Wszystko miało miejsce z soboty na niedzielę [21-22.02] na Zawarciu. Zgłaszający był przekonany, że jego bmw zostało skradzione. Pytał swoich znajomych, czy nie robili nic z autem, ci jednak zaprzeczyli. Gdy po spotkaniu wrócili do domów, właściciel wozu postanowił sprawę zgłosić na policję.
Auto odnalazło się kilka ulic dalej. Mundurowi mieli już dowody na 19 i 21-latka, planowali ich zatrzymanie. Mówi Grzegorz Jaroszewicz, rzecznik gorzowskiej policji:
Podejrzani zdążyli rano dowiedzieć się, że sprawa jest już zgłoszona mundurowym. Ustalili więc, że przyjadą na komendę wyjaśnić całą sytuację. Przekazali policjantom, że wykorzystali moment, w którym kluczyki leżały na stole i przestawili auto bez wiedzy właściciela. Zrobili to dla żartu.
Sprawa zakończyła się zarzutami krótkotrwałego użycia pojazdu. Grozi za to od 3 miesięcy do nawet 5 lat pozbawienia wolności.
Źródło: Miał być głup żart, wyszły z tego zarzuty