Nikoś

i

Autor: Dominika Bakura

25 lat temu zamordowano Nikodema Skotarczaka. Żona: „Do „Nikosia” docierały informacje, że ktoś wydał na niego wyrok śmierci”

2023-04-24 8:58

- Myślę jednak po latach, że ten kto to zrobił, a właściwie przede wszystkim zlecił to zabójstwo, coś zyskał dzięki temu - mówi Edyta Skotarczak, żona zamordowanego dokładnie 25 lat temu „Nikosia”. To właśnie 24 kwietnia 1998 r. w gdyńskim klubie „Las Vegas”, zamaskowany napastnik pociągnął za spust i zabił Nikodema Skotarczaka. I choć sprawa ta odbiła się szerokim echem, to po dziś dzień nikt nie został ukarany za tę zbrodnię. - Do Nikodema docierały informacje, że ktoś wydał na niego wyrok śmierci, ale nie brał tego na poważnie - podkreśla w rozmowie z nami Edyta Skotarczak.

Kim był Nikoś Nikodem Skotarczak?

Dominika Bakura: Pamięta Pani ten moment, kiedy zdecydowaliście, że noc z 23 na 24 kwietnia spędzicie w towarzystwie Wojciecha Kurowskiego i jego żony? Tę chwilę, w której zgodziła się Pani na to spotkanie?

Edyta Skotarczak: Pamiętam, że 23 kwietnia to był czwartek. Kiedy Nikodem wrócił popołudniu do domu na obiad, gdyż wcześnie rano wyszedł z domu, powiedział mi wtedy że dzisiaj są Wojtka imieniny i późnym popołudniem jedziemy na imprezę do jego restauracji Marco Polo w Gdyni. Nie miałam żadnych obiekcji gdyż przyjaźniliśmy się z Wojtkiem i jego żoną Renatą. Był to normalny dzień, jak każdy inny, niczym nadzwyczajnym się nie wyróżniał.

DB: „Nikoś” od jakiegoś czasu obawiał się o swoje życie. Rozmawialiście o tym? Chcieliście wyjechać?

ES: Do Nikodema docierały informacje, że ktoś wydał na niego wyrok śmierci, ale nie brał tego na poważnie, ponieważ uważał że z nikim nie jest aż tak skonfliktowany, żeby ktoś mógł posunąć się do takiego drastycznego czynu. Mój mąż znany był z tego że konflikty starał się rozwiązywać ugodowo, poza tym w Trójmieście czuł się bezpiecznie. Jednakże Nikodem był zmęczony Trójmiastem i chciał żebyśmy w niedługim czasie zamieszkali w Krakowie skąd było niedaleko w góry, które lubił, by móc wreszcie wieść spokojne życie. Zresztą miał sentyment do tego miasta, tam się poznaliśmy i często o tym wspominał.

DB: Jak przebiegało spotkanie z Wojciechem Kurowskim i jego żoną? Trzeba przyznać, że była to bardzo długa noc.

ES: To były imieniny Wojtka, na których byli również inni jego goście. Było miło, wesoło i kulturalnie. Zabawa w restauracji Marco Polo trwała do samego rana. 

Historia morderstwa w książce "Nikoś Ostatnia Ruletka"

DB: Zbrodnia, do której dochodzi następnego dnia zmienia Pani życie o 180 stopni. Pisząc drugą część swojej książki „Nikoś Ostatnia Ruletka”, ciężko było na nowo wrócić do tych wspomnień?

ES: Powrót do tamtych traumatycznych zdarzeń nigdy nie będzie łatwy, ale ta tragiczna sytuacja tak tkwi we mnie jakby to było wczoraj, dlatego mogłam przelać to na papier, pomimo że emocjonalnie nie było to takie proste. Myślę, że rozumieją to tylko osoby, które coś podobnego doświadczyły. Można też powiedzieć, że do pewnego stopnia film, który jest do dziś dostępny na Netflixie, sprowokował mnie niejako do tego aby szczerze powiedzieć poprzez książki ,,Nikoś Ruletka życia” i teraz ,,Nikoś Ostatnia ruletka” jak wyglądało moje z Nikodemem życie oraz dodatkowo to co miało miejsce w kolejnych latach już po jego zabójstwie. Wszystko wzbogacone zostało zdjęciami, listami i dokumentami, tak by możliwie szeroko pokazać kontekst pewnych zdarzeń i aby każdy mógł sam wyrobić sobie zdanie o faktycznym przebiegu historii mojego męża, a także mojej.

DB: Czy „Nikoś” w ogóle miał szansę, by zestarzeć się w bujanym fotelu? Czy życie, które prowadził po porostu musiało tak się skończyć? W pewnym momencie było zbyt wielu było wrogów, konkurentów. Była zbyt duża zazdrość.

ES: W bujanym fotelu to raczej niekoniecznie mając na uwadze jego charakter i energie życiową. Nikt nie jest w stanie przewidzieć finału swojego życia, kim dany człowiek by nie był tzn. czy był osobą znaną czy też nie, dotyczy to przecież każdego człowieka. Takiej wiedzy nie posiadam aby mój mąż miał wielu wrogów czy konkurentów, chyba że się bardzo dobrze maskowali. Nikodem nie miał takich obaw, że ktoś personalnie mu śmiertelnie zagraża, pomimo sygnałów, które do niego docierały. Myślę jednak po latach, że ten kto to zrobił, a właściwie przede wszystkim ten kto zlecił to zabójstwo, coś znaczącego zyskał dzięki temu.

DB: Gdyby ta noc z 23 na 24 kwietnia 1998 r. po prostu się nie wydarzyła. Jak dziś wyglądałoby Państwa życie?

ES: Tego nie wie nikt. Można mieć plany na życie, ale jak czas pokazuje, nie wszystko od nas niestety zależy i to dotyczy bez wyjątku każdego człowieka, ale zaznaczając powyższe, to myślę, że wyglądałoby bardzo dobrze i do dziś byli byśmy razem, pewnie mieszkając w Krakowie jak planowaliśmy albo jeszcze gdzieś indziej, a Nikoś byłby dziś biznesmenem, tak jak wielu jego bliskich wieloletnich współtowarzyszy.

W każdym razie uważam, że gdyby nie zginął tragicznie, to mój mąż byłby dziś szczęśliwy ze swojej rodziny i z życia. Cieszyłby się na pewno, że ma fajną żonę, którą tak kochał i nasze dobrze wykształcone dzieci, na czym mu zawsze bardzo zależało. 

Wywiad z Edytą Skotarczak przeprowadziła reporterka Radia Eska Trójmiasto Dominika Bakura

24 kwietnia 1998 roku, dokładnie 25 lat temu zginął "Nikoś". W rocznicę publikujemy wywiad z żoną zamordowanego. Książka pt. „Nikoś Ostatnia ruletka” będzie kontynuacją pierwszej części pt. „Nikoś Ruletka życia”. Premiera książki już 21 czerwca br.

Fryderyki 2023. Sara James po odebraniu nagrody. Jej mama skradła show
Źródło: Do Nikosia docierały informacje, że ktoś wydał na niego wyrok śmierci. Z żoną rozmawiamy 25 lat po zabójstwie