Kto zyskał na konflikcie wokół "Nigdy w życiu"? Ekspertka PR wskazuje jednoznacznie na Joannę Jabłczyńską

Spór pomiędzy produkcją filmu "Nigdy w życiu" a Joanną Jabłczyńską nie traci na intensywności. Obie strony chętnie wymieniają się uwagami i recenzują swoje poczynania. VOX FM zapytało eksperta z branży public relations o wizerunkowe skutki tego konfliktu. Kto wyszedł obronną ręką z afery?

Afera wokół "Nigdy w życiu"

Decyzja o stworzeniu kontynuacji uwielbianej komedii „Nigdy w życiu!” na podstawie książki Katarzyny Grocholi „Właśnie że tak!” wywołała spore poruszenie i obyczajowy skandal. Z ekipy aktorskiej usunięto Joannę Jabłczyńską, odtwórczynię roli Tosi w oryginalnej produkcji. Zastąpiła ją Agnieszka Żulewska, a twórcy nie pofatygowali się, by poinformować samą zainteresowaną o tej roszadzie oficjalnymi kanałami.

Jabłczyńska nie kryła swojego rozgoryczenia całą sytuacją, o czym opowiedziała w wywiadzie dla „Super Expressu”.

- Jestem trochę w szoku. Kiedy przez 20 lat mówisz o tym w wywiadach, jesteś zawsze zapraszana na wszystkie wydarzenia, a przy kontynuacji ktoś wywija ci taki numer... – powiedziała aktorka.

Joanna Jabłońska utyskuje na produkcję „Nigdy w życiu”. Szok!

Decyzja filmowców spotkała się z niedowierzaniem Danuty Stenki, która ujęła się za koleżanką z planu. Rozpoczęła się wirtualna wymiana zdań między Jabłczyńską a twórcami, w tym z samą Katarzyną Grocholą w mediach społecznościowych.

Gdy zamiast prób polubownego załatwienia sprawy, produkcja wystosowała do aktorki przedsądowe wezwanie, strasząc ją pozwem za medialne wypowiedzi, Joanna Jabłczyńska – na co dzień radczyni prawna – postanowiła twardo bronić swoich racji. W odpowiedzi na te kroki zainicjowała zbiórkę pieniędzy, z której środki mają pokryć ewentualne koszty sądowe.

Ekspert o aferze wokół "Nigdy w życiu". Na to warto zwrócić uwagę

Portal VOX FM poprosił o komentarz specjalistkę z zakresu public relations. Zauważyła ona, że mimo wielu niewiadomych, pewne aspekty sprawy jasno wskazują, kto na tym zamieszaniu ugrał najwięcej. Jak ten konflikt wpłynie na postrzeganie produkcji i samej aktorki?

- Trudno dziś odpowiedzieć na tak postawione pytanie, ponieważ sprawa dopiero co wytraciła energię. Obecnie bardzo wiele zależy od narracji, co jest dość smutne, ponieważ niezawsze, a może najczęściej, nie znamy wszystkich faktów, a z drugiej strony jako odbiorcy treści jesteśmy angażowani i zaangażowani w zapoznawania się z narracjami poszczególnych stron, jak również w aktywności typu komentowanie oraz udostępnianie dalej. Z pewnością widać dużo większe pozytywne emocje płynące w kierunku Joanny Jabłczyńskiej, co zresztą nie jest zaskakujące, gdyż w sytuacjach kryzysowych odbiorcy poszczególnym podmiotom wydarzeń nadają role i etykiety. Joanna Jabłczyńska bardzo szybko weszła ze swoją narracją, a że w tym konflikcie jest na słabszej pozycji otrzymała od wielu odbiorców rolę ofiary. To z kolei, szczególnie w połączeniu z mediami społecznościowymi, rodzi empatię, a to często wpływa na zwiększenie dystrybucji treści. Z tej więc perspektywy możemy powiedzieć, że Jabłczyńska wygrała, ponieważ zbudowała sobie społeczność, która stanęła za nią murem. Jednak jest to perspektywa krótkoterminowa i społeczna. Bardzo interesujące jest jednak to, jak sytuacja wokół obsady filmu wpłynie na pozycję Jabłczyńskiej długoterminowo i po stronie zawodowej - dr hab. prof. ucz. Monika Kaczmarek-Śliwińska; Uniwersytet Warszawski, Wydział Dziennikarstwa, Informacji i Bibliologii. Przewodnicząca Komisji Etyki Public Relations. Ekspertka, doradczyni i trenerka w obszarze budowy wizerunku, relacji z mediami, konstruowania strategii oraz zarządzania sytuacjami kryzysowymi

Często podnosi się argument, że ilość wzmianek w mediach bezpośrednio przekłada się na wizerunek, pozytywnie lub negatywnie. Jak ten mechanizm zadziała w przypadku Katarzyny Grocholi i Joanny Jabłczyńskiej?

- Liczba publikacji jest istotna, choć w sytuacjach kryzysowych, które mają tak znaczny potencjał angażowania odbiorców. Równie istotny jest ich wydźwięk - zarówno wydźwięk samych publikacji, wpisów, jak i komentarzy odbiorców, którzy z jednej strony mogą wpisywać się w narrację stron, a także mogą realnie wpływać na zwiększenie dystrybucji treści. Dlatego poza samą liczbą publikacji, należy obserwować jaki jest ich wydźwięk i jak rezonują w grupach odbiorców. Dopiero po analizie monitoringu i analizie danych można powiedzieć jak i dla kogo zagrały one korzystniej - podsumował ekspert.