O obrażeniach chłopca policjantów powiadomili lekarze. Do szpitala dziecko przywiózł ojciec, który zabrał je od matki do siebie. Zauważył wtedy, że syn jest zaniedbany i ma ranę na głowie. To co później się okazało przechodzi ludzkie pojęcie.
Maluch miał pęknięte kości: potyliczną i ciemieniową oraz krwiaka śródczaszkowego, silną wszawicę i rozległe odparzenia skóry. Matka przyznała, że dziecko co najmniej raz upadło na podłogę.
- Chłopiec upadł z łóżka na podłogę i w takiej sytuacji matka powinna udzielić mu pomocy, zabrać natychmiast do lekarza, a tego nie zrobiła. Swoje zachowanie tłumaczyła się między innymi tym, że jest uzależniona od środków niedozwolonych - mówi Jacek Wasilewski z gorzowskiej prokuratury.
Podejrzana przyznała się do winy i zadeklarowała, że zamierza podjąć leczenie odwykowe. 34-latka ma dozór policyjny oraz zakaz zbliżania się do trójki dziećmi, które są pod opieką rodziny zastępczej. Śledczy analizują materiał, sprawa jest w toku.
Polecany artykuł: