W mniejszych miejscowościach bezdomność ma inne oblicze niż w dużych miastach. Nie widać tu osób śpiących na ławkach. Zamiast tego są opuszczone gospodarstwa, stare domy bez prądu i wody, czy prowizoryczne schronienia w budynkach przeznaczonych do rozbiórki.
Mam takie poczucie, że w mniejszych miejscowościach, jeśli osoby bezdomne pomieszkują w opuszczonych gospodarstwach, to nie postrzegamy ich jako bezdomnych. Bardziej widzimy w nich osoby z marginesu społecznego, często z problemem alkoholowym. Absolutnie nie dotykamy tego, czy ktoś jest bezdomny, czy nie – mówi Karolina Lis z Fundacji Klementyna.
Widzimy osobę, która ma problem z alkoholem, jest brudna, czy wystaje pod sklepem i zaczepia, a o tym czy ona jest bezdomna już mniej myślimy. Takie napawające nadzieją działanie, które obserwujemy w mniejszych społecznościach, to, że jeśli jest świadomość, że czyjeś działanie może się przyczynić do bezdomności z powodu niezawinionych problemów, bo po prostu posypało się życie, to lokalna społeczność działa i pomaga – mówi Kamila Jarząbek – Nowak z Fundacji Klementyna.
Fundacja Klementyna wspiera osoby bezdomne współpracując z Miejsko Gminny Ośrodkiem Pomocy Społecznej w Białobrzegach.
W miastach powiatowych regionu radomskiego osoby w kryzysie bezdomności, które zostaną zidentyfikowane przez służby, często trafiają do placówek w Radomiu lub Warszawie. Tam mogą liczyć na noclegownie, schroniska czy wsparcie specjalistów.
ZOBACZCIE TAKŻE NASZĄ GALERIĘ: Rozstrzygnięto przetarg na zagospodarowanie terenu Parku Kulturowego Stary Radom - Wizualizacja
Źródło: Bezdomność, której nie widać. W regionie radomskim bezdomni to „nieznana liczba”