Wielki rozłam w PiSie? Jest ultimatum
Nowe wytyczne kierownictwa PiS, zabraniające członkom udziału w zewnętrznych inicjatywach politycznych pod groźbą konfliktu interesów, doprowadziły do sporu z Mateuszem Morawieckim. Władze partii dały politykom siedem dni na opuszczenie takich struktur, argumentując to dbałością o jedność ugrupowania. Choć np. Jacek Sasin podporządkował się decyzji i zamknął ruch "Po Pierwsze Polska", były premier odmówił rozwiązania swojego projektu "Rozwój Plus". Morawiecki przekonuje, że jego stowarzyszenie ma przyciągać nowych wyborców, a jego zespół zapowiada dalsze działania i organizację planowanego na lipiec festiwalu.
Mimo to Prawo i Sprawiedliwość nie rezygnuje z ultimatum. Niektórzy politycy jak Kacper Płażyński nie mogą przestać oburzać się na całe podejście byłego premiera RP. Piotr Müller za to powiedział coś, czego mało kto się spodziewał. Według jego informacji, Mateusz Morawiecki o całym ultimatum miał się dowiedzieć... z mediów. Tak samo jak cała grupa związana ze stowarzyszeniem.
Mariusz Błaszczak grzmi. Ma dosyć!
Jak się okazuje, podczas jednego ze spotkań członków partii, podjęto jednogłośną uchwałę dotyczącą stowarzyszeń. Błaszczak nie ukrywa, że nie mieli wątpliwości.
- Ale jest mały chaos z tego wynikający. Mamy dwuistość działalności. Naszym kandydatem na premiera jest Przemysław Czarnek, a mamy w sumie drugą kampanię. Gdy Czarnek przedstawiał swoje punkty w Kaliszu o tym, co chcemy robić… Jesteśmy bardzo konkretni! […] Nikt o tym nie mówi, ale my staramy się mówić. To co słyszymy? Że Mateusz Morawiecki przysłania nasze przesłanie programowe - tłumaczył oburzony Błaszczak.
Politycy mają mieć wybór - chcą być w stowarzyszeniu albo w Prawie i Sprawiedliwości.
- Gdy ogłaszano stowarzyszenie… nie ma spójności słów z ich czynami. Żeby zabezpieczyć przyszłość, musimy mieć finansowanie. A PKW może pod takim pretekstem zabierać pieniądze. Znowu trzeba będzie odwoływać się znowu do wsparcia innych - powiedział Błaszczak.
Jak zaznacza, jeżeli pozostaną w partii, nie spotkają ich żadne konsekwencje.
- Da się wszystko posklejać, ale zależy od dobrej woli ekipy - podsumował Błaszczak.