Jarosław Kaczyński apeluje o jedność
Podczas konwencji Prawa i Sprawiedliwości w Krakowie prezes Jarosław Kaczyński zaapelował o ponowne zjednoczenie środowisk prawicowych. Lider ugrupowania podkreślił potrzebę stworzenia wspólnej, szerokiej listy patriotycznej na kolejne wybory, zaznaczając, że podziały i osobiste ambicje polityków powinny zostać odłożone na bok w imię wyższych celów. Jego zdaniem jest to jedyny sposób na odsunięcie od władzy obecnej koalicji, którą oskarżył o osłabianie suwerenności państwa oraz prowadzenie szkodliwej polityki gospodarczej.
W trakcie wydarzenia głos zabrali także wiceprezesi partii. Beata Szydło zwróciła uwagę na rosnące koszty życia, rosnące zadłużenie kraju i spowolnienie kluczowych inwestycji, twierdząc, że problem "Polski w ruinie" stał się znowu aktualny. Z kolei Przemysław Czarnek, wskazywany jako kandydat PiS na premiera, skrytykował niezrealizowane obietnice rządzących i przedstawił propozycje gospodarcze ugrupowania, takie jak m.in. podniesienie drugiego progu podatkowego czy zwolnienia podatkowe dla pracujących seniorów.
Paweł Jabłoński o działaniu PiS
Paweł Jabłoński nie ukrywa swojego zdziwienia brakiem konsekwencji w PiS.
- Jarosław Kaczyński tydzień temu wygłosił wezwanie do jedności całej prawicy, aby odsunąć cały rząd. Dzień później Patryk Jaki mówi, że dobrze, że zdrajców nie ma z nimi. Czy to faktycznie wezwanie do jedności? […] Wiem, kto rządził w czasie przeszłym, a dzisiaj mam wrażenie, że coraz bardziej rządzi ekipa związana z Suwerenną Polską, czyli m.in. Jacek Kurski czy Patryk Jaki […] Jeżeli ja bym był prezesem i bym wzywał do jedności, a potem mój następca mówi coś przeciwnego. To bym to tolerował? A jak toleruję, to oznacza, że kłamałem. A jak nie, to oznacza, że wyciągam konsekwencję. Jak tego nie robię, to oznacza, że nie kieruję organizacją. Moja teza jest taka, że dziś PiS przekształca się w Suwerenną Polskę 2.0. Tak, aby było jak głównie oni chcą. Dziś to inna partia, niż do której wstępowałem - powiedział.
Jak zaznacza, według niego nie będzie wspólnej listy PiS z Konfederacją, ale na wspólny rząd są już większe szanse, bo koalicje mogą tworzyć partie o różnych poglądach na niektóre tematy.