"Nie wiem kiedy i czy w ogóle dostawa dotrze" - brak węgla w łódzkich składach opału

2022-07-20 22:59 Michał Dąbrowski
Węgiel
Autor: PGG Dodatek węglowy moze rozwiązać problem z brakiem pieniędzy na węgiel, ale czy to paliwo zostanie dostarczone na rynek w odpowiedniej ilości

Surowiec coraz trudniej dostać, a jego ceny nadal rosną. W niektórych miejscach w Łodzi za tonę węgla zapłacimy nawet 3 000 złotych - to tyle, ile kosztuje miesiąc najmu mieszkania w centrum miasta.

Składy węgla w Łodzi są puste?

O ile jeszcze rok temu tona węgla kosztowała ok. 800 złotych, o tyle dziś cena ta może sięgać nawet 3 000 złotych. To wzrost o niemal 300 proc. Ceny to jedna kwestia, bo aby móc coś kupić, najpierw trzeba mieć taką możliwość, a w większości łódzkich składach węgla usłyszeliśmy to samo.

Nic nie mamy, niestety. Czekamy na dostawę, ale nie mam pojęcia ani kiedy, ani czy dotrze - brzmiała odpowiedź na pytanie o zakup 2 ton węgla.

- Mamy na składzie ok. 10 ton, ale to może nam nie wystarczyć nawet do końca tygodnia - usłyszeliśmy w innym składzie opału. 

Braki węgla zauważają też konsumenci.

- Od tygodnia dzwonię dzień w dzień. Pomińmy nawet te horrendalne ceny i załóżmy, że mam za co ten węgiel kupić: co z tego, skoro nie mogę tego nigdzie zrobić? Ostatnio płaciłem 3 200 złotych za tonę, jeden znajomy mówił mi nawet o 4 000. No to jest dramat - mówił mieszkaniec Bałut.

Do ogrzania domku, który ma ok. 150 m/2, potrzebuję 4-5 ton węgla na jeden sezon. Załóżmy cenę 3 000 zł/t, to za sezon grzewczy wychodzi mi w najlepszym wypadku 12 000 złotych za sezon. Przecież niektórzy ludzie muszą albo wziąć kredyt, albo nakupować kożuchów na zimę - dodaje łodzianin.

Nasz reporter, Michał Dąbrowski, skontaktował się z prowadzącym skład opału w Łodzi, który prosi o zachowanie anonimowości. Jak wygląda sytuacja z jego perspektywy i jakie są przyczyny takiej sytuacji?

Jeszcze nigdy nie widziałem tak wielkiego zapotrzebowania na węgiel. Zwykle dopiero pod koniec lipca ruszają przygotowania do sezonu grzewczego, ale w tym roku zaczęło się już w kwietniu i trwa nieprzerwanie do dziś. Wiadomo jaka jest sytuacja polityczna i gospodarcza. Importerzy i dostawcy też mają problemy, przez co podnoszą ceny. 

- U mnie w składzie tona węgla kosztuje 2 600 złotych, ale muszę za nią wcześniej zapłacić u dostawcy 2 500 złotych - dodaje nasz rozmówca. - My chcemy utrzymać rozsądne ceny dla naszych klientów, naprawdę, ale wszyscy wiemy też, że działalność gospodarcza to nie wolontariat, i jak tak dalej pójdzie, to będę musiał te ceny po prostu podnieść. Z proponowanych przez rząd dopłat nie skorzystałem z prostego powodu. Na ten cel były przewidziane 3 miliardy złotych. W pewnym momencie te pieniądze by się skończyły, ja bym nadal sprzedawał po obniżonej cenie, a dopłat nie wiedziałbym ani kiedy, ani czy w ogóle zobaczę. Problemy się tylko mnożą, bo my jako sprzedawcy też mamy problem z dostaniem węgla i z jego cenami, a to się przekłada na naszych klientów.

Rząd planuje wprowadzenie jednorazowej "dopłaty węglowej" w wysokości 3 000 złotych (niezależnie od wielkości gospodarstwa domowego i zarobków gospodarzy), czyli niemal tyle, ile obecnie kosztuje tona węgla, którym to ok. 3 milionów Polaków ogrzewa swoje gospodarstwa domowe.

Co zdrożeje po wakacjach? Zobacz listę

Serce WOŚP stanęło w Łodzi