Katarzyna Sójka ostro o nowych ustawach zdrowotnych. Kolejki do lekarzy będą jeszcze dłuższe

2026-10-28 10:48

Czy czas oczekiwania na wizytę lekarską ulegnie skróceniu, a praca szpitali zostanie usprawniona? Była szefowa resortu zdrowia Katarzyna Sójka krytycznie ocenia przegłosowany przez Sejm pakiet ustaw zdrowotnych. Gość „Porannego Ringu” ostrzegła, że nowe regulacje mogą wywołać efekt zupełnie odwrotny do zamierzonego. „W mojej ocenie ta ustawa wręcz wydłuży kolejkę” – oceniła parlamentarzystka Prawa i Sprawiedliwości. Według niej rządzący ignorują kluczowe bolączki systemu, a wprowadzane zmiany mogą jeszcze bardziej ograniczyć chorym dostęp do specjalistów.

Katarzyna Sójka w fioletowej marynarce. O krytyce ustaw zdrowotnych przez posłankę PiS przeczytasz na VOX FM.
Autor: Katarzyna Sójka/poseł na Sejm RP Facebook/ Archiwum prywatne Katarzyna Sójka została nową minister zdrowia.

Katarzyna Sójka krytykuje nowe ustawy zdrowotne i zmiany w sieci szpitali

W środowym wydaniu programu „Poranny Ring” z 28 października Katarzyna Sójka odniosła się do przegłosowanego przez Sejm pakietu trzech ustaw zdrowotnych. Prowadzący rozmowę dopytywał byłą minister, czy nowe regulacje ułatwią pacjentom dostęp do gabinetów lekarskich i realnie skrócą czas oczekiwania na wizytę.

Polityk zwróciła uwagę na wyraźny rozdźwięk między oficjalnym stanowiskiem szefostwa Narodowego Funduszu Zdrowia a przepisami uchwalonymi przez posłów. Spór dotyczy dalszego funkcjonowania systemu sieci szpitali. „Więc to jest bardzo jasny sygnał, że jakby te ustawy niczego wielkiego pacjentom nie dadzą pod względem zmniejszenia kolejek czy jakiejś poprawy” – skomentowała na antenie „Porannego Ringu” Katarzyna Sójka.

Jak wytłumaczyła parlamentarzystka Prawa i Sprawiedliwości, jedna z przyjętych regulacji wydłuża działanie obecnego modelu sieci szpitali o następne dwa lata, mimo że z jej relacji wynika, iż sam prezes NFZ uznał to rozwiązanie za całkowicie wyczerpane.

Ograniczenie zarobków lekarzy. Katarzyna Sójka ostrzega przed dłuższymi kolejkami

Głośnym elementem nowego pakietu są regulacje odnoszące się do pensji personelu medycznego. Zdaniem Katarzyny Sójki impulsem do stworzenia tych przepisów były medialne informacje o rekordowych wypłatach dla niektórych medyków, uzyskiwanych między innymi w warszawskim Szpitalu Południowym.

Była szefowa resortu zdrowia ostrzega jednak, że nowe obostrzenia uderzą w znacznie większą grupę specjalistów, a nie wyłącznie w osoby, których wysokie kontrakty budziły dotąd emocje. „Natomiast dotykać ona będzie nie tych, domyślam się, że to jest 20 może procent lekarzy, którzy rzeczywiście w jakiś inny sposób taki może mniej przyzwoity, taki na pewno, któremu trzeba się przyjrzeć albo w zasadzie zareagować, ona powinna dotyczyć, a dotyczy tak naprawdę wszystkich lekarzy” – zaznaczyła posłanka.

Polityk podzieliła się także wnioskami ze swoich ostatnich spotkań ze środowiskiem medycznym. Według jej relacji wielu lekarzy obawia się zablokowania możliwości dorabiania w innych podmiotach, co bezpośrednio przełoży się na mniejszą dostępność zabiegów i badań dla chorych. „W mojej ocenie ta ustawa wręcz wydłuży kolejkę. Rząd jest przekonany do zupełnie innego stanowiska. Uważa, że to jest rozwiązanie problemu w ochronie zdrowia i poszukiwanie tych pieniędzy” – oceniła w programie „Poranny Ring”.

Problemy finansowe szpitali i rozliczenia z NFZ

Katarzyna Sójka zaznaczyła, że główne bolączki polskiego systemu opieki zdrowotnej leżą zupełnie gdzie indziej niż w samych pensjach medyków. Według niej najważniejsze kwestie to odpowiednie finansowanie placówek, realna wycena procedur oraz terminowe regulowanie zobowiązań przez Narodowy Fundusz Zdrowia. „Nie jest to prawdą, bo nie mamy ani większych dochodów do NFZ-u, ani NFZ nie reguluje szpitalom tych swoich nadwykonań i wypłat” – oznajmiła była minister.

Parlamentarzystka przypomniała, że szpitale muszą co miesiąc opłacać bieżące rachunki, bez względu na opóźnienia w przelewach za zrealizowane już leczenie. Wskazała, że w najgorszym położeniu znajdują się obecnie szpitale powiatowe, które realizują głównie podstawowe świadczenia medyczne, wyceniane często poniżej realnych kosztów, jakie generuje terapia pacjenta.

W opinii posłanki PiS to właśnie ta trudna sytuacja zmusza dyrektorów placówek do zatrudniania wysoko opłacanych lekarzy realizujących bardzo dobrze wyceniane zabiegi, ponieważ wygenerowany w ten sposób zysk pozwala na utrzymanie pozostałych, deficytowych oddziałów.

Milionowe zarobki lekarzy a wyceny procedur medycznych w NFZ

Podczas wywiadu poruszono także wątek medyków inkasujących rocznie nawet milion złotych. Była minister zdrowia tłumaczyła, że zjawisko to trzeba analizować przez pryzmat kontraktów podpisywanych przez dyrektorów oraz reguł opłacania konkretnych zabiegów. Zdaniem posłanki Narodowy Fundusz Zdrowia od dawna posiada dokładne dane o najbardziej dochodowych procedurach i ich wpływie na budżety poszczególnych szpitali.

„Narodowy Fundusz Zdrowia ma te dane. Jestem przekonana, że je analizuje. Nawet jestem przekonana, że wyciąga wnioski. Natomiast stawiam pytanie, dlaczego wyciągając te wnioski, mając tą wiedzę, nie reaguje w adekwatny sposób, bo ta ustawa nie jest adekwatnym sposobem” – punktowała Katarzyna Sójka.

Polityk zauważyła również, że zamiast skupiać się tylko na odgórnym cięciu lekarskich pensji, rządzący powinni zająć się zmianą wycen poszczególnych świadczeń medycznych.

Katarzyna Sójka podsumowuje pakiet zdrowotny Sejmu

Słowa Katarzyny Sójki dowodzą, że przegłosowane przez posłów zmiany w ochronie zdrowia wywołują ostry spór polityczny. Była szefowa resortu zdrowia uważa, że bez uzdrowienia finansów szpitali i usprawnienia rozliczeń z NFZ dostępność leczenia się nie poprawi. „Więc panie redaktorze, wydaje mi się, że jest duża szansa, że te ustawy niczego dobrego nie zmieniają dla pacjentów” – skwitowała w „Porannym Ringu” parlamentarzystka PiS.