Spis treści
Maja Chwalińska pewnie pokonuje rywalkę w ćwierćfinale
Maja Chwalińska odniosła kolejne zwycięstwo w singapurskim turnieju rangi WTA 500. Zanim Polka zmierzyła się z Elise Mertens, pokonała Słowaczkę Rebeccę Sramkovą (6:4, 6:2) oraz Ukrainkę Ołeksandrę Olijnykową (6:0, 6:1). W ćwierćfinale 23-latka okazała się lepsza od Belgijki. Polska tenisistka od samego początku prezentowała się lepiej, co przełożyło się na pewne zwycięstwo 6:2 w pierwszym secie. Skuteczna gra pozwoliła uniknąć prostych błędów, podczas gdy rywalka miała problemy z utrzymaniem równego poziomu z głębi kortu.
Trener Igi Świątek ujawnia prawdę. Poważna rozmowa po Wimbledonie i jasny komunikat
W drugiej partii polska zawodniczka nie zwalniała tempa i szybko zbudowała przewagę 3:0. Belgijka poprosiła o pomoc medyczną, ale nie zmieniło to obrazu gry na korcie. Elise Mertens nie potrafiła znaleźć sposobu na dobrze dysponowaną rywalkę, podobnie jak w ich wcześniejszym starciu na kortach imienia Rolanda Garrosa. Warto zaznaczyć, że dla Belgijki, która broniła tytułu w Singapurze, był to pierwszy mecz w tegorocznej edycji turnieju. Wcześniej otrzymała wolny los, a w kolejnej rundzie awansowała bez gry po wycofaniu się Barbory Krejcikovej.
W kolejnej rundzie rywalką reprezentantki Polski będzie zwyciężczyni meczu pomiędzy Rosjanką Mirrą Andriejewą a Kanadyjką Leylah Fernandez. Możliwy jest więc rewanż za finał wielkoszlemowego turnieju we Francji. Bez względu na to, jak zakończy się rywalizacja w Singapurze, Maja Chwalińska awansuje w rankingu WTA co najmniej na 21. pozycję, wyrównując tym samym swój dotychczasowy rekord kariery.