Tragiczny finał gwiazdora
Środowy wieczór przyniósł informacje, które wstrząsnęły Hollywood. Odszedł James Van Der Beek, aktor, który swoją rolą Dawsona Leery’ego zdefiniował całe pokolenie widzów. Artysta miał zaledwie 48 lat, co sprawia, że ta strata boli jeszcze bardziej. Ostatni klaps na planie jego życia padł zdecydowanie przedwcześnie, a o wszystkim poinformowała za pośrednictwem mediów społecznościowych jego ukochana żona, Kimberly.
Nasz ukochany James David Van Der Beek odszedł spokojnie dziś rano. Ostatnie dni swojego życia przeżył z odwagą, wiarą i godnością. Jest wiele do powiedzenia na temat jego pragnień, miłości do ludzkości i świętości czasu. Nadejdzie czas, aby o tym opowiedzieć - napisała.
W dalszej części swojego poruszającego oświadczenia, żona aktora zaapelowała o przestrzeń dla rodziny w tych niewyobrażalnie trudnych chwilach. To moment na cichą żałobę, z dala od blasku fleszy. James Van Der Beek osierocił szóstkę dzieci, dla których był nie tylko ojcem, ale i życiowym przewodnikiem. Fani na całym świecie łączą się teraz w bólu z najbliższymi gwiazdora.