Spis treści
Magdalena Boczarska w programie "Taniec z Gwiazdami". Aktorka wspomina trudne początki
Występy w popularnym formacie telewizyjnym stanowią dla celebrytów potężny sprawdzian odporności psychicznej oraz kondycji organizmu. Świadomość obecności kamer i publiczności w studiu często potęguje stres u rywalizujących par. Znana z ekranów kinowych Magdalena Boczarska przyznaje otwarcie, że największą trudność sprawia jej konieczność bezbłędnego wykonania układu bez szansy na dubel. Bogaty dorobek zawodowy pomaga jej jednak opanować nerwy. W rozmowie z dziennikarzami aktorka opisała realia telewizyjnej produkcji oraz błyskawiczne przełamanie lodów ze swoim trenerem.
Zobacz też: Skandaliczne komentarze w sieci! Wygoda staje w obronie Boczarskiej
Magdalena Boczarska szczerze o bliskości. Gwiazda kina zdradza kulisy relacji z tancerzem
Odtwórczyni wielu ważnych ról traktuje telewizyjny format jako połączenie desek teatru z planem zdjęciowym, jednak z ogromnym naciskiem na realizację w czasie rzeczywistym. Taka forma przekazu niesamowicie potęguje adrenalinę przed wyjściem na parkiet. Odbiorcy przed telewizorami mogą bowiem natychmiast wyłapać każde najmniejsze potknięcie artystki.
Stres wywołany występami na żywo stanowił tylko część nowej rzeczywistości. Dziennikarze "Super Expressu" poruszyli z artystką kwestię budowania intymności z przydzielonym trenerem. Dla sporej grupy startujących gwiazd obdarzenie obcej osoby pełnym zaufaniem i zgoda na dotyk stanowią barierę nie do pokonania na starcie rywalizacji.
Zobacz też: Setki wiadomości od kobiet, a on mówi STOP! Fabijański ujawnia dlaczego
To jest trochę pomieszanie, trochę dużego show, trochę teatru, trochę planu filmowego, trochę takiego gigantycznego rozmachu, ale oczywiście z samego charakteru, jaki ma ten program, jest to zupełnie coś innego, bo żadna moja praca nie odbywa się na żywo i powiedziałabym, że to jest największa różnica. To filmik na żywo, czyli emisja i fakt, że to musi wszystko pójść perfekcyjnie. Nic nie nadaje się do dubla, nie można tego powtórzyć. Myślę, że błędy w teatrze też się zdarzają, są jakoś dużo bardziej są wybaczane - mówi nam Magdalena Boczarska.
Znana artystka zdobyła się na ogromną szczerość w ocenie sytuacji. Wyznała bez owijania w bawełnę, że skrócenie dystansu nastąpiło nadzwyczaj szybko. Gigantyczna w tym zasługa jej instruktora, który od razu stworzył doskonałe i bezpieczne środowisko pracy. Ich zapoznawcza rozmowa błyskawicznie zniwelowała stres i dała solidne fundamenty.
Uczestniczka telewizyjnego widowiska zwróciła uwagę na absolutną konieczność obdarzenia partnera stuprocentowym kredytem zaufania. Brak wzajemnego zrozumienia uniemożliwia zaprezentowanie prawdy na parkiecie. Wymagające ramy czasowe zmuszają pary do natychmiastowego zacieśnienia więzi i odrzucenia wszelkich zahamowań. Uznana gwiazda filmowa przeszła przez ten etap niezwykle płynnie, dzięki czemu mogła całkowicie skupić się na morderczych treningach.
Zobacz też: Magdalena Boczarska zszokowała w nowym duecie. Widzowie zniesmaczeni występem
Po pierwsze, nie było mi trudno, bo osoba Jacka bardzo temu sprzyjała. Jacek też zrobił wiele na samym początku. Przyniósł mi ciastka na pierwsze spotkanie. Bardzo mnie oswoił, ale ja też wiedziałam, że nie ma sensu inaczej. Przy tak bliskim kontakcie i przy próbie stworzenia czegoś razem - to bezpieczeństwo i zaufanie to jest podstawa i to, że mieliśmy tak naprawdę niewiele czasu i musieliśmy przejść tę skróconą drogę. Myślę, że sobie nawzajem ten kredyt daliśmy - wyznała "Super Expressowi" Magdalena Boczarska.
Rozmowę z aktorką poprowadziła Julita Buczek.