Lenka Klimentova komentuje wesele Cichopek. Zdradza, jak to było z dokarmianiem paparazzi

2026-01-21 23:17

Ślub Katarzyny Cichopek i Macieja Kurzajewskiego był jednym z najgłośniejszych wydarzeń towarzyskich 2025 roku, a jeden nietypowy gest wywołał w sieci prawdziwą lawinę komentarzy. Chodzi o poczęstunek, który para młoda zorganizowała dla... koczujących pod salą weselną paparazzi. Po kilku miesiącach od wydarzenia sprawę skomentowała Lenka Klimentova, która bawiła się na uroczystości i zdradziła, jak ocenia to z perspektywy gościa.

Lenka Klimentova, Maciej Kurzajewski, Katarzyna Cichopek

i

Autor: AKPA

Wesele Kurzajewskiego i Cichopek. O co chodziło z kawką i ciasteczkami dla paparazzi?

Pod koniec października 2025 roku Katarzyna Cichopek i Maciej Kurzajewski powiedzieli sobie „tak” w urokliwym hotelu Drob, położonym w otulinie Poleskiego Parku Narodowego. Para postawiła na pełną prywatność, dlatego teren imprezy był szczelnie chroniony, a zaproszeni goście mogli bawić się z dala od blasku fleszy. Fotografowie nie mieli jednak zamiaru odpuszczać i koczowali przed bramą wjazdową, licząc na choć jedno dobre ujęcie w niesprzyjającej, jesiennej aurze. Właśnie wtedy nowożeńcy wykonali gest, który jednych zachwycił, a innych wprawił w konsternację, bo przed obiektem pojawił się stolik z ciastem i termosami z gorącą kawą dla zmarzniętych reporterów. Ten niecodzienny poczęstunek jedni chwalili jako dowód wielkiej klasy, a inni złośliwie porównywali w komentarzach do dokarmiania bezdomnych zwierząt, kpiąc z formy podania jedzenia na ulicy.

Cichopek krótko o ślubie: "Nie mam obrączki"

Lenka Klimentova o poczęstunku dla koczujących fotografów. "To był miły gest"

Do całej sprawy odniosła się niedawno Lenka Klimentova, która była gościem na weselu pary. W wywiadzie udzielonym 15 stycznia 2026 roku na kanale YouTube „Call me mommy” tancerka przyznała, że o całej akcji z kawą i ciastem dowiedziała się dopiero po fakcie z doniesień medialnych. Wyraziła jednak przekonanie, że pomysł ten wyszedł najprawdopodobniej od samych nowożeńców, ponieważ, jak stwierdziła, Kasia i Maciej są niezwykle miłymi osobami. Klimentova podkreśliła, że para miała pełne prawo chronić swoją prywatność i zapewnić gościom komfortową zabawę bez obaw o ocenę, a jednocześnie potrafiła okazać ludzką twarz. Jej zdaniem poczęstunek dla pracujących w chłodzie i deszczu fotografów był bardzo miłym gestem, który pokazał, że mimo postawienia twardych granic, potraktowali oni paparazzi z empatią.

Myślę jednak, że mogło to być od Maćka i od Kasi, bo oni są naprawdę tak mili. Ludzie trochę nie znają ich też z tej strony. […] Wydaje mi się, że mogło to równie dobrze pójść od Maćka czy od Kasi. I to, że nie chcieli, żeby weszli paparazzi do środka. […] Paparazzi rzeczywiście byli. Nawet nie za bramą, tylko za ulicą czekali. Byli ochroniarze, wszystko, to było bardzo takie pilnowane. To miły gest, bo ich nie wygonili, tylko im powiedzieli: dobra, se róbcie zdjęcia, jak ludzie przyjeżdżają, ale tylko tyle będziecie mieli. I macie tutaj jedzonko, bo było zimno akurat, wiesz, padało i wszystko. Także no to jest akurat miły gest, ale to ja się też dowiedziałam dopiero po ślubie, ja tego nie wiedziałam." - powiedziała Lenka Klimentova