Wyjątkowy szczegół przy urnie Andrzeja Beya-Zaborskiego. Ten gest przypomniał o nieznanej pasji aktora

2026-08-18 15:34

W trakcie ceremonii pogrzebowej Andrzeja Beya-Zaborskiego uwagę zebranych przykuł jeden niecodzienny detal. Obok urny z prochami artysty ustawiono pałeczki do gry na perkusji w towarzystwie pojedynczej, czerwonej róży. Ten z pozoru drobny gest był nawiązaniem do istotnego epizodu w życiu aktora, o którym wielu jego fanów mogło nie mieć pojęcia. Przed tym, jak zdobył sympatię widzów, jego największą miłością pozostawała muzyka.

Pałeczki perkusyjne przy urnie. Tak pożegnano Andrzeja Beya-Zaborskiego

Ostatnie pożegnanie Andrzeja Beya-Zaborskiego miało miejsce we wtorek, 18 sierpnia, w stolicy Podlasia. Odtwórca kultowej roli komendanta Henryka w cyklu komedii "U Pana Boga..." zmarł w wieku 75 lat. W trakcie uroczystości, obfitującej w momenty pełne zadumy, wzrok zgromadzonych przyciągał szczególnie jeden element. Tuż obok urny z prochami artysty ustawiono pałeczki perkusyjne, co stanowiło bezpośrednie nawiązanie do jego wczesnych, muzycznych fascynacji.

Zobacz też: "Jest już u Pana Boga w ogródku". Poruszające słowa na pogrzebie Andrzeja Beya-Zaborskiego

Zanim został komendantem w U Pana Boga za piecem, Andrzej Beya-Zaborski kochał muzykę

Andrzej Beya-Zaborski swoimi kreacjami aktorskimi przez lata zaskarbiał sobie sympatię szerokiej publiczności. Zapadł w pamięć widzów głównie dzięki roli komendanta w filmach reżyserowanych przez Jacka Bromskiego. Aktora mogliśmy podziwiać w produkcjach takich jak "U Pana Boga za piecem", "U Pana Boga w ogródku", "U Pana Boga za miedzą" czy najnowszym "U Pana Boga w Królowym Moście". Droga artystyczna zmarłego twórcy początkowo nie wiodła jednak w stronę teatru czy filmu. Jego pierwszą wielką pasją była muzyka i to właśnie dlatego podczas ceremonii pogrzebowej zdecydowano się na umieszczenie przy urnie przedmiotów, które symbolizowały ten ważny etap w jego życiu.

Msza żałobna rozpoczęła się punktualnie o godzinie 10.30 w kaplicy Cmentarza Farnego przy ulicy Raginisa w Białymstoku. W uroczystości wzięli udział członkowie najbliższej rodziny, przyjaciele, koledzy z pracy oraz reprezentanci świata kultury. Rodzina artysty wcześniej poprosiła uczestników pogrzebu, by zamiast przynoszenia tradycyjnych wiązanek, wsparli finansowo działalność Fundacji "Pomóż Im", która opiekuje się hospicjum dla najmłodszych.

To właśnie pałeczki perkusyjne, umieszczone w pobliżu urny, stały się najbardziej wymownym punktem ceremonii. Były one bezpośrednim odwołaniem do młodzieńczych lat zmarłego, kiedy to właśnie gra na instrumencie pochłaniała go bez reszty. Dla osób żegnających aktora, ten drobny rekwizyt był czymś więcej niż tylko dekoracją - stanowił klamrę spinającą całą jego twórczą drogę. Z jednej strony ewokował wspomnienia z czasów wczesnej młodości, z drugiej zaś towarzyszył mu symbolicznie podczas ostatniej drogi.

Kompozycję przy urnie dopełniała jedna, klasyczna czerwona róża. Taki skromny zestaw, pozbawiony zbędnego przepychu, z przedmiotom nierozerwalnie połączonym z życiorysem zmarłego, paradoksalnie przykuwał wzrok ze zdwojoną siłą.

Aktor przez prawie czterdzieści lat występował na deskach Białostockiego Teatru Lalek, jednak to produkcje filmowe zapewniły mu największą popularność. Kreacja komendanta policji z serii "U Pana Boga..." zagwarantowała mu miejsce w sercach wielu generacji Polaków.

W trakcie uroczystości pogrzebowych przypominano o zasługach, talencie i wyjątkowej osobowości artysty. Przemawiający nawiązywali też do jego najsłynniejszej roli, nierozerwalnie związanej z filmowym Podlasiem. Profesor Wiesław Czołpiński, kończąc swoją przemowę, użył sformułowania będącego wprost nawiązaniem do słynnej serii, w której grał aktor: "Jest już u Pana Boga w ogródku".

Zobacz też: Nie żyje Andrzej Beya-Zaborski. Aktor znany z "U Pana Boga za piecem" miał 75 lat

Sonda
Wierzysz w życie po śmierci?
Stanisława Ryster, Zofia Kucówna i Andrzej Kopiczyński. Burzliwe życie gwiazd TVP. Niezapomniani