Sytuacja w Krakowie
Odwołanie prezydenta Krakowa w 2026 roku to finał wielomiesięcznego paraliżu decyzyjnego w mieście. Po rezygnacji Jacka Majchrowskiego w 2024 roku wybory wygrał Aleksander Miszalski, jednak jego kadencja od początku stała pod znakiem ostrych konfliktów z Radą Miasta, problemów z dopięciem budżetu oraz kontrowersji wokół wielkich inwestycji infrastrukturalnych. Czarę goryczy przelały zarzuty o niegospodarność przy projektach transportowych i chaos urzędniczy. Grupa mieszkańców oraz radni opozycji zebrali wymaganą liczbę podpisów, co doprowadziło do ogólnomiejskiego referendum. Frekwencja przekroczyła próg ważności, a większość krakowian zagłosowała za odwołaniem prezydenta przed końcem kadencji.
Po tym politycznym trzęsieniu ziemi premier wyznaczył komisarza rządowego, który tymczasowo zarządza magistratem do czasu przedterminowych wyborów. Kampania ruszyła błyskawicznie, a giełda nazwisk pęka w szwach. Wśród głównych kandydatów wymienia się m.in. Łukasza Gibałę, lidera stowarzyszenia Kraków dla Mieszkańców, który od lat buduje swoją pozycję na krytyce dotychczasowych władz i zajął drugie miejsce w poprzednich wyborach. Partia rządząca poparła Monikę Piątkowską.
Kraków to wierzchołek góry lodowej
Profesor Kik wprost powiedział, że sytuacja w Krakowie nie wzięła się z tylko chęci zmian, ale to tak naprawdę początek wszystkiego.
- To, że świat znajduje się w obecnym okresie przejściowym, to najgorszy moment, a może trwać do 2050. Świat jest w samym centrum okresu przejściowego. Wszystko hula. Wszystko jest podzielone - Europa i Polska też. Nie ma stabilizacji. To, co się dzieje w Polsce i Krakowie to odzwierciedlenie tego chaosu, który się dzieje. To nie są podziały konstruktywne, tylko destruktywne, jeżeli chodzi o porządek w Polsce. Mamy polaryzację polityczną, to pierwsza polska cecha, czyli polska podzielona partyjnie. To też Polska podzielona w koncepcjach. Jedno ugrupowanie trzyma się USA, druga Brukseli [...] W Polsce mamy coś bardzo niebezpiecznego, czyli negatywny mechanizm doboru kadr politycznych. Wybieramy na złość drugiemu - podsumował politolog.