Magda z "Hotelu Paradise" ujawnia kulisy pracy. Tak wygląda walka o życie na bloku operacyjnym

Magda Biegalska z dwunastej edycji programu "Hotel Paradise" wzbudza ogromne zainteresowanie widzów. Charyzmatyczna bohaterka reality show ma za sobą trudne doświadczenia, a na co dzień zajmuje się ratowaniem ludzkiego życia. W szczerej rozmowie z reporterką stacji VOX FM opowiedziała o swojej drodze do zawodu pielęgniarki i specyfice pracy na bloku operacyjnym.

Magda Biegalska w programie "Hotel Paradise 12" wzbudziła ogromne kontrowersje

Magda Biegalska dała się poznać szerokiej publiczności jako wyrazista uczestniczka dwunastego sezonu popularnego formatu "Hotel Paradise". Bohaterka przebywała w egzotycznej willi od pierwszego odcinka i opuściła program tuż przed ważnym etapem nazywanym UberPandorą. Od samego początku trwania telewizyjnego widowiska tworzyła parę z Andrzejem Banaszakiem. Początkowa sielanka w relacji z telewizyjnym partnerem szybko przerodziła się w poważny konflikt, ponieważ na jaw wyszły ogromne różnice charakterów obu stron.

Podczas emisji reality show celebrytka dała się poznać jako graczka skupiona na zawieraniu sojuszy oraz realizowaniu własnej strategii. Kobieta od samego początku nie ukrywała przed kamerami, że jej głównym celem jest zdobycie nagrody finansowej. Takie bezkompromisowe i szczere podejście wywołało spore niezadowolenie u pozostałych uczestników, którzy wielokrotnie okazywali jej niechęć już po zakończeniu emisji wszystkich odcinków show.

Rusza Hotel Paradise 12 

Magda z "Hotelu Paradise 12" to zawodowa pielęgniarka. Ujawniła realia pracy w szpitalu

W życiu prywatnym Magda Biegalska spełnia się w roli wykwalifikowanej pielęgniarki. Uczestniczka telewizyjnego hitu nie ukrywa przed swoimi fanami, że droga do zdobycia odpowiedniego wykształcenia medycznego kosztowała ją sporo wysiłku i wyrzeczeń. Bohaterka opowiedziała o szczegółach swojej pracy zawodowej podczas wywiadu udzielonego dziennikarce stacji VOX FM.

Paula Dąbrowska: Mówiłaś często o swoim dzieciństwie. Stąd taka radość do niektórych sukcesów?

Magda: Przez to, że miałam bardzo ciężkie dzieciństwo, teraz niezwykle mocno cieszę się z każdego sukcesu i małego osiągnięcia, bo nie byłam do tego przyzwyczajona. Dla ludzi z boku ta moja radość bywa niezrozumiała, wręcz irytująca, bo myślą: "o co ona tak przeżywa te głupoty?". A ja po prostu pamiętam, jak było źle. Moja mama zresztą nie oglądała ani jednego odcinka Hotelu. I może to dobra strategia, bo oszczędziła sobie patrzenia na to, jak mnie tam potraktowano.

Przejdźmy do Twojego życia zawodowego. Jak to się stało, że jako 19-latka wybrałaś pielęgniarstwo?

Jako dziecko bardzo dużo chorowałam. Urodziłam się jako wcześniak w ósmym miesiącu, co dla płuc jest gorsze niż urodzenie się w siódmym. W konsekwencji miałam astmę i potwornie słabą odporność. Liczyłam kiedyś w książeczce zdrowia - między 4. a 7. rokiem życia leżałam w szpitalu aż 32 razy, głównie na zapalenie płuc i oskrzeli. Każdy pobyt trwał od tygodnia do 10 dni, więc spędziłam tam mnóstwo czasu. Często siedziałam w dyżurce z pielęgniarkami, chciałam im pomagać i już wtedy mówiłam, że będę pielęgniarką. W domu katowałam metrowego misia zestawem małego medyka, robiąc mu non stop zastrzyki.

I później pojawiły się studia?

Mieszkając we Włocławku, moich rodziców nie było stać, żeby wysłać mnie na studia do innego miasta. Moim pierwotnym planem były języki obce w biznesie, bo mam smykałkę do języków. Na moje szczęście... nie zebrali grupy i kierunku nie otworzyli! W wakacje, podczas drugiego naboru, dowiedziałam się, że na publicznej uczelni w moim mieście otwierają właśnie pielęgniarstwo. Złożyłam papiery, dostałam się i tak oto zostałam pielęgniarką. To było niesamowite szczęście, że akurat, gdy kończyłam maturę, otworzyli kierunek moich marzeń na miejscu. Jestem ogromnie wdzięczna, bo uwielbiam swoją pracę, a przecież tak wielu ludzi spędza w pracy długie godziny, nienawidząc tego, co robi.

Ale początki chyba nie były usłane różami? Pracowałaś też na oddziale wewnętrznym.

O tak. Przez pierwsze trzy lata byłam dzielona między oddział internistyczny (wewnętrzny) a anestezjologię. Pracę na wewnętrznym wspominam tragicznie, po prostu koszmarnie. Gdy mam gorszy dzień w pracy, przypominam sobie, że przynajmniej nigdy więcej nie będę musiała wracać na internę. Moglibyśmy robić quiz do końca dnia na najgorszą pracę i praca na internie zawsze wygra. Wiem, jak to jest pracować w miejscu, którego się nienawidzi, dlatego doceniam to, co mam teraz. Będąc jeszcze na studiach, w ferie zimowe dogadywałam się z oddziałową i przez dwa tygodnie przychodziłam za darmo na siódmą rano na blok operacyjny tylko po to, żeby popatrzeć, bo byłam na tym punkcie tak zafiksowana. A teraz mi za to płacą!

Jak formalnie wygląda ścieżka do pracy na anestezjologii?

Gdy kończysz licencjat, idziesz do Izb Pielęgniarskich, składasz wniosek o prawo wykonywania zawodu i możesz normalnie szukać pracy. Przepisy mówią, że docelowo na anestezjologii nie będzie można pracować bez specjalizacji lub kursu specjalistycznego, ale ponieważ pielęgniarek brakuje, te ustawy są ciągle przekładane. Żeby w ogóle zapisać się na specjalizację, musisz mieć udokumentowane minimum dwa lata pracy w zawodzie. Idąc do pracy, podpisałam zobowiązanie, że po przepracowaniu tych dwóch lat od razu na nią pójdę. I tak zrobiłam. To są dwuletnie studia podyplomowe, które kończą się państwowym egzaminem w Warszawie - cała Polska pisze w jednym czasie, dokładnie tak jak lekarze swój egzamin końcowy. Pisałam ten egzamin równolegle z dwoma chłopakami z mojego oddziału i zdobyłam najlepszy wynik, do maksa zabrakło mi chyba tylko trzech punktów! Anestezjologia to królowa nauk medycznych. W środowisku mówi się, że pielęgniarka anestezjologiczna poradzi sobie na każdym innym oddziale. Uwielbiam specyfikę tej pracy, bo na sali operacyjnej jestem tylko ja i lekarz. Na zwykłym oddziale pracujesz w grupie z innymi pielęgniarkami, a tutaj mam w pełni samodzielne stanowisko. Co sobie uszykuję, to jest moje, nikt nie przyjdzie i nie zrobi niczego za mnie. Każdy dzień jest inny, codziennie mam innych pacjentów, inne zabiegi i samo bycie na bloku bardzo mnie jara.

Oprócz pracy na bloku działacie też inaczej?

Tak, anestezjologia funkcjonuje również jako Zespół Szybkiego Reagowania. Kiedy na jakimś oddziale stan pacjenta nagle się pogarsza albo następuje nagłe zatrzymanie krążenia, pielęgniarki dzwonią po nas. Wtedy łapiemy torbę reanimacyjną, biegniemy przez szpital i prowadzimy reanimację. To jest niesamowity skok adrenaliny, coś świetnego. W niektórych szpitalach pielęgniarki anestezjologiczne rotują się też na oddział Intensywnej Terapii (OIT), ale u nas to są dwa zupełnie osobne zespoły. Przychodzę do pracy, mamy miesięczną rozpiskę i wiem na przykład, że danego dnia mam dniówkę i będę znieczulać na chirurgii ogólnej. Biorę plan operacyjny, sprawdzam, jakie są zabiegi i muszę dobrać do tego odpowiedni sprzęt. Idę na blok, przebieram się w mundurek operacyjny i na swojej sali zaczynam od przetestowania aparatu do znieczulenia (czyli respiratora wraz z gazami anestetycznymi i kardiomonitora). Muszę przygotować sprzęt do wentylacji mechanicznej oraz do intubacji, czyli zabezpieczenia dróg oddechowych, a także wszystkie leki potrzebne do znieczulenia. Gdy wszystko stoi gotowe, wołam pacjenta. Jestem pierwszą osobą na bloku, która go wita i przejmuje od pielęgniarek z oddziału. Moim kluczowym obowiązkiem jest pełna identyfikacja pacjenta, żeby nie doszło do pomyłki - na przykład strony operowanej lub nogi. Gdyby cokolwiek się nie zgadzało, to ja muszę to wychwycić. Dbam o komfort psychiczny pacjenta. Mam swoje małe sztuczki, rozmawiam z nimi, a dorosłym pacjentom w ramach rozładowania gigantycznego stresu potrafię dać naklejkę "Dzielny Pacjent" - to jest tak abstrakcyjne, że od razu zaczynają się śmiać. Potem podłączam monitoring, sprawdzam drożność wkłuć obwodowych, a przy dużych operacjach, gdzie spodziewamy się utraty krwi, zakładam drugi, gruby wenflon do ewentualnego przetaczania krwi. Ściśle współpracując z lekarzem anestezjologiem, podaję leki na jego zlecenie słowne, a on intubuje pacjenta. Choć będąc po specjalizacji, w sytuacjach nagłych, ratujących życie, mam pełne prawo intubować sama. Czasami robię to też planowo na bloku, żeby trenować rękę, i bardzo to lubię. W skrócie: dbamy o to, żeby pacjent przeżył, żeby go nie bolało i żeby bezpiecznie wyjechał z sali.

Brzmi to niesamowicie odpowiedzialnie. A jaka była Twoja najtrudniejsza sytuacja w pracy, którą pamiętasz do dziś?

O matko, takich sytuacji były tysiące. Najgorsze są przypadki, kiedy prosto z wypadku komunikacyjnego, przez SOR, pacjent wjeżdża na blok "na ostro". To wygląda dosłownie jak sceny z amerykańskich seriali medycznych typu Grey's Anatomy czy Chicago Med. Nigdy nie zapomnę sytuacji, gdy skończyłam swój planowy blok i siedziałam w pokoju socjalnym na parterze, czekając czy będę musiała kogoś podmienić. Przeglądałam lokalny portal informacyjny z Włocławka i rzucił mi się w oczy artykuł o czołowym zderzeniu. Kierowca zasłabł lub zasnął i uderzył w samochód, którym jechała kobieta w zaawansowanej, ósmej czy dziewiątej miesiącu ciąży. Napisali, że wiozą ją do naszego szpitala. Nagle dzwoni telefon: "Madzia, natychmiast biegnij na blok ginekologiczny, będzie cięcie pacjentki z wypadku!" To była ta pani z artykułu. Musiałam przebiec przez długi szklany korytarz, przez główne wejście szpitala na pierwsze piętro - biegłam jak o życie. Wpadam, a pacjentka leży na noszach z karetki, w ubraniach, wokół chaos. Przy tak pilnym cięciu nie ma czasu na znieczulenie w plecy (przewodowe) - natychmiast idziemy w znieczulenie ogólne. Obowiązuje wtedy specjalny standard natychmiastowej intubacji i podawania leków. Musisz ją w ułamku sekundy przełożyć na stół, podłączyć kardiomonitor, sprawdzić wenflony, podać leki, zaintubować, a w tym samym czasie ginekolodzy myją jej brzuch środkiem dezynfekującym, obkładają serwetami i ubierają sterylne fartuchy. Od momentu wjechania tej kobiety na salę do wyciągnięcia żywego dziecka minęło zaledwie półtorej minuty! Na żywo wygląda to jeszcze szybciej i straszniej niż w telewizji.

Czy jesteś mądrzejszy od uczestnika Hotelu Paradise 12? Czas na SPRAWDZIAN WIEDZY
Pytanie 1 z 19
Co to jest Wielki Bełt?