Wieloryb Timmy uwolnił się z mielizny Bałtyku. Walka o powrót humbaka do oceanu trwa

2026-04-20 11:32

Wieloryb Timmy, humbak od tygodni uwięziony na płytkich wodach Bałtyku u wybrzeży Niemiec, w poniedziałek nad ranem samodzielnie zszedł z mielizny i znów pływa. Choć zwierzę uwolniło się dzięki podniesieniu poziomu morza, jego stan wciąż budzi obawy, a ratownicy pozostają w gotowości, by przeprowadzić je w stronę Morza Północnego i dalej Atlantyku.

Humbak utknął u północnych wybrzeży Niemiec

i

Autor: Semisatch/ Shutterstock

Historia humbaka Timmy zaczęła się na początku marca, gdy niezwykły dla Bałtyku gatunek zaczął być obserwowany na niemieckich wodach. W nocy z 22 na 23 marca wieloryb po raz pierwszy utknął na mieliźnie w pobliżu miejscowości Timmendorfer Strand. Kilka dni później, po wykopaniu kanału przy użyciu koparek, udało się go sprowadzić na głębszą wodę i ssak ponownie wypłynął na otwarty Bałtyk.

Nadzieja była jednak krótkotrwała. Timmy ponownie osiadł na płyciźnie w zatoce przy wyspie Poel w rejonie Wismaru i tym razem pozostał tam prawie trzy tygodnie. Według ekspertów mierzy około 12,35 metra długości i jest wyraźnie wychudzony, z licznymi otarciami oraz problemami zdrowotnymi po długim leżeniu na mieliźnie. Mimo to, jak relacjonowała weterynarz Janine Bahr-van Gemmert, zwierzę cały czas wykazywało „dużą energię życiową”, co dawało nadzieję zaangażowanym w pomoc zespołom.

W trakcie akcji ratownicy regularnie nawilżali skórę humbaka i przykrywali jego grzbiet materiałem z maścią cynkową, aby chronić przed dalszymi uszkodzeniami. Jak opisywał Deutsche Welle, każdy taki zabieg wymagał odrębnej zgody urzędów, co dodatkowo komplikowało działania w terenie.

Plan spektakularnej akcji i przełom dzięki sztormowi

Kiedy kolejne próby podniesienia zwierzęcia za pomocą pontonów i poduszek powietrznych kończyły się niepowodzeniem, do gry weszła prywatna inicjatywa. Akcję finansowo wsparli przedsiębiorczyni Karin Walter-Mommert i współzałożyciel sieci Media Markt Walter Gunz. Na miejsce sprowadzono pływającą platformę z koparką, której zadaniem miało być wyżłobienie koryta w mule wokół ciała wieloryba.

Zgodnie z planem ratunkowym Timmy miał zostać podniesiony na specjalnej plandece rozpiętej między pontonami, po czym holowany w stronę Morza Północnego, a docelowo aż do Atlantyku. Na miejscu działał silny zespół wolontariuszy i ratowników z Niemieckiego Stowarzyszenia Ratownictwa Wodnego DLRG, którzy wodowali pontony i utrzymywali stałą gotowość do wsparcia transportu.

Jak relacjonuje Deutsche Welle, inicjatorzy akcji podkreślali, że „w sumie idzie całkiem dobrze”, lecz kluczowe było zapewnienie ekipie spokoju i jak najmniejszego chaosu informacyjnego wokół operacji. Na miejsce przyleciała również ekspertka z Hawajów, weterynarka Jenna Wallace, która otrzymała specjalne, tymczasowe pozwolenie na wykonywanie zawodu w Niemczech.

Wszystkie te przygotowania niemal w całości przekreśliła pogoda. Nad Bałtyk nadciągnął sztorm z falami sięgającymi 2,5-3 metrów, który wpychał wodę w głąb zatoki i gwałtownie podniósł jej poziom. Jak opisuje Onet, właśnie ten wzrost poziomu morza okazał się decydujący. 20 kwietnia krótko po godzinie 7 humbak został zauważony, jak samodzielnie płynie przez zatokę. Platforma z koparką i cała planowana operacja z użyciem plandek i pontonów stała się chwilowo zbędna.

Timmy wolny, ale w złym kierunku. Co dalej z wielorybem?

Choć wieloryb zszedł z mielizny, jego sytuacja wciąż jest daleka od bezpiecznej. Humbak pływa w zatoce Kirchsee niedaleko wyspy Poel, ale jest wyraźnie zdezorientowany. W poniedziałkowy poranek Timmy zaczął intensywniej się poruszać, jednak w pewnym momencie obracał się na plecy, co wymagało natychmiastowej interwencji przyrodników, i kilkakrotnie obierał zły kierunek, płynąc w głąb zatoki zamiast ku otwartemu morzu.

Eksperci zwracają uwagę, że nawet jeśli zwierzę zdoła opuścić obecną zatokę, czeka je jeszcze rejon miasta Wismar i kolejne płycizny. Rzecznik ministerstwa środowiska Meklemburgii wskazywał, że bezpieczniejszą trasą byłoby prowadzenie humbaka od południowej strony, w kierunku Wismaru, ponieważ wokół wyspy Poel w wielu miejscach głębokość nie przekracza 1,1 metra. To wciąż zbyt mało dla kilkunastometrowego ssaka.

Jak podaje RMF24, scenariusz na najbliższy czas zakłada próbę „podprowadzenia” Timmy’ego przy pomocy łodzi ratunkowych na Morze Północne, a stamtąd dalej do Atlantyku, który jest jego naturalnym środowiskiem. Plan przymocowania nadajnika GPS do ciała zwierzęcia nie został zrealizowany, ponieważ humbak odpłynął z mielizny zanim ustalono szczegóły techniczne montażu urządzenia.

Ratownicy na małych jednostkach cały czas asystują zwierzęciu, starając się naprowadzić je na kurs w stronę otwartego morza. Jednocześnie władze utrzymują wokół miejsca akcji strefę zamkniętą, a listy osób dopuszczonych w jej obręb są na bieżąco aktualizowane. Ma to z jednej strony chronić humbaka przed dodatkowymi bodźcami, z drugiej zapewnić sprawny przebieg działań.

Humbak, Bałtyk i tysiące widzów przed ekranami

Los wieloryba Timmyego śledzi opinia publiczna w całych Niemczech i poza ich granicami. Telewizje, portale i serwisy streamingowe prowadzą transmisje na żywo z akcji w rejonie wyspy Poel, a nagrania z oddechami i próbami zwierzęcia, by obrócić się i płynąć, gromadzą setki tysięcy wyświetleń. Internetowe relacje zmagania ratowników i przyrodników obserwują tysiące osób, a temat Timmy’ego stał się jednym z najczęściej komentowanych w niemieckich mediach.

Choć uwolnienie z mielizny to ogromny sukces i symboliczny przełom po dramatycznym miesiącu, eksperci tonują nastroje. Bałtyk, z uwagi na płytkie wody, niskie zasolenie i ograniczoną bazę pokarmową, pozostaje niebezpiecznym akwenem dla humbaka. Wiele zależy teraz od kondycji wieloryba, dalszych warunków pogodowych oraz tego, czy uda się skutecznie eskortować go w stronę cieśnin duńskich i dalej ku oceanowi.

Jedno jest pewne: historia Timmy’ego pokazała skalę zaangażowania lokalnych społeczności, naukowców, ratowników i prywatnych darczyńców w próbę ratowania jednego, konkretnego zwierzęcia. To, czy humbak ostatecznie wróci do Atlantyku, pozostaje otwarte, ale już dziś jego wędrówka stała się jednym z najbardziej poruszających morskich wydarzeń ostatnich lat.