Upokorzona w "Kuchennych Rewolucjach" znalazła nową pracę. Nowy szef publicznie ją chwali

To jedna z tych historii z „Kuchennych Rewolucji”, która naprawdę poruszyła widzów. Pani Natalia, szefowa kuchni z Gliwic, na oczach całej Polski znosiła przykre komentarze właściciela, który miał do niej pretensje nawet o to, że wzięła antybiotyk. Choć restauracja po programie upadła, jej losy potoczyły się w najlepszym możliwym kierunku. Kobieta ma nową pracę, a jej obecny szef publicznie zachwala jej talent.

Losy pani Natalii po "Kuchennych Rewolucjach". Jest szczęśliwe zakończenie!

Pierwszy odcinek nowego sezonu "Kuchennych Rewolucji" wywołał prawdziwą burzę w internecie, a widzowie z zapartym tchem śledzili losy jednej z jego bohaterek. Mowa o pani Natalii, szefowej kuchni z restauracji "Pierwsza Polka" w Gliwicach. Jej historia, pełna napięć i przykrych komentarzy ze strony właściciela, znalazła na szczęście pomyślny finał. Kobieta ma nową pracę, w której jest doceniana.

Internauci, poruszeni tym, co zobaczyli na ekranie, nie ukrywali oburzenia i mocno kibicowali kucharce. Jak się okazało, ich wsparcie i jej talent zostały nagrodzone. Pani Natalia pracuje dziś w innym gliwickim lokalu, gdzie może w pełni rozwijać swoje umiejętności.

Konflikt na oczach całej Polski. "Wiedziałam, że jak wszystko źle to ja"

W restauracji "Pierwsza Polka", inspirowanej dwudziestoleciem międzywojennym, od dłuższego czasu narastał rodzinny konflikt między właścicielem, Konradem, a jego ojcem. Napięta atmosfera odbijała się na całym zespole, a kamery programu bezlitośnie to obnażyły. Najbardziej cierpiała na tym szefowa kuchni.

Właściciel publicznie krytykował panią Natalię, mając do niej pretensje nawet o sprawy, na które nie miała wpływu. Szczególnie bulwersująca dla widzów była jego reakcja na to, że kucharka w trakcie nagrań przyjęła leki. Kobieta brała wtedy antybiotyki.

– Nagrywają panią teraz. Ale no Jezus Maria – skomentował Konrad.

W innym momencie rzucił w stronę pracownic:

– Wy się naprawdę dobrze czujecie? To słychać i widać.

Pani Natalia z trudem znosiła ciągłe uwagi.

– Wiedziałam, że jak wszystko źle to ja – komentowała gorzko przed kamerą.

Jej talentu nie przeoczyła jednak Magda Gessler, która już podczas finałowej kolacji pochwaliła kucharkę.

– Było ciężko, ale kapujesz szybko – oceniła restauratorka.

Co stało się z restauracją po programie? Biznes upadł

Mimo udanej rewolucji i zmiany nazwy na "Bistro w Towarzystwie", lokal nie przetrwał próby czasu. Chociaż wiosną 2026 roku restauracja z nowym menu i wystrojem zbierała bardzo dobre opinie, problemy właścicieli okazały się zbyt poważne. Jeden ze współwłaścicieli przestał płacić zobowiązania, co doprowadziło do zamknięcia biznesu już w kwietniu 2026 roku.

Niedługo później obiekt trafił na sprzedaż. Początkowo cena za odstąpienie lokalu z pełnym wyposażeniem wynosiła 150 tysięcy złotych. Z powodu braku zainteresowania pod koniec sierpnia kwotę obniżono do 100 tysięcy złotych. Nowy najemca będzie musiał się liczyć z miesięcznym czynszem w wysokości ponad 10 tysięcy złotych.

"Jest wspaniałą osobą". Nowy pracodawca chwali panią Natalię

Najważniejsza informacja dla widzów dotyczy jednak dalszych losów pani Natalii. Kucharka znalazła zatrudnienie w innym lokalu w Gliwicach, "Restauracji Polskiej", która oficjalnie potwierdziła tę wiadomość. Nowy pracodawca nie szczędził jej ciepłych słów.

– Emocje po emisji odcinka Kuchennych Rewolucji są ogromne. Pani Natalia znalazła u nas zatrudnienie. Jest wspaniałą osobą prywatnie a zawodowo pokazuje co potrafi że heeeej. Uwierzcie... Nie wypuści z kuchni nic, co by nie spełniało najwyższej jakości. Nad wszystkim czuwa nasz Mistrz Kucharski – napisano w komunikacie restauracji. Internauci nie kryli radości, podkreślając, że to zakończenie, na które zasługiwała.

Magda Gessler zrobiła sobie kuchenne rewolucje