Dyrekcja hospicjum św. Łazarza w Krakowie dziękuje za pomoc finansową i wsparcie placówki

2020-11-19 9:09 DB
hospicjum
Autor: wikipedia, Jotjotem

Jest lepiej, ale ciągle brakuje przynajmniej pół miliona złotych. Tak dyrekcja hospicjum świętego Łazarza w Krakowie ocenia sytuację finansową placówki. Na początku października wystosowała dramatyczny apel o pomoc. Przez pandemię koronawirusa zaczęło brakować pieniędzy. Zbiórki i akcje po prostu musiały zostać odwołane, co sprawiło, że pojawiły się problemy.

Hospicjum św. Łazarza działa w Krakowie już od blisko 40 lat, powstało 1981 roku. Zapewnia ono profesjonalną, całodobową opiekę i pomoc osobom nieuleczalnie chorym (głównie na nowotwory) – zarówno przebywającym w domu, jak i tym, którzy potrzebują już całodobowej opieki na oddziale stacjonarnym. Na wsparcie mogą tutaj liczyć również bliscy chorych oraz rodziny osierocone. Przez pandemię koronawirusa zaczęły się problemy finansowe.

Hospicjum św. Łazarza w Krakowie od 23 lata organizuje „Pola Nadziei”. To największa w Małopolsce akcja zbierania funduszy na opiekę hospicyjną. Tegoroczna zbiórka musiała przenieść się do sieci. Zebraliśmy dużo mniej pieniędzy. Drugim naszym dochodem były kwesty na cmentarzach. Znów przez pandemię jest ich dużo mniej, właśnie dlatego zaapelowaliśmy o pomoc - mówi Jolanta Stokłosa prezes hospicjum świętego Łazarza w Krakowie.

Na początku października w budżecie hospicjum brakowało ponad milion złotych. Po apelach udało się już zebrać połowę tej kwoty. Dzięki temu hospicjum działa normalnie i przyjmuje pacjentów.

Chciałam bardzo podziękować wszystkim ludziom dobrej woli. Po naszym apelu rozdzwoniły się telefony, ludzie zaczęli przelewać pieniądze. Liczy się każda złotówka i jest to bardzo dużo wsparcie. Jestem wdzięczna za pomoc - dodaje Jolana Stokłosa.

Jak pomóc hospicjum? Teraz można to zrobić bez wychodzenia z domu – przez internet. Wystarczy wejść na stronę placówki i złożyć datek do symbolicznej wirtualnej puszki. Pieniądze są potrzebne na lekarstwa, utrzymanie domu, ale przede wszystkim też na środki ochronne dla pracowników.

Udało nam się podzielić nasz budynek na sektory, dzięki temu bez problemu możemy przyjmować pacjentów. Mamy też izolatorium, które jest konieczne, gdy trafia do nas pacjent bez testu na koronawirusa. Mamy nadzieję, że uda się jeszcze dozbierać pieniędzy żebyśmy mogli przetrwać i żeby pacjenci nie odczuli zmian - mówi Jolanta Stokłosa.

Władze placówki zapewniają, że zorganizują też zbiórkę i pomoc przedświąteczną. W tym roku nie uda się zorganizować tradycyjnej Wigilii, ale na pewno pacjenci nie zostaną sami i jak zapewnia Jolanta Stokłosa - czeka niespodzianka, o której dowiemy się na początku grudnia.

W tym roku wyszydełkuję sobie święta