Daniel Martyniuk na izbie wytrzeźwień po nocnej awanturze. Znajoma ujawnia kulisy i idzie na policję

2026-10-28 18:35

Funkcjonariusze policji przewieźli Daniela Martyniuka na izbę wytrzeźwień po nocnej awanturze w jednym z domów na Podlasiu. Tak wynika z relacji Viktorii Woroniewskiej, która przyjęła go pod swój dach, gdy twierdził, że nie ma gdzie się podziać. Ostatecznie znajoma syna gwiazdora disco polo zdecydowała się oddać sprawę w ręce organów ścigania.

Viktoria Woroniewska w wywiadzie dla „Faktu” ujawniła kulisy zajść, do których doszło bez udziału postronnych świadków. Kobieta wytłumaczyła, co skłoniło ją do przerwania wielomiesięcznego milczenia i podjęcia formalnych kroków prawnych w związku z kolejnym skandalem wywołanym przez Daniela.

Syn znanego muzyka ponownie stał się bohaterem internetowej afery. W połowie października 2026 roku Daniel Martyniuk udostępnił w sieci nagrania oraz fotografie Viktorii Woroniewskiej wraz z podpisami, które 26-latka odebrała jako znieważające. W odpowiedzi kobieta złożyła na policji zawiadomienie wsparte zebranymi wcześniej dowodami, które mają posłużyć do wyjaśnienia całej sytuacji.

Sonda
Czy Daniel Martyniuk w programie "Nasi w mundurach" to dobry pomysł?

Daniel Martyniuk zamieszkał w domu Viktorii Woroniewskiej na Podlasiu

Jak relacjonuje Woroniewska, na początku 2026 roku zgodziła się przyjąć potomka Zenka Martyniuka do swojego domu na Podlasiu. Mężczyzna przekonywał ją wówczas, że nie ma dachu nad głową. Kobieta zdecydowała się wyciągnąć do niego pomocną dłoń, zwłaszcza że jej posiadłość i tak stała zazwyczaj nieużywana.

Początkowo pobyt przebiegał spokojnie, aż do momentu, gdy sąsiadka zaalarmowała właścicielkę o nocnych hałasach i głośnej zabawie. Woroniewska przyjechała na miejsce, aby osobiście zbadać sytuację, i postanowiła przenocować w budynku. Ze snu wyrwały ją dźwięki dochodzące z dolnej kondygnacji, gdzie jej oczom ukazał się Daniel Martyniuk demolujący wnętrze i siłujący się z odbiornikiem telewizyjnym. Kobieta wezwała na pomoc swojego ojczyma, a kiedy mężczyzna zjawił się w domu i próbował opanować agresywnego lokatora, wywiązała się między nimi szarpanina.

„Po wielu godzinach awantury, przemocy i niszczenia mienia nie miałam już wyjścia. Wezwałam policję, która zabrała go do izby wytrzeźwień” – powiedziała Woroniewska w rozmowie z „Faktem”.

Według słów pokrzywdzonej kobiety całe to zajście miało miejsce w lutym 2026 roku. Woroniewska przyznaje wprost, że tamten incydent mocno nadszarpnął jej relacje z Danielem Martyniukiem.

Daniel Martyniuk publikuje nagrania, a znajoma tłumaczy kontekst

Po wielu miesiącach zachowywania sprawy dla siebie Viktoria postanowiła powiadomić organy ścigania. Impulsem stały się wydarzenia z połowy października 2026 roku, kiedy to Daniel Martyniuk wrzucił do sieci stare wideo ukazujące Woroniewską na fotelu kierowcy. Mężczyzna insynuował, że 26-latka jeździ autem bez uprawnień i z puszką piwa w dłoni, czemu sama zainteresowana stanowczo zaprzeczyła na łamach wspomnianego dziennika, mówiąc o manipulacji kontekstem.

Kobieta wytłumaczyła, że pojazd należał do jej kolegi i w momencie nagrywania stał na parkingu. Dodała, że w kabinie cały czas znajdował się właściwy kierowca, a ona przesiadła się za kółko jedynie na moment, by nagrać wideo dla swojej matki. Później ten sam filmik przesłała Martyniukowi w odpowiedzi na jego pytanie o to, czym się aktualnie zajmuje.

Viktoria Woroniewska zgłasza sprawę Daniela Martyniuka na policję

Rozmówczyni gazety nie ukrywała, że kiedyś faktycznie zatrzymano jej dokumenty na trzy miesiące z powodu zbyt szybkiej jazdy. Zaznaczyła przy tym wyraźnie, że w okresie obowiązywania zakazu nie wsiadała za kierownicę, a obecnie znów posiada pełne prawo do prowadzenia aut.

Brak zgody kobiety budziło także rozpowszechnianie jej prywatnych fotografii opatrzonych wulgarnymi wpisami. Według jej relacji Martyniuk wznowił internetowe ataki na jej osobę po około sześciu miesiącach ciszy i braku jakiegokolwiek kontaktu.

W dniu publikacji materiałów, czyli 17 października 2026 roku, Woroniewska oficjalnie zawiadomiła funkcjonariuszy. W wywiadzie dla „Faktu” podkreśliła, że posiada bogaty materiał dowodowy złożony z korespondencji, filmów, fotografii i zeznań świadków, jednak odmówiła zdradzania detali toczących się procedur.

„Nie chodzi mi o pieniądze. Przez długi czas nie chciałam podejmować żadnych kroków prawnych. Liczyłam, że uda się zakończyć tę sprawę spokojnie. Po ostatnich publikacjach i kolejnych pomówieniach uznałam jednak, że granica została przekroczona. Zależy mi przede wszystkim na bezpieczeństwie moim i mojej rodziny oraz na tym, by podobne sytuacje nie powtórzyły się w przyszłości” – wyjaśniła w rozmowie z dziennikiem Woroniewska.

Dziennikarze „Faktu” uzyskali w Komendzie Powiatowej Policji w Kartuzach potwierdzenie, że 17 października 2026 roku wpłynęło zgłoszenie o bezprawnym udostępnieniu wizerunku oraz danych osobowych. Mundurowi prowadzą już oficjalne czynności w tej sprawie, a pełnomocnik prawny Woroniewskiej zapowiada kolejne kroki, choć na ten moment nie zdradza ich szczegółów.

Viktoria Woroniewska dementuje plotki o romansie z Danielem Martyniukiem

W rozmowie kobieta odniosła się również do charakteru swojej relacji z synem gwiazdora. Media zainteresowały się ich znajomością już w lutym 2026 roku, kiedy to Daniel Martyniuk wrzucał do sieci filmy mające świadczyć o ich romansie. Na jednym z wideo mężczyzna siedział w aucie u boku Viktorii z kwiatami oraz maskotką, sugerując w swoich wypowiedziach głębsze uczucie do towarzyszki.

Sama zainteresowana kategorycznie ucięła te spekulacje i zaznaczyła, że nigdy nie tworzyli związku. Tłumaczyła, że jej wyjazd do Amsterdamu wynikał wyłącznie z chęci pomocy Martyniukowi po tym, jak został on zatrzymany przez tamtejszych stróżów prawa.

„Ktoś musiał go odebrać, więc pojechałam mu pomóc” – skwitowała krótko Viktoria Woroniewska.

Daniel Martyniuk wręczył znajomej skradzione kwiaty i misia ze śmietnika

Przy okazji wyszło na jaw, że wręczony kobiecie podczas tamtego wyjazdu bukiet pochodził z kradzieży, natomiast pluszową zabawkę Martyniuk wyciągnął prosto z kosza na śmieci. Woroniewska wspomniała także, że w trakcie tego spotkania obecny był jeszcze znajomy Daniela.

26-latka nie kryła, że na początku łudziła się, iż zdoła wyciągnąć mężczyznę na prostą, jednak kolejne niespełnione deklaracje pozbawiły ją złudzeń. Z jej opowieści wynika, że każda odmowa wsparcia kończyła się falą hejtu w mediach społecznościowych, a internetowe wpisy uderzyły bezpośrednio w jej matkę, córkę oraz resztę bliskich.

Historia znajomości Daniela Martyniuka i Viktorii Woroniewskiej

Kobieta podzieliła się również informacją, że według jej orientacji Martyniuk spędził jakiś czas w placówce diagnostycznej, lecz ostatecznie przerwał leczenie odwykowe.

Początki znajomości Viktorii Woroniewskiej i Daniela Martyniuka sięgają wielu lat wstecz i wiążą się z podbiałostockim Wasilkowem, gdzie on mieszkał, a ona chodziła do szkoły. Poznali się zupełnie przypadkowo, gdy jej znajome zagadnęły syna muzyka, jednak później kontakt urwał się na lata. W tym okresie kobieta urodziła dziecko i przeprowadziła się do Warszawy, a Martyniuk przypomniał o sobie dopiero w grudniu 2025 roku.

Dziś 26-latka podkreśla, że kierowały nią wyłącznie dobre intencje i chęć niesienia wsparcia. Nie przypuszczała jednak, że próba pomocy przerodzi się w tak ostry spór, którego rozwiązaniem muszą zająć się teraz powołane do tego służby.

Daniel Martyniuk urządził awanturę w samolocie
Sonda
Czy Daniel Martyniuk w programie "Nasi w mundurach" to dobry pomysł?