały jego legendę, czyniąc go przez lata jedną z najbardziej szanowanych osobowości na polskiej scenie teatralnej i filmowej.

Zobacz też: Opublikowano nekrolog Jana Frycza. Rodzina zwróciła się do żałobników z wyjątkową prośbą

Jan Frycz w oczach Wiktorii Gorodeckiej. Kulisy pracy z aktorem

Wiktoria Gorodecka wielokrotnie dzieliła scenę z wybitnym twórcą, mając szansę wnikliwie analizować jego warsztat. W rozmowie przyznaje, że największe wrażenie robiła na niej niesamowita szczerość zmarłego artysty i konsekwentne realizowanie własnego pomysłu na rolę. Aktor nigdy nie bał się bronić swoich koncepcji, nawet w sytuacjach, gdy wiązało się to z pójściem całkowicie pod prąd oczekiwaniom otoczenia.

Zobacz również: Ostatni wywiad Jana Frycza. Te słowa poruszają dziś jeszcze bardziej

Sonda
Cenisz aktorstwo Jana Frycza?

Oj. Pan Jan był zawsze... zawsze bardzo szczery, wobec twórców. I to w nim podziwiałam, bo ja jednak mam w sobie taką... nie nazwałabym tego pokorą, ale taką zawsze, że jak spotykam się z twórcami, to zawsze słucham, co mają do powiedzenia i co ja mam dokładnie dla nich zagrać. A pan Jan zawsze przychodził ze swoją wizją i w ogóle się nie przejmował, ale i miał taką dosyć nieugiętą artystyczną postawę, która dzisiaj jest rzadkością. A poza tym był wspaniałym człowiekiem. Wiele rzeczy razem zrobiliśmy - powiedziała "Super Expressowi" Wiktoria Gorodecka.

Właśnie ta absolutna niezależność stanowiła jeden z najważniejszych znaków rozpoznawczych wybitnego twórcy. Jak zaznacza aktorka, nieżyjący artysta z zasady unikał powielania utartych schematów w codziennej pracy. Z tego powodu każde spotkanie na deskach teatru mogło przybrać nieoczekiwany obrót, co z kolei wymagało od współpracowników pełnej gotowości na ciągłą i zaskakującą nieprzewidywalność.

Wspólne występy z wybitnym kolegą po fachu stanowiły dla aktorki niepowtarzalną szkołę teatralnego rzemiosła. Gorodecka zwraca szczególną uwagę na fenomenalną wręcz prezencję artysty w trakcie każdego spektaklu. Z jej obserwacji wynika, że legendarny twórca w zasadzie wcale nie odgrywał swoich postaci, a jedynie stawał się jednością z daną chwilą oraz scenicznym partnerem.

Zobacz również: Jan Frycz zmagał się z "niszczącą, dręczącą chorobą". Długo ukrywał poważne problemy ze zdrowiem

Jan Frycz zawsze był nieprzewidywalny i to było wspaniałe. Dla niego każdy spektakl był zupełnie inny. Jeżeli ty jako aktor, jako partner, musiałeś być zawsze czujny i to było super, że jakby te sceny, które razem graliśmy, one zawsze żyły od nowa i zawsze miał takie niecodzienne podejście też do grania. On nigdy tak naprawdę nie grał, tylko po prostu był i był z partnerem i jakby czerpał z tego, co daje akurat energia tego dnia i to, co dla niego było najbliższe - wyjawiła nam Wiktoria.

Rozmowę dla portalu przeprowadziła Julita Buczek.

Wiktoria Gorodecka wspomina Jana Frycza. Padły poruszające słowa!