Spis treści
Zuzia Małaj o reality show: "Hotel Paradise" zmienił wiele
Zuzia Małaj stała się rozpoznawalna dzięki udziałowi w 12. edycji popularnego reality show "Hotel Paradise". Do ekipy dołączyła stosunkowo późno, bo dopiero w 31. odcinku, co nie przeszkodziło jej w nawiązaniu bliskich relacji, m.in. z Magdą Biegalską. W programie zaiskrzyło również między nią a Krystianem Piotrakiem, z którym dotarła aż do finału. Ostateczne głosowanie pozbawiło ich jednak szansy na przejście Ścieżki Lojalności.
Widzowie zapamiętali ją jako wrażliwą, otwartą i szczerą uczestniczkę, chętnie niosącą pomoc innym. Szybko zyskała też miano jednej z najatrakcyjniejszych kobiet w tej edycji programu.
Bolesne rozczarowanie Zuzi z "Hotelu Paradise". Nie mogła uwierzyć
W niedawnym wywiadzie dla serwisu VOX FM Zuzia Małaj szczerze opowiedziała o kulisach swojego udziału w "Hotelu Paradise". Okazuje się, że jej decyzja o wejściu do programu była niezwykle spontaniczna.
- To wyszło dosyć spontanicznie, bo nigdy wcześniej nie oglądałam tego programu. Dostałam zaproszenie na casting niedługo po tym, jak skończyłam studia. Miałam akurat wolny czas i zastanawiałam się, co robić dalej ze swoim życiem. Kiedy przyszła wiadomość na Instagramie, stwierdziłam, że to świetna okazja, by przeżyć przygodę - zwłaszcza że miałam na to przestrzeń. Wcześniej działałam już w social mediach i zawsze ciągnęło mnie do świata telewizji oraz występów przed szerszą publicznością. Lubię takie wyzwania, więc uznałam, że to dobry pomysł. No i tak się zaczęło
Finałowe decyzje innych uczestników zaskoczyły nie tylko widzów, ale i samą Zuzię. Przyznała, że poczuła się zraniona postawą osoby, którą uważała za bliską.
- Tak, zawiodłam się, to prawda. Nie chcę roztrząsać tej sprawy i rzucać nazwiskami, ale zabolała mnie postawa jednej osoby, z którą byłam w programie bardzo blisko. Byłam wręcz pewna jej głosu. Temat był już jednak mocno wałkowany po programie, więc nie chcę do tego wracać, ale fakt, czułam rozczarowanie
Okiem psychologa: Jak "Hotel Paradise" wpływa na psychikę?
Zuzia, która jest absolwentką psychologii, wciąż myśli o karierze w wyuczonym zawodzie. W rozmowie z dziennikarzami VOX FM oceniła udział w reality show z perspektywy swojej wiedzy, wskazując na trudności, z jakimi zmagają się uczestnicy.
- To zależy od indywidualnych cech i odporności psychicznej. Ekstrawertycy i osoby bardzo otwarte z pewnością odnajdą się tam łatwiej niż introwertycy. Dla mnie największym wyzwaniem był fakt, że weszłam do programu później. Grupa zdążyła już zbudować silne więzi, a ja przez długi czas czułam się odizolowana i nie do końca dopasowana. Ogromną trudnością jest też całkowity brak kontaktu z bliskimi. W codziennym życiu w trudnych momentach szukamy wsparcia u rodziny albo odreagowujemy np. na siłowni. W programie nie ma takiej przestrzeni. Jesteś zamknięty w jednym środowisku i musisz radzić sobie tu i teraz, bez możliwości odcięcia się choćby na chwilę. Stąd biorą się te skrajne emocje i konflikty
Wygląd w ogniu krytyki. Widzowie "Hotelu Paradise" nie oszczędzali Zuzi
Choć Zuzia Małaj zebrała mnóstwo komplementów dotyczących swojego wyglądu, musiała zmierzyć się również z falą hejtu. Jak wyznała, negatywne komentarze potrafią zostawić ślad, nawet jeśli początkowo czujemy się pewnie w swoim ciele.
- To było bardzo miłe! Lubię swój wygląd: swoje biodra, talię czy ciemniejszą karnację. Dobrze czuję się w swoim ciele, więc cieszyłam się, że inni również uważają to za mój atut. Oczywiście nie zabrakło też krytyki. Zawsze lubiłam swoje gęste brwi i nie miałam potrzeby ich regulowania, tymczasem w sieci pojawiły się komentarze sugerujące, że powinnam coś z nimi zrobić. Gdy czyta się tyle opinii, człowiek mimowolnie zaczyna się zastanawiać, czy krytycy nie mają racji. Zaczęłam bardziej krytycznie przyglądać się rzeczom, z których wcześniej byłam w pełni zadowolona. Nie uległam, ale nie ukrywam, że czytałam niemal wszystko - w tym opinie na portalach typu Wykop. Pojawiały się uwagi o grubych udach czy cieniach pod oczami. Niestety, ludzka psychika działa tak, że mocniej skupiamy się na tych negatywnych głosach niż na komplementach