To nie będzie łatwe zadanie dla śledczych i prokuratora. Postępowanie na razie toczy się pod katem sprowadzenia pożaru, który zagrażał życiu lub zdrowiu wielu osób oraz mieniu w wielkich rozmiarach. Grozi za to do 10 lat więzienia. Póki co nikt nie został zatrzymany.
Specjaliści przeprowadzili oględziny pogorzeliska z udziałem biegłego z zakresu pożarnictwa, zabezpieczyli materiał dowodowy w postaci monitoringu obiektu oraz nagrań prywatnych utrwalonych w trakcie pożaru. Przesłuchano świadków zdarzenia, przedstawicieli właściciela budynku czyli GRH, reprezentantów najemcy lokalu i pracowników hali.
- Prokurator zweryfikuje wszystkie możliwe wersje zdarzenia, w tym hipotezę o podpaleniu, zwarciu instalacji elektrycznej, grzewczej i o wystąpieniu czynników losowych. Zgromadzony materiał dowodowy trafi do badań biegłego z dziedziny pożarnictwa w celu sporządzenia stosownej opinii - mówi Mariola Wojciechowska- Grześkowiak, rzecznik gorzowskiej prokuratury.
i
Dotychczas nie zdołano jeszcze oszacować strat wyrządzonych pożarem. Na pewno nie będą one małe. Za sprowadzenie zdarzenia powszechnie niebezpiecznego na przykład pożar, zawalenie się budowli, eksplozja, grozi odpowiedzialność karna od roku do 10 lat pozbawienia wolności.
Przypomnijmy- 24 maja rano wybuchł pożar w hali Fun Jumpu przy ul. Targowej w Gorzowie. Nikomu nic się nie stało, ogień gasiło 26 zastępów strażaków.
Polecany artykuł:
