Krzysztof Bosak uderza w projekt ustawy 3003. Ostrzega przed więzieniem i gigantycznymi karami

2026-10-29 19:30

Rządowy projekt ustawy o numerze druku 3003 spotkał się ze zdecydowanym sprzeciwem wicemarszałka Sejmu Krzysztofa Bosaka. Lider Konfederacji określa proponowane regulacje mianem „groźnych bzdur” i alarmuje, że prowadzą one do cenzury. Nowe prawo zakłada dotkliwe sankcje za nieprecyzyjnie określone działania w internecie, za co ma grozić do 12 lat pozbawienia wolności oraz 20 mln zł grzywny.

Krzysztof Bosak przemawia do mikrofonu. O krytyce projektu ustawy 3003 przez wicemarszałka Sejmu przeczytasz na VOX FM.
Autor: Art Service/Super Express

• Wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak stanowczo skrytykował rządowy projekt ustawy 3003.

• Polityk zarzuca twórcom dokumentu chęć wprowadzenia cenzury za pomocą nieprecyzyjnych regulacji.

• Przepisy przewidują surowe sankcje sięgające 12 lat pozbawienia wolności oraz 20 mln zł kary finansowej.

• Istnieją obawy, że nowe prawo posłuży do zwalczania opozycji i ograniczania debaty publicznej.

QUIZ Prawda czy fałsz? PRL bez cenzury. Ile pamiętasz z życia w absurdzie?
Pytanie 1 z 10
W PRL-u na papierze toaletowym drukowano teksty propagandowe, żeby lepiej się "wchłaniały"

Krzysztof Bosak krytykuje rządowy projekt ustawy 3003

Rządowy projekt ustawy, który figuruje pod numerem druku 3003, doczekał się niezwykle surowej oceny ze strony wicemarszałka Sejmu Krzysztofa Bosaka. Na konferencji prasowej zorganizowanej w Wieluniu lider Konfederacji nazwał proponowane przepisy „groźnymi bzdurami” i ocenił, że twórcy tych regulacji „powinni zniknąć ze wstydu”. Co wywołało tak zdecydowany sprzeciw polityka?

Według lidera Konfederacji głównym zagrożeniem są mało precyzyjne sformułowania, które otwierają drogę do cenzury i ograniczania wolności słowa. Sprawa dotyczy tak zwanych środków ograniczających nakładanych za „ingerencję w przestrzeń informacyjną”. Jak odnotowuje „Do Rzeczy”, Krzysztof Bosak dopytywał o granicę oddzielającą taką ingerencję od normalnego uczestnictwa w debacie publicznej, a także od organizowania akcji społecznych lub działań marketingowych.

Ci, którzy to przygotowali, właściwie powinni zniknąć ze wstydu, bo jest to tak zły projekt i tak groźny – stwierdził wprost Krzysztof Bosak.

W ocenie wicemarszałka Sejmu budząca emocje ustawa 3003 jest nie tylko szkodliwa i pełna błędów, ale również sprzeczna z konstytucją. Polityk zwrócił uwagę, że zawarte w niej mechanizmy pozbawiają obywateli rzeczywistej kontroli sądowej nad wymierzanymi karami, co czyni cały proces czystą fikcją.

My się na takie groźne bzdury nigdy nie zgodzimy – zadeklarował lider Konfederacji.

Ustawa o środkach ograniczających budzi kontrowersje. Czym jest druk 3003?

Omawiana propozycja rządu nosi oficjalną nazwę ustawy o środkach ograniczających. Zasadniczym założeniem tego dokumentu jest zaimplementowanie do polskiego porządku prawnego unijnych przepisów sankcyjnych. Nowe regulacje mają wskazać instytucje odpowiedzialne za ten obszar oraz zasady ich wzajemnej współpracy, jednak zawartość projektu wykracza poza te kwestie.

Największe kontrowersje wywołują zupełnie nowe kryteria pozwalające na umieszczenie danego podmiotu na liście sankcyjnej. Wśród najważniejszych powodów wymienionych w ustawie 3003 znalazła się „ingerencja i manipulacja informacjami wymierzona w bezpieczeństwo narodowe”. Przeciwnicy tego rozwiązania alarmują, że tak ogólnikowe sformułowanie daje rządowi Donalda Tuska szerokie pole do nadużyć pod pretekstem zwalczania dezinformacji. Istnieje ryzyko, że przepisy posłużą do blokowania krytycznych wypowiedzi ze strony przedstawicieli opozycji, aktywistów oraz dziennikarzy.

Jak zauważa „Do Rzeczy”, rządowy projekt 3003 wprowadza również wyjątkowo dotkliwe sankcje za łamanie oraz omijanie nałożonych ograniczeń. Zestawienie tak wysokich kar z mało konkretnymi definicjami prawnymi generuje największe obawy komentatorów.

Kary w ustawie 3003. Nawet 12 lat więzienia i 20 mln zł grzywny

Głównym źródłem niepokoju nie są jednak same zapisy definicyjne, lecz wymiar kar proponowanych przez radę ministrów. Wicemarszałek Krzysztof Bosak podkreślił, że złamanie założeń nowego prawa może skutkować karą do 12 lat pozbawienia wolności albo grzywną sięgającą 20 milionów złotych. Tak surowe konsekwencje groziłyby nie tylko za realne naruszenie embarga gospodarczego, ale również za wspomnianą wcześniej, mało precyzyjną „ingerencję w przestrzeń informacyjną”.

Politycy Konfederacji uważają, że zestawienie drakońskich sankcji z nieostrymi przepisami przyniesie fatalne skutki. W rzeczywistości może to doprowadzić do sytuacji, w której nieprzychylny rządzącym tekst dziennikarski, akcja społeczna czy zwykła krytyka zostaną zakwalifikowane jako „manipulacja”. To z kolei da pretekst do uruchomienia procedur karnych i w efekcie doprowadzi do cenzury.

Przepisy zakładają wysokie kary za samą ingerencję informacyjną, co rodzi ryzyko, że ustawa 3003 przekształci się w instrument wykorzystywany do bieżącej walki politycznej. Choć Krzysztof Bosak przyznał, że zjawisko obcych wpływów na krajową debatę faktycznie istnieje, to rządowe propozycje uznał za „wadliwe, groźne i niekonstytucyjne”. W rezultacie dokument, który w założeniu miał jedynie dostosować polskie przepisy do wymogów Unii Europejskiej, wywołał gorącą dyskusję na temat swobody wypowiedzi w naszym kraju.

PROF. MAJCHROWSKI ROZLICZA TUSKA. CENZURA, SIŁA I ZAMACH STANU