Menedżer ujawnia kulisy tragicznej śmierci Magdaleny Majtyki. "Myślałem, że dzwonią z rolą"

2026-03-11 17:58

Magdalena Majtyka odeszła tragicznie na początku marca 2026 roku. Nikt nie zakładał, że sprawa zaginięcia tak szybko zamieni się w śledztwo dotyczące śmierci znanej aktorki. Jej menedżer nie kryje wstrząsu. Jak podkreśla, była jedną z najzdolniejszych osób w branży, a telefon od śledczych zapamięta do końca życia.

Tajemnicza śmierć Magdaleny Majtyki. Ciało znaleziono w lesie

Ciało 41-letniej Magdaleny Majtyki odkryto 6 marca 2026 roku w zalesionym terenie w Biskupicach Oławskich. Zwłoki znajdowały się zaledwie 200 metrów od jej rozbitego auta. Zaginięcie artystki zgłoszono zaledwie dzień przed makabrycznym odkryciem.

Do tej pory nie ustalono bezpośredniej przyczyny zgonu. Przeprowadzona sekcja nie ujawniła żadnych obrażeń mogących tłumaczyć śmierć 41-latki. Prokuratorzy zlecili dodatkowe ekspertyzy toksykologiczne oraz histologiczne, na które trzeba będzie poczekać około dwóch miesięcy. Śledczy wstępnie wykluczyli, by sam wypadek drogowy był powodem śmierci. Obecnie postępowanie toczy się w kierunku nieumyślnego spowodowania śmierci, a zgromadzone dowody nie wskazują na udział osób trzecich.

Magdalena Majtyka realizowała się zarówno na deskach teatru, jak i przed kamerą. Widzowie mogli ją oglądać między innymi w roli Jagody w serialu "Na Wspólnej".

Menedżer wspomina Magdalenę Majtykę. "Miała tysiąc pomysłów"

Maksymilian Wesołowski, który na co dzień współpracował z aktorką, opowiedział o niej w rozmowie z "Super Expressem". Menedżer nie ukrywał ogromnego poruszenia. Jak podkreślił, Majtyka była osobą niezwykle serdeczną i obdarzoną wielkim talentem.

Zobacz też: Przełomowe informacje po śmierci Magdaleny Majtyki. Prokurator ujawnił

- Mówienie o tym w czasie przeszłym jakoś nie mieści się w głowie... I niesprawiedliwe jest to, że mówienie o jej fantastycznym warsztacie teraz będą wszyscy podkreślać, kiedy to już nic nie zmieni i nie przyniesie nowych angaży, których tak pragnęła. Praca aktora często polega na tym, że dostaje  materiał do nagrania tak zwanego self-tape'a i jedni ociągają się z tym, czekają może na wenę. Magda zawsze miała tysiąc pomysłów, wskakiwała od razu, nagrywała, nie marudziła, nie szukała wymówek. Zawsze była otwarta na nagrania, chciała dać szansę szczęściu. Dzwoniła dopytać co się nowego dzieje na rynku, do czego mogłaby wystartować w castingu - powiedział Wesołowski.

Warto dodać, że artystka posiadała również umiejętności kaskaderskie, co dawało jej ogromną przewagę w branży. Dzięki temu wiele wymagających scen mogła realizować samodzielnie.

- Super radziła sobie w tańcu, miała ogrom umiejętności, które potrafiła wykorzystać w pracy aktorskiej. Szkoda, że ten potencjał jej nie był wykorzystany tak jakby o tym marzyła - nie miała ogromu zleceń, ale była doskonale znana w świecie aktorskim - powiedział manager.

Zaskakujący telefon od policji w sprawie Magdaleny Majtyki

Informacja o zaginięciu, a następnie o tragicznej śmierci Magdaleny Majtyki, była dla Maksymiliana Wesołowskiego ogromnym szokiem.

- Rano 6 marca zadzwonił telefon. Na początku nikt się nie przedstawił, tylko poszukiwał agenta Magdy. Myślałem, że to producent z jakąś rolą. A okazało się, że to policja, bo mąż zgłosił jej zaginięcie i pytali o ostatni kontakt. A my rozmawialiśmy jakiś miesiąc temu. W pierwszym odruchu, po zakończonej rozmowie z policją, zadzwoniłem do Magdy, ale oczywiście telefon był wyłączony - powiedział manager.

Mężczyzna próbował skontaktować się z przyjaciółkami aktorki, jednak nikt nie odbierał telefonu.

- Po chwili zobaczyłem, że pojawił się post o zaginięciu, także pewnie wszyscy wymieniali się informacjami. Po kilku godzinach pojawiła się informacja, że ziścił się najczarniejszy scenariusz. Poraziła mnie ta informacja - podsumował manager Majtyki.

Tak wyglądał pogrzeb Bożeny Dykiel
Sonda
Wierzysz w życie po śmierci?
Super Express Google News