Decyzja Trumpa o amerykańskich wojskach w Europie
Spór o amerykańskich żołnierzy w Polsce to pokłosie transakcyjnego podejścia Donalda Trumpa do sojuszy. Choć w czasie pierwszej kadencji obiecał on wzmocnienie wschodniej flanki NATO o dodatkowe tysiące mundurowych, rzeczywistość okazała się bardziej złożona. Obecna afera wynika z obaw, że nowa administracja USA może wykorzystać obecność wojsk jako kartę przetargową w relacjach z Europą. Mimo że Polska wydaje na zbrojenia rekordowe 4% PKB, wciąż pojawiają się sygnały o możliwym wycofaniu części sił z kontynentu, jeśli inni członkowie NATO nie zwiększą nakładów.
Zamieszanie potęguje fakt, że deklaracje o „5 tysiącach żołnierzy” często mieszają się z planami relokacji jednostek z Niemiec, co budzi napięcia dyplomatyczne na linii Warszawa-Berlin-Waszyngton. W efekcie polskie bezpieczeństwo staje się elementem szerszej gry o reformę NATO i podział kosztów obrony, gdzie wcześniejsze gwarancje stabilności są poddawane ponownej weryfikacji przez Pentagon.
Będzie więcej wojsk w Polsce
22 maja 2026 roku pojawiły się doniesienia o tym, że w Polsce jest szansa na nie wycofanie, a nawet dodanie amerykańskich wojsk w Polsce. Ten temat potwierdziła Kancelaria Prezydenta RP - Karola Nawrockiego.
- - Mowa o dodatkowych 5 tysiącach żołnierzy. To moment, kiedy mówimy o wielkim sukcesie Karola Nawrockiego. Dzięki jego osobistym relacją zapadła taka decyzja. One mają znaczenie [...] W ostatnich dniach udało się pokazać, że bezpieczeństwo to sfera, w której dochodzi do współpracy i została wyjęta poza polityczne spory [...] Dla Polski są najważniejsze czynniki jak nowoczesna armia [...] Amerykanie też byli zaskoczeni, niektórzy przygotowali się do rotacji [...] Sprawa zakończyła się dla nas wielkim sukcesem, ale musimy spojrzeć na to szerzej. To wszystko wpisuje się w spory, które mają miejsce w Stanach Zjednoczonych i o ich politykę zagraniczną, szczególnie w Europie - skomentował Kolarski.