Ojciec Viki Gabor opuszcza areszt po 10 miesiącach. Zaskakujący obrót spraw na sali sądowej

2026-04-21 13:38

Dziennikarze "Super Expressu" ujawnili, że Dariusz G. współpracował z grupą przestępczą wyłudzającą oszczędności metodą "na policjanta". Oskarżony mężczyzna pojawił się na drugiej rozprawie, gdzie oficjalnie przyznał się do zarzucanych mu czynów i zadeklarował pełen zwrot skradzionych środków. Łączna suma strat oszukanych osób wynosi imponujące 127 tysięcy złotych.

Z ustaleń "Super Expressu" wynika, że funkcjonariusze zatrzymali Dariusza G. 23 czerwca 2025 roku, po czym osadzono go w międzyrzeckim areszcie. Śledczy zarzucili mu przynależność do grupy przestępczej, która okradała ludzi metodą "na policjanta". Sprawcy udawali mundurowych, celowo wprowadzając ofiary w błąd i doprowadzając do utraty ich życiowych oszczędności.

Przeczytaj także: Viki Gabor JESZCZE nie jest oficjalną żoną Giovaniego Trojanka. Znamy szczegóły ich relacji

Dariusz G. przyznaje się do winy. Ojciec Viki Gabor opuści areszt

Policjanci eskortowali Dariusza G. z celi do Sądu Okręgowego w Zielonej Górze. Skuty ojciec Viki Gabor kroczył ze zwieszoną głową, a na sali przebywał za kuloodporną szybą. Z uwagą słuchał sędziego Pawła Jurewicza. Ojciec wokalistki odpowiadał cicho, z wyraźną skruchą i bez wahania poddał się karze. Dzięki temu 21 kwietnia, po 10 miesiącach, ma wyjść na wolność.

Ewelina Gabor zaciągnęła pożyczkę na poczet oszukanych

Posiedzenie ruszyło od ogłoszenia, że małżonka oskarżonego wzięła kredyt, aby przelać na sądowy rachunek depozytowy kwotę 127 100 zł. Stanowi to dokładną równowartość wyrządzonych strat i gwarantuje zwrot gotówki poszkodowanym. Ten krok znacząco ułatwił pracę śledczym, dając im pewność naprawienia szkód przez grupę przestępczą. Przed obliczem sądu Dariusz G. przyznał się do zarzutów i ze szczegółami zrelacjonował swój udział w procederze.

Ugoda prokuratury z ojcem Viki Gabor. Pokrzywdzeni odzyskają oszczędności

Dziennikarze "Super Expressu" ustalili, że oskarżony był pośrednikiem okradającym seniorów. Jego funkcja polegała na przejmowaniu paczki z pieniędzmi od tzw. "odbieraka", by potem przekazać ją kolejnym oszustom.

Dariusz G. i jego obrońca zaproponowali dobrowolne poddanie się karze - 10 miesięcy pozbawienia wolności, czyli dokładnie tyle, ile już mężczyzna przesiedział w areszcie. Zgodziliśmy się na dobrowolne poddanie się karze ze względu na naprawienie szkody. Pokrzywdzeni otrzymają swoje pieniądze

- zdradził "Super Expressowi" prokurator Marcin Jachimowicz z Zielonej Góry.

Tak zmieniała się Viki Gabor. Co się stało z tą skromną dziewczyną?! Dziś jest nie do poznania