Historia miłości Kaspra i Laury z Hotelu Paradise 5
Laura i Kasper byli uczestnikami 5. edycji "Hotelu Paradise". Chłopak wszedł już na początku programu i nie mógł odpędzić się od kobiet. Szczególnie w oko wpadła mu Karolina, choć to Wiktoria zawróciła mu jeszcze bardziej w głowie. Gdy później weszła Laura, dziewczyna mu się spodobała, ale tkwił w nietypowym trójkącie, którego początkowo nie potrafił rozwiązać. Laura za to była w pełnej wyrozumiałości parze z Grzesiem. Jak się okazało, między właśnie dziewczyną, a Kasprem... zaiskrzyło po programie. W rozmowie z VOX FM przyznała, jak to dokładnie wyglądało.
- Przez całe dwa miesiące spędzone w Panamie z Kasprem w parze byłam tylko przez dwa dni, z czego w telewizji wyemitowano to jako jeden dzień. Przez resztę programu byłam z Grzesiem. Do Kaspra w hotelu ustawiała się zresztą kolejka dziewczyn, a ja nie chciałam się tam kolokwialnie wtrącać, gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta i u nas to się sprawdziło! Kiedy padł ostatni klaps, pojechaliśmy całą ekipą na znaną plażę w Panamie i tam tak naprawdę wykiełkowało nasze uczucie. Wszyscy widzieli, że mamy się ku sobie, rozmowa się klei i po prostu kliknęło. Największym sprawdzianem była jednak rzeczywistość po powrocie do Polski: na początku odległość i nauka funkcjonowania w związku, co było dla nas kompletnie nową sytuacją.
Laura o udziale w Hotelu Paradise 5
Laura nie ukrywała, że udział w programie był dla niej przełomowy. Poznała nie tylko swojego przyszłego męża (ślub w sierpniu 2026), ale również zyskała fanów.
W styczniu od naszego sezonu minie dokładnie pięć lat, więc to już kawał czasu. Na tamten moment „Hotel Paradise” był dla mnie przede wszystkim odskocznią od szarej rzeczywistości. Z perspektywy czasu uważam jednak, że ten program był początkiem czegoś zupełnie nowego. Jesteśmy przykładem osób, które na tym skorzystały, a nasze życie odmieniło się o 180 stopni. Kasper przeprowadził się do mnie na Śląsk... Jadąc tam jako 21-latkowie, nie mogliśmy przewidzieć, co się stanie. Nie myślałam, że poznam tam osobę, z którą będę planować ślub, wspólne mieszkanie i całe życie! Na miejscu towarzyszą ci zupełnie inne emocje: kamery, ludzie obserwujący każdy twój ruch i produkcja, która jest dosłownie wszędzie. A później przychodzi moment, kiedy to się kończy i zostajecie ze sobą już bez kamer, bez tej całej otoczki. Dopiero wtedy zaczyna się prawdziwa historia. W programie stworzyliśmy parę tak naprawdę na półtora dnia, więc nasza relacja rozkwitła dopiero po finałowym klapsie. Po zakończeniu zdjęć zostaliśmy w Panamie jeszcze na dwa dni w hotelu i wtedy wszystko się zaczęło.