Pierwsi polscy turyści we wtorek [3.03] wrócili z Bliskiego Wschodu do domu. Wielu nadal jeszcze czeka. Wśród nich Łukasz, gorzowianin z rodziną, który przebywa w emiracie Ras AL Khaimah, około sto kilometrów od Dubaju.
Wyleciały pojedyncze samoloty arabskich linii lotniczych, które głównie zabrały pasażerów z międzylądowań w Dubaju. Polacy, którzy wybrali się na wypoczynek, czekają jak na szpilkach, na czartery swoich biur podróży. Na bieżąco są informowani przez rezydentów. Jednak w nocy słychać było kolejne wybuchy.
- Cały czas jesteśmy w hotelu. W nocy słuchać było cztery wybuchy, jest hałas, latają także wojskowe myśliwce i patrolują niebo. Sytuacja nie napawa optymizmem, ale w hotelu jest w miarę bezpiecznie. Żadne czartery nie latają. Obserwujemy sytuację i cierpliwie czekamy - opowiada Łukasz.
W poniedziałek [2.03] doszło do dwóch incydentów w Ras AL Khaimah, dron wybuchł 10 kilometrów od hotelu gorzowianina. Nikomu nic się nie stało.
Polecany artykuł: