Artur Barciś to legenda polskiego kina i telewizji
Artur Barciś, urodzony w 1956 roku w Kokawie, to artysta niezwykle wszechstronny, sprawdzający się jako aktor teatralny, telewizyjny, filmowy, dubbingowy, a także jako reżyser. Mury Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej w Łodzi opuścił z dyplomem w 1979 roku, a pięć lat później, w 1984 roku, związał się na stałe z warszawskim Teatrem Ateneum, gdzie występuje do dzisiaj. W kinie zaistniał mocno dzięki symbolicznej roli milczącego świadka wydarzeń w słynnym "Dekalogu" w reżyserii Krzysztofa Kieślowskiego. Jednak to telewizyjne kreacje komediowe przyniosły mu gigantyczną wręcz popularność. Miliony widzów pokochały go jako Tadeusza Norka w kultowych "Miodowych latach" oraz jako przebiegłego Arkadiusza Czerepacha w serialu "Ranczo". W obu tych produkcjach Barciś stworzył z Cezarym Żakiem duety, które przeszły do historii polskiej telewizji, a sam Czerepach na stałe zakorzenił się w rodzimej popkulturze.
Aktor ma na swoim koncie również epizod w telewizji rozrywkowej. Zdecydował się na start w 11. edycji popularnego show "Taniec z gwiazdami". Choć zmagania na parkiecie okupił bolesną kontuzją, jego charyzma i zaangażowanie zjednały mu rzesze fanów i ogromną sympatię widzów przed telewizorami.
Życie prywatne Artura Barcisia to wzór stabilności. W latach 80. stanął na ślubnym kobiercu z Beatą Dorotą Barciś, cenioną montażystką filmową. Para doczekała się syna, Franciszka. Potomek aktora poszedł w ślady rodziców i również odnalazł się w branży filmowej, zajmując się montażem, podobnie jak jego matka.
Artur Barciś odmówił temu reality show
Popularność aktora sprawia, że regularnie otrzymuje on różnorodne propozycje zawodowe. Jak zdradził podczas wywiadu dla VOX FM, jednej z nich kategorycznie odrzucił i nie ma zamiaru zmieniać zdania w tej kwestii. Chodzi o popularny program rozrywkowy.
- Kilka razy odmówiłem udziału w programie „Twoja twarz brzmi znajomo”. Nie dałbym rady zrobić tego na takim poziomie, jakiego bym od siebie oczekiwał. Występy na żywo w tego typu formatach wiążą się dla mnie z ogromnym stresem i napięciem. Nie potrzebuję już takich emocji, mam ich pod dostatkiem w teatrze - powiedział Barciś.