Spis treści
Agaton Koziński analizuje porażkę Donalda Trumpa w wyborach połówkowych
Wyniki wyborów połówkowych do amerykańskiego Kongresu okazały się dla Donalda Trumpa bardzo poważnym sygnałem ostrzegawczym. Agaton Koziński podczas rozmowy w programie „Poranny ring” zauważył, że rozmiar strat poniesionych przez obóz republikanów budzi szczególny niepokój. Według oceny publicysty od dotychczasowej władzy zaczęły odwracać się nawet te stany, które tradycyjnie uchodziły za konserwatywne.
Komentator rozważał, czy źródłem kłopotów przywódcy USA był brak umiejętności wygaszenia konfliktu z Iranem, czy też wiara we własną nieomylność. „No pytanie, czy sami sobie ukręcili bat, bo nie wiemy co tak naprawdę się wydarzyło, czy bezwład wojny, no bo wojna ma ten gen nieprzewidywalności w sobie bardzo silny. Rozpoczęli coś, czego nie umieli zakończyć, czy zwykła arogancja władzy, takie odcięcie od rzeczywistości, że ja mogę wszystko, jestem królem świata, a król świata podejmuje każdą decyzję i każda decyzja jest dobra. No tutaj to jest bardzo silna, ale bardzo, bardzo potężna lekcja dla Donalda Trumpa” – mówił Koziński.
Donald Trump budował salę balową w Białym Domu zamiast zajmować się polityką?
Bardzo istotnym punktem dyskusji okazała się kwestia hierarchii ważności spraw, którymi zajmował się Donald Trump. Agaton Koziński zasugerował, że amerykański prezydent mógł przegapić rosnącą frustrację obywateli, gdyż skoncentrował się na projektach oderwanych od codziennych trosk społeczeństwa. „Co tak naprawdę przesądziło o tym, że przegrał, czy źle odczytał sygnały, czy sygnałów w ogóle nie dostał, czy sygnały źle zinterpretował, bo z jakiegoś powodu był pochłonięty salą balową, budową w Białym Domu sali balowej, a nie był pochłonięty realną polityką. No tutaj to są, to są kluczowe rzeczy” – podkreślał publicysta w „Porannym ringu”.
Właśnie temat politycznych priorytetów zdominował analizę przeprowadzoną przez dziennikarza. Koziński nie wydawał jednoznacznego wyroku, czy głowa państwa celowo zlekceważyła nadchodzące sygnały ostrzegawcze, czy zwyczajnie nie umiała wyciągnąć z nich odpowiednich wniosków. Zaznaczył natomiast, że wyborcze skutki tych działań mogą okazać się dla polityka niezwykle bolesne.
Wysokie ceny paliw w USA i wojna z Iranem pogrążyły Donalda Trumpa
W opinii Agatona Kozińskiego kluczowym czynnikiem, który wywołał gniew głosujących, były stawki na stacjach benzynowych. W USA auto jest podstawowym środkiem lokomocji, dlatego drożejące tankowanie wyjątkowo dotkliwie obciąża portfele zwykłych obywateli. Komentator zwrócił uwagę, że na decyzje Amerykanów przy urnach mocno wpłynął konflikt z Iranem oraz wywołane przez niego skutki ekonomiczne.
„Amerykanie głosowali przeciwko wysokim cenom paliwa, a nie przeciwko działaniom amerykańskiej administracji za granicą” – wyjaśniał publicysta. Dodał również, że w obliczu rosnących kosztów codziennego utrzymania nawet najbardziej oddani wyborcy partii republikańskiej potrafią zmienić swoje sympatie polityczne.