Aleksander z "Sanatorium miłości" zaskoczył wyznaniem. Za kierownicą traktora usiadł po raz pierwszy

2026-03-23 10:51

Najnowsza odsłona formatu "Sanatorium miłości" przyniosła niespodziewane zmiany personalne. Pogarszające się samopoczucie Wiesia sprawiło, że jego miejsce błyskawicznie zajął Aleksander. Nowy kuracjusz od razu zaskarbił sobie sympatię publiczności swoim pozytywnym nastawieniem. Telewidzowie nie mieli jednak pojęcia, że brawurowy wjazd rolniczą maszyną kosztował go sporo stresu, a cała sytuacja na planie przebiegła w zupełnie nieoczekiwany sposób.

Kim jest Aleksander z "Sanatorium miłości 8"?

Zastępstwo za niedomagającego zdrowotnie Wiesia wywołało spore poruszenie. Pochodzący z Krakowa kuracjusz zadebiutował w formacie z ogromnym entuzjazmem, natychmiast budząc ciekawość odnośnie do swojej bogatej i trudnej przeszłości.

Historia nowego bohatera wiąże się z wieloletnią emigracją za ocean. Mężczyzna wyjechał do Stanów Zjednoczonych w 1984 roku, a dekadę temu uzyskał tamtejsze obywatelstwo. Zarabiał na chleb jako kierowca potężnych ciężarówek, co pozwoliło mu zwiedzić aż 49 amerykańskich stanów. Dwie dekady w Ameryce przyniosły mu mnóstwo życiowych wyzwań.

Los mocno go doświadczył cztery dekady temu, gdy w dramatycznym wypadku stracił żonę. Śmierć ukochanej sprawiła, że musiał samodzielnie zmierzyć się z wychowaniem dwojga małych dzieci, co całkowicie wywróciło jego ówczesną rzeczywistość.

- Dzieci zostały z teściową. Byłem tatą „na kilka godzin”. Pracowałem, przynosiłem pieniądze, spędzałem z nimi czas, kiedy tylko mogłem i wracałem do siebie. To był naprawdę dla mnie trudny okres, ale chciałem tak pokierować swoim życiem, żeby zapewnić dzieciom i sobie dobrą przyszłość. Jednak nie potrafiłem tak zbudować życia, żeby je od teściowej zabrać. Żeby zarabiać, często wyjeżdżałem pracować za granicę - powiedział w TVP Aleksander.

Bohaterowie „Sanatorium miłości” o życiu po programie i poszukiwaniu miłości

Uczestnik telewizyjnego hitu spróbował ułożyć sobie życie na nowo w 2007 roku u boku bardzo majętnej Amerykanki o polskich korzeniach. Kobieta ułatwiła mu ustabilizowanie sytuacji w USA i wkrótce wzięli ślub. Małżeństwo przetrwało zaledwie siedem lat, ponieważ oboje mieli zupełnie inne wizje oraz oczekiwania dotyczące wspólnego funkcjonowania.

Kulisy debiutu Aleksandra w "Sanatorium miłości". Ekipa postawiła na spontaniczność

Świeżo upieczony kuracjusz i jego współlokator Henryk opowiedzieli o początkach znajomości podczas poniedziałkowego wydania magazynu "Pytanie na śniadanie". Panowie przyznali na antenie, że od razu nawiązali nić porozumienia i świetnie czują się w swoim męskim towarzystwie.

- Przyjąłem Olka do siebie do pokoju, wszystko opowiedziałem i przedstawiłem. Jestem tolerancyjny, nie przeszkadzało mi wiele rzeczy. Doskonale się dogadywaliśmy - powiedział Henryk.

Największym zaskoczeniem dla fanów formatu okazały się okoliczności wejścia krakowianina na plan zdjęciowy. Ekipa realizacyjna wymogła na nim jazdę traktorem, choć wcześniej nigdy w życiu nie sterował takim pojazdem rolniczym.

- Sam byłem zaskoczony, ponieważ pierwszy raz jeździłem traktorem [...] Wypowiedzi było na spontanie. Reżyserka kazała siąść na traktor i niech się dzieje. Wszystko to spontan. Widziałem potencjał wśród tych ludzi. Ten program sam mówi o tym, że nie wolno się poddawać, bo kto wie - czy nie poznamy swojej miłości. Oglądajcie, bo będzie się działo. Uczestnicy mają nadzieję, że nas czeka coś nowego. Popycha nas to do pewnych działań - opowiadał Aleksander.