Odbyła się pierwsza rozprawa apelacyjna dotycząca serialu "Nasze Matki, Nasi Ojcowie"

2020-12-08 14:42 Kuba Paduch, Radio Eska
Odbyła się pierwsza rozprawa apelacyjna dotycząca serialu Nasze Matki, Nasi OjcowieOdbyła się pierwsza rozprawa apelacyjna dotycząca serialu Nasze Matki, Nasi Ojcowie
Autor: Kuba Paduch, Radio ESKA Niemiecka Stacja ZDF była reprezentowana przez polskich prawników.

Przed krakowskim sądem ruszyła apelacja w głośnej sprawie niemieckiego mini serialu "Nasze Matki, Nasi Ojcowie". Producenci serialu, który sportretował żołnierzy Armii Krajowej jako antysemitów, zostali pozwani przez byłego żołnierza AK. 94-letni Kapitan Zbigniew Radłowski poczuł, że jego dobra osobiste zostały naruszone.

Dwa lata temu Sąd Okręgowy w Krakowie uznał, że niemiecka stacja telwizyjna ZDF musi umieścić przeprosiny wobec urażonych osób w telewizji polskiej, niemieckiej oraz w Internecie. Ponad to, przed każdorazową emisją serialu powinno się znaleźć oświadczenie na temat roli AK podczas Drugiej Wojny Światowej. Stacja ZDF odwołała się od wyroku, ale również odwołała się strona skarżąca. Chcą bowiem, aby przeprosiny trwały dłużej niż zasądzone dwadzieścia sekund. Rozprawa się odbyła, ale wyrok został odroczony.

Nie uważamy żeby jakiekolwiek przeprosiny były konieczne. Jeżeli przyjmiemy ten sposób rozumowania, który przyjął Sąd Okręgowy dwa lata temu, to wytniemy 90 procent sztuki, która nas otacza. Dopóki film nie obraża nikogo wskazanego imiennie poruszamy się w granicach wolności artystycznej - tłumaczy pełnomocnik producenta serialu Piotr Niezgódka.

Strona skarżąca kategorycznie sprzeciwia się takiemu podejściu i uważa, że wolność artystyczna ma pewne granice. Zwłaszcza jeśli narusza ona prawdę historyczną i godność osobistą ludzi. Nawet wtedy jeśli Ci ludzie, tak jak Kapitan Radłowski, nie występują bezpośrednio w danym dziele sztuki.

Naszym zdaniem naruszono jego dobro osobiste w postaci dobrego imienia, kultu pamięci o osobach zmarłych, o swoich kolegach i reputacji, ale też prawa do niezakłamanej historii, do tożsamości narodowej, do dumy narodowej. Podobnie zresztą też jak Światowy Związek Żołnierzy Armii Krajowej - mówi pełnomocniczka Kapitana Radłowskiego Monika Brzozowska-Pasieka.

Wyrok apelacji został odroczony do momentu aż zapadnie wyrok w innej sprawie przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka w Straburgu. Dotyczy ona wprawdzie zupełnie innej kwestii, ale Trybunał ma docelowo orzec, czy sprawy takie jak ta nie powinny być rozpatrywane w kraju pochodzenia podmiotu pozwanego. W tym wypadku w Niemczech.

Na sali rozpraw był nasz reporter Kuba Paduch:
Niemcy zapomnieli o Lewandowskim! Zostawili go na deszczu