Misheel Jargalsaikhan zdradza kulisy "Rodziny zastępczej". Tak zapamiętała pracę na planie

2026-04-28 12:01

Kultowy serial wychował tysiące polskich widzów i na zawsze zapisał się w historii telewizji. Dziś Misheel Jargalsaikhan dzieli się z "Super Expressem" wspomnieniami z planu "Rodziny zastępczej", opowiadając o blaskach i cieniach dorastania w blasku fleszy oraz przyjaźniach, które trwają do dzisiaj.

Misheel Jargalsaikhan po latach zdradza kulisy serialu "Rodzina zastępcza"

Wiele lat po zakończeniu nadawania uwielbianego przez Polaków formatu, sentyment do niego absolutnie nie słabnie. Produkcja wywołuje potężne emocje nie tylko u wiernych sympatyków, ale również u członków dawnej obsady. Misheel Jargalsaikhan dorastała na oczach ogromnej widowni, a udział w telewizyjnym hicie stanowił absolutny fundament jej późniejszej drogi. Aktorka wprost deklaruje, że to właśnie na telewizyjnych korytarzach gromadziła bezcenne życiowe lekcje, dzięki którym stała się w pełni ukształtowanym człowiekiem.

Zobacz też: Nie do wiary jak dziś wygląda dziecięca gwiazda! Dosłownie kipi seksapilem

Sonda
Tęsknisz za serialem "Rodzina zastępcza"?

Misheel Jargalsaikhan opowiada o presji i trudach pracy przy "Rodzinie zastępczej"

Występy przed kamerami wiązały się z fantastycznymi przeżyciami, jednak równocześnie stanowiły potężny ciężar dla młodej dziewczyny. Ciągłe przebywanie na celowniku opinii publicznej, wielogodzinne nagrania oraz wszechobecne nerwy niosły ze sobą ryzyko negatywnych konsekwencji dla jej psychiki. W tamtym okresie kluczowe okazało się wsparcie matki wykonującej zawód lekarza. To rodzicielka przekazała jej niezbędną wiedzę o metodach radzenia sobie z gigantyczną presją i skutecznie pokazała, jak opanować gwałtowne emocje w kryzysowych momentach.

Zobacz też: Misheel Jargalsaikhan o świętach. Jak udaje jej się łączyć mongolskie i polskie tradycje?

To jest 10 lat mojego życia. Ja to wspominam jako jeden z cudownych czasów i niesamowitych doświadczeń, które gdzieś tam pokierowały moim życie w ten sposób, że jestem dzisiaj tu, gdzie jestem. To doświadczenie pracy na planie pod stresem - to jest coś, co mogłoby sprawić, że dzisiaj byłabym rozregulowana totalnie, ale moja mama jako lekarz od małego pomagała mi, uczyła mnie, w jaki sposób można regulować układ nerwowy. Dzięki temu wiem na swoim doświadczeniu, jak to jest być zestresowanym, co to znaczy pracować pod presją, po 14 godzin dziennie i w momencie, kiedy stajesz się starsza i rozumiesz, że oglądała cię cała Polska. Nie masz też tego życia prywatnego, więc myślę, że tutaj właśnie ta medycyna tak naprawdę mi pomogła. Dzięki pracy na planie odkryłam potęgę medycyny - mówi nam Misheel.

Gigantyczna wręcz sława nie przysłoniła gwieździe dobrych wspomnień z minionych lat, które zdecydowanie dominują w jej pamięci. Jargalsaikhan nie doświadczyła fali nienawiści ani zawiści ze strony rówieśników, a otoczenie reagowało na nią niezwykle przychylnie. Trzeba pamiętać, że w epoce przed ekspansją platform społecznościowych to szklany ekran stanowił dla społeczeństwa centrum codziennej rozrywki, co bezpośrednio przekładało się na fenomenalne wyniki oglądalności popularnych formatów.

Zobacz też: Dzięki "Rodzinie zastępczej" pokochała ją cała Polska. Nagle zniknęła z ekranów

Ja się zazwyczaj spotykałam z bardzo pozytywnymi reakcjami ze strony widzów, bo widzowie autentycznie pokochali ten serial i ja się nie dziwię, bo to był fajny projekt. Pamiętam, że były czasy, kiedy nie było internetu. Jedyną rozrywką była tak naprawdę telewizja, oprócz zabawy na zewnątrz dla dzieciaków, czy dla ludzi starszych, młodszych, bo widzowie "Rodziny zastępczej" - to jest kategoria, od dzieci po starsze osoby. Były pozytywne reakcje. Dzisiaj oglądając jakiś nowy serial, mówi się, że to jest dobra oglądalność (...) A w tamtych czasach "Rodzina zastępcza" miała oglądalność znacznie wyższą, co wiązało się z tym, że ta rozpoznawalność była większa, ale reakcja zawsze były pozytywne - mówi "Super Expressowi" aktorka.

Upływający czas nie zniszczył więzi międzyludzkich zawiązanych w trakcie tworzenia dawnych odcinków serialu. Artystka do dzisiaj regularnie widuje się z liczną grupą dawnych współpracowników telewizyjnych. Jej serdecznym przyjacielem pozostaje Jarosław Boberek, natomiast wyjątkowo ciepłe, niemal rodzinne relacje łączą ją nadal z takimi postaciami jak Aleksandra Szwed, Sergiusz Żymełka czy Monika Mrozowska. Zbudowane przed laty znajomości okazały się wyjątkowo trwałe i wciąż stanowią fundamentalny element w jej codziennym funkcjonowaniu.

Z takich osób, które teraz aktualnie są w moim życiu najbardziej, no to jest Jarosław Boberek, który jest członkiem naszej kliniki, przychodzi na zabiegi od jakiegoś czasu. Z nim się przyjaźnię, bardzo się lubimy, więc to nie jest tylko spotkanie, lekarz, pacjent, a przyjaciele - przyjaciel. Z Olą Szwed mamy super relacje, z Sergiuszem, z Moniką Brzozowską, więc takie autentyczne relacje, gdzie nawet jak się nie widzimy, parę lat i się spotkamy, to reagujemy jak na spotkanie ze swoją siostrą, którą kochamy - wyjawiła nam Misheel.

Kwestia ewentualnej reaktywacji telewizyjnego hitu z dawnych lat regularnie powraca w debacie publicznej. Dyskusje przybrały na sile, odkąd archwialne odcinki udostępniono użytkownikom internetu, co natychmiast wywołało lawinę sentymentalnych komentarzy i domysłów o nagraniu nowych sezonów. W wywiadzie przeprowadzonym przez Julitę Buczek aktorka przyznała, że zapytania o kontynuację padają wyjątkowo często i nabierają coraz poważniejszego charakteru. Jargalsaikhan stawia jednak twardy warunek, twierdząc, że powrót na plan miałby sens wyłącznie w przypadku stworzenia genialnego scenariusza, który bez problemu udźwignąłby legendę pierwowzoru.

Teraz Polsat na swoim YouTubie, na kanale, zaczął puszczać "Rodzinę zastępczą" od pierwszego odcinka jeszcze raz. To jest takie przypomnienie i taki mały prezencik dla fanów serialu. Ostatnio coraz częściej pojawiają się pytania właśnie, czy gdyby była taka opcja, to czy bym weszła ponownie na plan. Wydaje mi się, że to byłaby cudowna przygoda kolejna, ale trudna - no bo pobić ten oryginał, to nie byłoby łatwe. Trzeba by wymyślić jakiś niesamowicie dobry scenariusz, ale chyba tak - wyznała gwiazda.

Grała w "Rodzinie zastępczej". Tak wspomina pracę na planie
Super Express Google News