13-letnia Roksana J. nie żyje. Rodzina rozpoznała ciało wyłowione z Wisły

2026-11-04 11:58

Smutny koniec akcji poszukiwawczej za 13-letnią Roksaną J., która zaginęła na terenie Warszawy. Śledczy z prokuratury oficjalnie potwierdzili, że zwłoki wyłowione 27 października z Wisły w pobliżu Mostu Świętokrzyskiego to poszukiwana dziewczynka. Tożsamość nastolatki potwierdzili jej krewni, którym wydano już ciało zmarłej.

Poszukiwania Roksany J. w Warszawie i brelok z napisem „Roxie”

Zwłoki dryfujące w okolicach Mostu Świętokrzyskiego dostrzeżono we wtorek, 27 października. Natrafił na nie Daniel Dymiński, ojciec zaginionego Krzysztofa Dymińskiego, który wraz z grupą innych osób przeszukiwał wówczas koryto Wisły.

O znalezisku natychmiast zaalarmowano służby ratunkowe i policję. Stan, w jakim znajdowało się ciało, uniemożliwiał w tamtym momencie jednoznaczne ustalenie danych zmarłej osoby. Funkcjonariusze podczas prowadzonych działań zabezpieczyli jednak rzeczy osobiste, które sugerowały, że może to być zaginiona 13-latka. Wśród odnalezionych przedmiotów były klucze, karta płatnicza, legitymacja szkolna oraz charakterystyczny breloczek z napisem „Roxie”.

Rodzina potwierdza tożsamość 13-letniej Roksany J.

Oficjalny komunikat w tej sprawie śledczy wydali w środę, 4 listopada, przekazując, że członkowie rodziny zidentyfikowali zmarłą jako poszukiwaną Roksanę.

- Została już przeprowadzona identyfikacja ciała z udziałem członków rodziny, acz bez samych rodziców. Zwłoki zostały rozpoznane jako należące do 13-letniej Roksany J. Prokuratura otrzymała także wstępne wyniki sekcji zwłok. O ich szczegółach nie będziemy na razie informować - mówi w rozmowie z „Super Expressem” prok. Remigiusz Krynke.

Po zakończeniu niezbędnych czynności zwłoki nastolatki zostały przekazane jej najbliższym. Na ten moment nie upubliczniono jeszcze żadnych szczegółów dotyczących daty planowanego pogrzebu dziewczynki.

Okoliczności śmierci 13-letniej Roksany znalezionej w Wiśle

Śledztwo mające na celu wyjaśnienie tragedii cały czas jest w toku. Do tej pory prokuratura nie ujawniła wyników przeprowadzonych badań ani nie wskazała, co było bezpośrednią przyczyną śmierci 13-letniej dziewczynki.

Zagadką pozostaje także to, jak dokładnie Roksana trafiła do rzeki. Aby odpowiedzieć na to pytanie, śledczy muszą przeanalizować dowody zgromadzone w trakcie akcji poszukiwawczej, a także zabezpieczone nagrania z kamer monitoringu, relacje świadków i dokumentację medyczną.

- Śledztwo nadal trwa. Będziemy pewnie jeszcze przesłuchiwać dodatkowych świadków, który uzupełnią zebrany dotychczas materiał dowodowy. Na szczegółowe wyniki sekcji zwłok będziemy zapewne czekać co najmniej miesiąc - dodaje prok. Krynke.

Dopóki prowadzone postępowanie nie dobiegnie końca, nie można jednoznacznie stwierdzić, czy był to nieszczęśliwy wypadek, celowe działanie, czy też do śmierci nastolatki przyczyniły się osoby trzecie.

Daniel Dymiński odnalazł w Wiśle ciało Roksany J.

Osobą, która wypatrzyła zwłoki dziewczynki, jest Daniel Dymiński, ojciec zaginionego w maju 2023 r. Krzysztofa. Mężczyzna od momentu zniknięcia własnego syna systematycznie organizuje patrole i przeszukuje okolice Wisły.

W trakcie jednego z takich wyjść w teren, realizowanego w towarzystwie innych wolontariuszy, mężczyzna dostrzegł w wodzie dryfujące ciało. Na miejsce od razu wezwano odpowiednie służby.

Znalezione przy zwłokach rzeczy osobiste od początku nasuwały przypuszczenia, że sprawa łączy się z zaginięciem Roksany. Mimo to na oficjalny komunikat należało poczekać do momentu sfinalizowania procedury identyfikacyjnej.

Choć makabryczne znalezisko definitywnie przerwało akcję poszukiwawczą, praca organów ścigania wciąż trwa. Teraz kluczowym celem prokuratury jest dokładne odtworzenie przebiegu wydarzeń od chwili zaginięcia Roksany aż do momentu wyłowienia jej ciała z rzeki.

Zaginiona 13-letnia Roksana nie żyje? Ojciec Krzysztofa Dymińskiego znalazł ciało