Krystyna Pyrkosz nie żyje. Szok, co przeżywała przed śmiercią

Wiadomość o odejściu Krystyny Pyrkosz, wdowy po cenionym aktorze Witoldzie Pyrkoszu, dotarła do opinii publicznej dopiero miesiąc po jej pochówku. Kobieta zmarła 1 października 2026 roku w wieku 83 lat. Małżonkowie przeżyli razem ponad pół wieku, choć na początku ich związek budził duże kontrowersje ze względu na dzielącą ich różnicę niemal jednego pokolenia. Śmierć ukochanego męża całkowicie odmieniła codzienność Krystyny, dla której ostatnie lata życia okazały się niezwykle trudne.

Krystyna Pyrkosz nie żyje. Tak wyszła na jaw informacja o śmierci wdowy po Witoldzie Pyrkoszu

Bliscy nie poinformowali od razu mediów o śmierci Krystyny Pyrkosz. Smutna prawda wyszła na jaw przypadkiem, gdy przyjrzano się fotografii udostępnionej przez władze gminy Góra Kalwaria. Tamtejszy samorząd z okazji Wszystkich Świętych opublikował w sieci zdjęcie przystrojonego licznymi zniczami i kwiatami nagrobka Witolda Pyrkosza. Artysta przez dekady był silnie związany z tą podwarszawską miejscowością, gdzie razem z małżonką wybudował dom i wychował dzieci. Czujni użytkownicy internetu wypatrzyli na pomniku nową tabliczkę z danymi jego żony, dzięki czemu wyszło na jaw, że Krystyna Pyrkosz zmarła 1 października w wieku 83 lat.

Witold Pyrkosz i Krystyna Pyrkosz spędzili razem ponad pół wieku. Dzieliło ich 19 lat

Znany szerokiej publiczności głównie z roli Lucjana Mostowiaka w serialu „M jak miłość” Witold Pyrkosz odszedł w kwietniu 2017 roku. U boku ukochanej Krystyny przeżył przeszło pięć dekad, a początki ich relacji były dość niecodzienne. Przyszli małżonkowie spotkali się po raz pierwszy w Boże Narodzenie 1962 roku w jednym z lokali gastronomicznych w Krakowie. Rozwiedziony wówczas gwiazdor liczył sobie 36 lat, natomiast jego wybranka dopiero wchodziła w dorosłe życie. Przyszła żona aktora miała wtedy zaledwie 17 lat i była jeszcze przed maturą.

Sam artysta szczegółowo opisał tamte chwile w wydanej w 2009 roku książce autobiograficznej pod tytułem „Podwójnie urodzony”. Przyznał w niej, że nastolatka oczarowała go od pierwszego wejrzenia, a ich relacja w błyskawicznym tempie nabrała poważnego charakteru. Aktor bardzo mocno zabiegał o to, aby dziewczyna towarzyszyła mu podczas balu sylwestrowego organizowanego w Teatrze Ludowym. Według jego wspomnień to właśnie tamtego wieczoru rozpoczęła się ich wspólna wędrówka przez życie, która mimo początkowych skandali i różnicy wieku przetrwała kolejne dziesięciolecia.

Żona aktora zawsze uchodziła za osobę niezwykle energiczną, niezależną i otwartą na nowe doświadczenia, a jedną z jej pasji były rajdy samochodowe. Para postanowiła osiedlić się z dala od stołecznego zgiełku i na swoją przystań wybrała Górę Kalwarię. To właśnie w tym miejscu małżonkowie stworzyli ciepły dom i wychowali wspólne pociechy. Śmierć artysty diametralnie zmieniła jednak sytuację rodzinną, a wspólna dotąd posiadłość stała się dla samotnej wdowy miejscem zbyt trudnym do życia. Dorosłe dzieci ułożyły sobie życie w sąsiednim Piasecznie, podczas gdy starzejąca się matka wymagała coraz większego wsparcia.

Problemy zdrowotne Krystyny Pyrkosz. Wdowa po gwiazdorze „M jak miłość” wymagała stałej opieki

Informacje o pogarszającej się kondycji zdrowotnej wdowy rodzina przekazała opinii publicznej już w 2025 roku. Syn pary, Witold Pyrkosz junior, ujawnił wtedy, że jego matka potrzebuje nieustannej rehabilitacji oraz całodobowej troski. Poważne problemy zaczęły się od złamania kości udowej, która mimo upływu czasu nie chciała się prawidłowo zrosnąć. Do kłopotów z poruszaniem się doszły również postępujące zaburzenia pamięci. Starsza pani przestawała poznawać dalszych znajomych, a zwykłe rozmowy przez telefon sprawiały jej ogromną trudność. Rodzina robiła wszystko, by zagwarantować jej bezpieczeństwo, dlatego ostatecznie Krystyna Pyrkosz zamieszkała w specjalistycznym ośrodku opiekuńczym. Teraz, po kilku latach rozłąki, małżonkowie ponownie spoczęli razem w jednym grobie.

Prawie rok temu [mama - przyp. red.] złamała kość udową, która nie zrasta się, jak należy. Mama wymaga ciągłej opieki, rehabilitacji. Ma 82 lata i jej głowa też nie pracuje jak dawniej. Wkradła się niepamięć. Ja i siostra jesteśmy jedynymi członkami rodziny, których w pełni zawsze rozpoznaje. Rozmowy przez telefon są dla niej trudne, więc trzeba byłoby przyjść do niej osobiście. Mama jednak nie pamięta już tych osób i tak naprawdę może ją odwiedzać tylko najbliższa rodzina - mówił Witold Pyrkosz junior w rozmowie z TVP.

Grób Witolda Pyrkosza. Niezapomniani