Spis treści
Kim jest Marcin Miller? Kariera i muzyka
Marcin Miller urodził się w 1970 roku we wsi Prostki w województwie warmińsko-mazurskim (praktycznie przy granicy z województwem podlaskim). Już jako dziecko interesował się muzyką i uczęszczał do ogniska muzycznego. Ukończył liceum ekonomiczne, a potem przez trzy miesiące studiował w Instytucie Energochemii Węgla i Fizykochemii Sorbentów Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. Potem pracował w urzędzie pracy w Ełku, gdzie odpowiadał za rejestrację osób bezrobotnych do systemu.
Muzyka na poważnie pojawiła się w latach 90., kiedy to założył zespół Boys. Wydali oni ponad 20 albumów studyjnych. Album "Łobuz i drań" z 1996 roku sprzedał się w ponad milionowym nakładzie.
Równolegle z Boysami Marcin Miller występuje "solo". Wydał takie albumy jak "Zakochany facet" (1999) i "Wciąż zakochany" (2016). Koncertuje zarówno z zespołem jako i singlowo.
Działa również aktywnie w mediach. Brał udział w "Tańcu z Gwiazdami" i od dawna jest jednym z jurorów w "Disco Star.
Życie prywatne Marcina Millera
Marcin Miller swoją żonę Annę poznał już w szkole średniej. Jak wspominał, od razu się w niej zakochał. Kobieta ogólnie unika mediów i rzadko pojawia się na sesjach zdjęciowych z mężem. Miller przyznał się, że o mało nie stracił kobiety, ponieważ dopuścił się zdrady. Dzięki jednak jej dobroci i chęci, udało się uratować małżeństwo.
Para doczekała się dwóch synów - Alana i Adriana. Miller doczekał się też wnuków.
Marcin Miller słucha takiej muzyki. Do tego się przyznał
Marcin Miller choć jest jedną z największych ikon disco polo, na co dzień nie do końca słucha tego gatunku muzyki. Już wielokrotnie w wywiadach wspominał, że jednym z jego ulubionych zespołów jest Depeche Mode. Dodatkowo często lubi włączać playlisty z muzyką z lat 80 i 90. Nie tylko w klimacie dance, ale również romantyczne ballady. W rozmowie z ebilet wspomniał, że ogólnie np. nie wraca do starych piosenek Boysów, ponieważ ta muzyka to jego praca i pasja, natomiast po lubi sprawdzać inne gatunki muzyczne.
W rozmowie za to z Gazetą Olsztyńską w 2017 roku przyznał, że nie do końca jemu podoba się wygląd obecnej sceny disco polo.
- Kiedyś mi się fajnie tego słuchało, a dzisiaj nie daję rady. Wszystko jest na jedno kopyto, mechaniczne i bez jaj. Dzisiejsze tak zwane gwiazdy zżynają z niemieckich bitów. Mnie to nie odpowiada. Przy disco polo wytrzymuję góra dwadzieścia minut. Potem boli mnie głowa i muszę włączyć coś innego, coś normalnego. Tego nie da się słuchać! Muszę się zresetować, żeby nie zwariować - powiedział wtedy Miller.