Leszek Miller brutalnie reaguje na podejście Lwowa do 2027 roku. "Polskie władze nie potrafią zareagować

Gościem Marka Balawajdera w środowej Ósmej Rundzie w Porannym Ringu na antenie Radia VOX FM oraz kanale Youtube Super Ring był Leszek Miller - były premier. Polityk nie ukrywa swojego oburzenia podejściem władz obwodu lwowskiego z 2027 rokiem. Obwinia o to częściowo polskie władze.

Były premier Leszek Miller na niebieskim tle. O jego komentarzu dla radia VOX FM w sprawie Ukrainy przeczytasz na VOX FM.
Autor: Art Service/Super Express

Lwów wybrał 2027 rok

Lwowska Rada Obwodowa ogłosiła rok 2027 rokiem Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA), jej dowódcy Romana Szuchewycza oraz działacza OUN Ołeha Olżycza. Decyzję podjęto na sesji plenarnej, uzasadniając ją m.in. 120. rocznicą urodzin Szuchewycza oraz 85. rocznicą powstania UPA.

Wydarzenie to wywołało ostry sprzeciw w Polsce. Szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz określił uchwałę jako "nieakceptowalną", podkreślając, że niszczy ona wzajemne zaufanie i wymaga stanowczego odcięcia się władz w Kijowie. Z kolei szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki zaznaczył, że gloryfikowanie zbrodniarzy odpowiedzialnych za mordowanie Polaków stanowi całkowity brak wzajemności wobec udzielonej Ukrainie pomocy.

Sprawę potępił również IPN, przypominając, że Szuchewycz był architektem ludobójstwa na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. Oficjalne upamiętnienie dowódcy UPA uznano za cios w pamięć o ofiarach zbrodni.

MILLER: NIE MOGĘ ZAPOMNIEĆ O PRZEWODOWIE I POLSKICH OFIARACH!

Leszek Miller reaguje na podejście Ukraińców

Polityk nie ukrywa swojego oburzenia na podejście władz obwodu lwowskiego.

- Nie jestem zaskoczony, bo przecież to kolejny poważny fakt w całej probanderowskiej polityce Ukrainy. A najgorsze to, że polskie władze nie potrafią zareagować. Był brak reakcji w przypadku śmierci Polaków w Przewodowie. Brak reakcji w przypadku śmierci niektórych pogrzebów […] Jest dużo gadania i żadnych faktów […] Kult nacjonalistów i ludobójców jest obecnym kultem państwa ukraińskiego. W takich przypadkach reakcja Polski jest zerowa lub minimalna - powiedział.