Mocne słowa lekarza o leczeniu w Polsce
W wywiadzie dla Kanału Zero dr Tomasz Karauda bez owijania w bawełnę obnażył patologie NFZ i polskiej ochrony zdrowia. System finansowania szpitali premiuje absurdalne mechanizmy, jak opłacanie przez fundusz tzw. "pustych łóżek". Dyrektorzy celowo utrzymują fikcyjne, niedofinansowane oddziały tylko po to, by zgarniać ryczałt. Kolejnym problemem jest masowe wypisywanie niedoleczonych pacjentów w piątki, by sztucznie generować obrót łóżkami - w efekcie ci sami chorzy już w niedzielę wracają karetkami na SOR-y. Ponadto placówki są celowo zadłużane, bo menedżerowie wiedzą, że samorządy i tak pokryją straty z obawy przed gniewem wyborców.
Lekarz odniósł się też do głośnych zarobków w branży. Potwierdził, że system w Polsce wciąż stoi na medykach pracujących ponad siły, po 300–400 godzin miesięcznie na kilku kontraktach. Gdyby lekarze i pielęgniarki nagle zdecydowali się pracować wyłącznie na jeden etat, publiczne szpitale w całym kraju zamknęłyby się w ciągu doby, wywołując paraliż.
Ekspert brutalnie o leczeniu w Polsce
Dr Artur Bartoszewicz uważa, że Polska ma również inne problemy, niż kwestia fikcyjnych badań.
- Czym inny jest koszt zabiegu, a czym inny element kosztowy lekarza. Tam są narzędzia, lekarze, personel medyczny. To, że my mamy przesterowane wartości, wyceny i usługi, które świadczy poszczególny lekarz… Tylko dlatego, że mamy zmowę w systemie. Mamy masę studentów medycyny, którzy idą na specjalizacje, które wiążą się z ich marzeniami i kompetencjami. NFZ powinien pilnować podaży w konkretnych specjalizacji, aby zapewnić nam to, co wiąże się z bezpieczeństwem systemu. Wielu młodych lekarzy nie może wybrać niektórych specjalizacji, bo kliki są ogromne. W Polsce są trzy zawody niezwykle rodzinne: lekarz, prawnik i profesura. I to jest bardzo patologiczne. To powoduje, że jeżeli nie jesteś w klanie, wejście w ten system jest praktycznie niemożliwe - powiedział ekspert.